Tytuł: Breakout

Nadrabiania Ruchu oporu ciąg dalszy. O dziwo nie było tak źle, jak się obawiałem, aczkolwiek nie było też dobrze, bo kilka rzeczy w Star Wars Resistance S02E13 raziło mnie bardzo.

Ogłuszymy dziś szturmowca…

Nie od dziś wiadomo, że ogłuszenie szturmowca i zawłaszczenie sobie jego zbroi jest najlepszą sztuczką w arsenale rebelianckich szpiegów, aczkolwiek denerwuje trochę, gdy staje się to lepiej na całe zło i uniwersalną odpowiedzią na każdą kabałę, w jaką wplątują się bohaterowie Ruchu oporu. Oczywiście załoga Ducha też często się do tego w Rebeliantach uciekała, ale tam mnie to aż tak nie raziło i było to w jakiś sposób naturalniejsze.

Natomiast kiedy robi to Kaz, jest to po prostu żenujące (jak zresztą wszystko, za co się on zabiera) i na siłę forsowane. Ale i tak najgorsze jest to, że musiał on myśleć długo i ciężko, by tak „błyskotliwy” plan wymyślić. Nie zapomniał też wpleść w niego zaledwie ogłuszania wrogich oficerów, mając możliwość permanentnego wyłączenia ich z akcji.

Naprawimy dziś droida…

Kolejna irytująca rzecz, to pewna fabularna niekonsekwencja, którą dało się zaobserwować na przestrzeni dwóch odcinków. Otóż jak pamiętamy, dyżurna „kulka” Kolosa – CB-23 – z poprzedniego odcinka wyszła dość mocno poturbowana, do tego stopnia, że droid Kaza ledwie się toczył.

Oczywiście w kolejnej odsłonie serialu ozdrowiał on w magiczny niemal sposób. Co więcej, za nic sobie mając intensywne i bezpardonowe przesłuchanie i „terapię” szokową, CB-23 był/była (trudno ocenić, jaka jest „płeć” droida) w stanie uwolnić się i pokonać nie tylko szeregowego szturmowca, ale i agentkę Tierney. Tym samym dostaliśmy kolejny niezbity dowód na to, że wszelkie rebelianckie inicjatywy przegrałyby z kretesem, gdyby nie droidy.

Zestrzelimy dziś myśliwca…

Ale jak już wspomniałem na początku, ogólnie odcinek nie był tak zły, jak nas do tego Ruch oporu przyzwyczaił. Spora w tym zasługa załogi Kolosa, która pozostała na pokładzie i nie mieszała się w nieporadne próby szpiegowania. Nie robili oni może nic nadzwyczajnego, ale przynajmniej zachowywali się w miarę logicznie i racjonalnie, a to wystarczyło. Dodatkowo Asy nie bały się w końcu zestrzelić kilku myśliwców wroga, co też było miłą odmianą.

Ale odcinek wygrał i tak Neeku serwując tekst pokazujący, że scenarzyści potrafią prezentować jednak pewien dystans do swojej historii i uniwersum, w jakim ona funkcjonuje.

„I have never seen stormtrooper armor protecting anyone from anything.” – Neeku

Dlatego też ostatecznie odcinek Breakout oceniam w końcu na minimalny plus.

RECENZJE POPRZEDNICH ODCINKÓW:

Na koniec przypominamy recenzje poprzednich odcinków:

Oraz wszystkich odcinków poprzedniego sezonu: