Tytuł: The Voxx Vortex 5000

Co robią twórcy, po tym jak uradowany odtrąbiłem powrót serialu na właściwe tory? Zamiast kolejnej konfrontacji z Najwyższym Porządkiem i kontynuacji historii Tam, dają nam odcinek, który bez żalu można obejrzeć i od razu zapomnieć.

Na waciki

Po tym jak Kaz i spółka zdobyli dla Kolosa pożywienie i paliwo, przyszedł czas na uzupełnienie niedoborów gotówki, a przy okazji znalezienie remedium na zakradającą się w szeregi Asów nudę. Z pomocą przychodzi Hype wysuwając propozycje odwiedzin u jego dawnego „promotora”, który posiada ekskluzywne kasyno i tor wyścigowy.

I tutaj zaczyna robić się choć trochę ciekawiej. Ów promotor okazuje się bowiem Huttem, ale o dziwo, nie wydaje się być on typem wiecznie knującego, podłego i obślizgłego robala. Momentami można powiedzieć, że Vranki jest nawet sympatyczny. Oczywiście jego huttowska natura ostatecznie z niego wychodzi, a Asy ścigać muszą się może nie o swoje życie, ale o los Kolosa.

The Voxx Vortex 5000

O dziwo, po raz pierwszy od bardzo dawna, owo ściganie prezentuje się nawet znośnie. Emocje nie sięgają może zenitu, a ja ze zdenerwowania paznokci wszystkich nie obgryzłem, ale też nie ziewałem z nudów. Można wręcz powiedzieć, że Star Wars Resistance S02E09 dał nam jedne z najlepszych, jeśli nie najlepsze sekwencje wyścigowe w całym serialu. Szkoda, że tak długo musieliśmy na to czekać, ale też lepiej późno, niż wcale.

I na tym można w gruncie rzeczy zakończyć, bo nie działo się tutaj nic więcej. Także mamy za sobą kolejny bardzo miałki epizod, w którym przynajmniej było na co momentami popatrzyć.

RECENZJE POPRZEDNICH ODCINKÓW:

Na koniec przypominamy recenzje poprzednich odcinków:

Oraz wszystkich odcinków poprzedniego sezonu: