Tytuł: The Triple Dark

Po zadziwiająco dobrym początku, największym pytaniem przed kolejnym epizodem serialu Star Wars: Resistance było, czy wciąż będzie on dostarczał solidnej rozrywki, czy też powróci do tego, co stało się normą seriali animowanych w ich początkach, a mianowicie poziomu w najlepszym przypadku średniego, w najgorszym żenującego.

Rozwój bohatera

Niestety Star Wars Resistance S01E03 poszedł raczej tym drugim torem, dostaliśmy bowiem 20 błahych minut, które praktycznie w żaden sposób nie rozwinęły istotnych wątków, ani nie przybliżyły nam realiów bazy Colossus. Jedyny czemu służyły, to topornemu rozwojowi postaci Kazudy. Rozumiem jednak czemu musiało być to załatwione w taki sposób. Nie sposób wszak zapomnieć, że Ruch Oporu jest serialem, który powinien być łatwo przyswajalny nawet dla bardzo młodych widzów. Stąd i zabiegi fabularne muszą być proste, zwieńczone najlepiej lekkostrawnym morałem.

Z czasem może przyjdzie do tego przywyknąć, ale tymczasem jest to dość irytujące, tym bardziej mając w pamięci naprawdę niezły start serialu. Niestety tutaj musiano odejść już od formy typowej komedii pomyłek (która sprawdziła się całkiem całkiem), na rzecz uderzania w minimalnie poważniejsze, na pozór, tony.

Przedstawienie antagonistów

Trzeci odcinek przyniósł nam także bardzo pobieżne przedstawienie prawdopodobnie głównych antagonistów pierwszego sezonu (albo przynajmniej jego początku). Chodzi tutaj o nasyłanych przez Najwyższy Porządek piratów pod wodzą Kragana Gorra. Na ten moment niewiele powiedzieć o nich można, poza tym, że najwyraźniej mają spore zniżki w imperialnym demobilu. Trzeba przyznać, że przeróbki imperialnych mundurów i zbroi, a także mocno podrasowane imperialne statki wyglądają ciekawie. Niestety sama postać szefa piratów, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, pozbawiona jest jakiejkolwiek charakterologicznej głębi. I tutaj raczej się to nie zmieni.

Jedyna nadzieja w majorze Vonregu, którego znów dostaliśmy paręnaście sekund. Dodatkowo tym razem po raz pierwszy towarzyszyła mu Kapitan Phasma. Jej występ był niestety jeszcze krótszy i jak zwykle niewiele wniósł. Dlatego też na chwilę obecną czarne charaktery wydają się być jednym ze słabszych punktów serialu.

Nieustająca słabość

Niestety największe zastrzeżenia wciąż mam do scen akcji i walk powietrznych. Tym razem zobaczyliśmy w akcji prawie wszystkich Asów Colossusa, którzy stawiali czoła piratom Kragana. Trzeba przyznać, że jak na takich „Asów”, to nie pokazali oni nic wielkiego. A nawet jakby pokazali, to i tak nie było by nic widać, bo wszystko rozgrywało się w dość mrocznej scenerii.

Jedną rzecz było jednak widać jak na dłoni. Twórcom znów nie udało się wzbudzić powietrznymi walkami absolutnie żadnych emocji. Brak było temu wszystkiemu dynamiki, polotu i poczucia zagrożenia. Zaczyna boleć mnie to coraz bardziej, bo naprawdę bardzo liczyłem na ten aspekt, a tutaj zamiast lepiej, to jest mam wrażenie, coraz gorzej.

No ale wiemy, że początki seriali animowanych są ciężkie, dlatego jeszcze nie panikuję i czekam cierpliwie znaczącą poprawę, która jest, mam nadzieję, tylko kwestią czasu.

Recenzje poprzednich odcinków:

Źródło: odnośnik.