Kataklizm został napisany przez Lydię Kang, która wcześniej napisała testowo opowiadanie ze zbioru Z pewnego punktu widzenia. Opowiadanie się przyjęło, a w jej ręce powierzono tę powieść. Od tego czasu napisała jeszcze kilka opowiadań z okresu Wielkiej Republiki.
Kataklizm jest częścią II Fazy Wielkiej Republiki, a jego akcja dzieje się bezpośrednio po Bitwie o Jedhę. Oznacza to, że wciąż mamy rok 382 BBY i koniecznie zapoznajcie się wcześniej przynajmniej z Konwergencją, a najlepiej także ze Ścieżką Zdrady. Bez tego będziecie zupełnie zgubieni.
Stare i nowe twarze
Główna obsada postaci z II Fazy nadal w dużej mierze się nie zmieniła. Jedi Creighton Sun, Aida Forte, Char-Ryl-Roy, Enya Keen oraz Gella Nattai powracają i dalej są poprawnie napisani, bez zaskoczeń. Do tego mamy z powrotem kanclerzy oraz królewską parę: Xiri A’lbaran i Phan-tu Zenna. Nasi nowożeńcy muszą nauczyć się współpracować i myśleć o obu planetach jako swoich. Tutaj możemy zaobserwować progres zarówno ich relacji, jak i pracę nad słabymi stronami. Również podobał mi się rozwój kanclerzy.

Dostaliśmy też jedną zupełnie nową prominentną postać. Jest nim Mistrz Jedi Orin Darhga, który pozytywnie wyróżnia się na tle innych Jedi. Jest po prostu śmieszkiem. Zawsze stara się rozluźnić sytuację swoim humorem, choć nie zawsze jest to stosowne. Pojawia się też znana fanom Prequeli Yaddle. Jest fenomenalna w każdej scenie i bardzo miło było ją zobaczyć w roli mentorki. Tak, Mistrzyni będzie miała pod swoją pieczą młodziczkę Cippę. Arkanianiankę, która potrafi widzieć w podczerwieni i ma ponadprzeciętne zdolności telekinetyczne.

Powraca też Axel Greylark, Chaos, który nadal nie przestaje zaskakiwać. Oczywiście po samej okładce możemy wywnioskować, że udaje mu się opuścić więzienie. Co dalej? Po czyjej stanie stronie? Ile razy zmieni front? Tutaj jak na dłoni (heh) widać rozwój jego postaci. Do tego po stronie Ścieżki mamy znacznie większą rolę Binnota Ullo. Mirialanin, który jest kolejnym pionkiem Matki. Co ciekawe, jest wrażliwy na Moc.
Kruchy pokój
Jeżeli przeczytaliście poprzednie pozycje z II Fazy, to nie będziecie czuli natłoku informacji. Kataklizm zaczynamy od prób ponownego wzniecenia konfliktu pomiędzy E’ronoh i Eiram. Poza udaremnieniem podpisania pokoju na Jedzie Ścieżka Otwartej Dłoni planuje także zasiać zamęt poprzez wysłanie swoich członków we wspólną przestrzeń planet. Tam sieją ferment i wystawiają jakże kruchy pokój na próbę. Ponadto planują wydostać Axela z więzienia i przygotować swoją placówkę na… walkę zbrojną. Cała akcja dzieje się stosunkowo wolno, początkowe rozdziały są relatywnie długie. Początkowo mamy dużo osobnych wątków, które dopiero w dalszej części łączą się we wspólną całość.
Bitwa o Dalnę
W drugiej połowie Kataklizmu w końcu dochodzi do bitwy, która od początku była oczywistą kulminacją II Fazy. Jeżeli zapomnimy o tropie Sci-Fi, w którym to całe planety ograniczają się w zasadzie do jednego miasta, to sama bitwa jest dość wciągająca. Ścieżka wykorzystuje swoich „gorszych” członków do walki. Do tego mają po swojej stronie droidy bojowe, podejrzanie dużo uzbrojenia oraz Bezimiennych/Niwelatorów. Pięknie przedstawiono, jak indoktrynacja może wpłynąć na ludzi i niszczyć życia.

Po drugiej stronie mamy Jedi, a w dalszej części też wsparcie z innych stron. Starcia z początku są dość przewidywalne i nieciekawe. Jedi rozbrajają i ogłuszają przeciwników. Najbardziej brakuje przedstawienia starcia Jedi z Bezimiennymi, te niestety odbywają się jedynie w tle. Nie wiadomo też, co finalnie stało się z Bezimiennymi po bitwie.
Kataklizm napięciowy
W pewnym momencie czytania, kiedy niemal każda główna postać co chwilę ociera się o śmierć, tracimy zainteresowanie. Gdy autorka dosłownie napisała „teraz już naprawdę umierali”, to jej nie uwierzyłem. I wiecie co? Postaci dalej nie umarły. Niektórzy mogą mieć dziurę w brzuchu, nie oddychać, dusić się i wciąż przeżyć. Autorka absolutnie nie potrafi budować napięcia, a sceny walk są przerysowane. Kiedy w końcu jakieś postacie, które pamiętamy z nazwy, faktycznie giną, to sceny nie zapewniają należytych emocji. Nie licząc epilogu z pogrzebem po bitwie.

