Tytuł: Bibo

Serial Star Wars: Resistance powrócił po świąteczno-noworocznej przerwie, ale czy zdołał zaspokoić apetyty rozbudzone niedawnym trailerem? Mojego na pewno nie, a odcinek okazał się sporym rozczarowaniem.

Te co skaczą i pływają…

Walka z Najwyższym porządkiem miała w końcu rozgorzeć z nieznaną dotąd intensywnością, Kaz miał zacząć dorastać, a bohaterowie mieli się zjednoczyć i stanąć do nierównej walki. A co dostaliśmy? Kolejny odcinek Z kamerą wśród zwierząt, czy innego Jacquesa Cousteau odkrywającego podwodną faunę Castilonu. Przy okazji serial powrócił niestety do tego, co najbardziej mu zawsze doskwierało – przewidywalności. Co gorsza, wzniósł ją na jeszcze wyższy, niespotykany dotąd poziom.

Jestem też gotów postawić kredyty galaktyczne przeciwko zaśmierdłym truchłom banth, że przerośnięty kałamarnico-kurczak, którego poznaliśmy, w finałowych odcinkach ruszy na pomoc naszym bohaterom i będzie jednym z czynników decydujących o porażce Najwyższego porządku na Castilon.

Pamiętamy, że dla Rebeliantów pojawiające się na przestrzeni czterech sezonów stworzenia miały niebagatelne znaczenie i ogromny wpływ na finałowe rozstrzygnięcia. Podejrzewam, że po podobne rozwiązanie sięgną także twórcy Ruchu oporu.

… na nasz program zapraszają

Czy zatem Star Wars Resistance S01E12 był zupełnie bezwartościowy i kosztował mnie 20 minut życia, których już nigdy nie odzyskam? Na szczęście nie do końca.

Po pierwsze powrócił wątek Synary, który w przyszłości okazać może się całkiem istotny, a kariera samej postaci może wykroczyć poza animację. Na chwilę obecną postać nie zapowiada się aż tak ciekawie, ale mam co do niej dobre przeczucia (a może to słabość do tego koloru skóry).

Drugi ciekawy wątek, to rodzeństwo z Tehar, a konkretniej jego młodsza połówka. Eila, bo o niej tutaj mowa, przejawiła bardzo ciekawe zdolności, które mogą w przyszłości mieć niebagatelne znaczenie nie tylko dla niej i bohaterów serialu, ale i dla całego Ruchu oporu. Boli tylko fakt, że ta rewelacja zmarnowana została na odcinek o kałamarnico-kurczaku. Chyba, że jej przepowiednię potraktować trzeba mniej dosłownie i krótkoterminowo. Może zamiast „ataku” potwora, dotyczyła ona zbliżającego się ataku na Nową republikę.

Tak, ta wersja podoba mi się znacznie bardziej, otwiera mnóstwo fascynujących możliwości i stawia nie tylko docinek, ale cały serial w zupełnie nowym świetle!

RECENZJE POPRZEDNICH ODCINKÓW:

Na koniec tradycyjnie zapraszamy do recenzji poprzednich odcinków: