Stało się, stało się to co miało się stać… A w odcinku The Jedi zobaczyliśmy postać, na której aktorską wersję czekaliśmy od dawna. Czy w związku z tym redakcja jak jeden mąż zachłysnęła się zachwytami, czy może odcinek nie wszystkim przypadł do gustu? Oto w pełni spoilerowe reakcje naszej redakcji.

Michał Michałowski

Na to spotkanie czekaliśmy już od pierwszej plotki o zaangażowaniu Rosario Dawson w prace nad drugim sezonem serialu. Oczekiwania rosły z każdym odcinkiem, gdzie twórcy co chwilę zaskakiwali nas czymś nowym, cały czas podnosząc jakość opowieści. I myślę, że nie będzie wielu zawiedzionych odcinkiem. Oczywiście malkontenci zawsze się znajdą, ale tym razem trzeba się moim zdaniem niesamowicie wysilić, aby znaleźć coś, wobec czego można by wysnuć uczciwe zarzuty. Rosario świetnie zaprezentowała się jako Ahsoka Tano z krwi i kości. Z wielką przyjemnością oglądało się jej starcie z najemnikami z początku odcinka, kiedy przemykała w gęstej mgle i raziła promieniującą bielą swoich mieczy świetlnych kolejnych wrogów. Przy okazji kolejnego epizodu historii dowiedzieliśmy się wiele ważnych rzeczy na temat Grogu – nie jestem sympatykiem jego imienia – a jego postać nabrała większej głębi. Okazuje się, że jest to nie tylko pożerający wszystko w okolicy niezbyt rozgarnięty stwór, ale młodzik Jedi ewakuowany ze świątyni na Corusant. Poznaliśmy ponadto następny cel wyprawy Mandalorianina, który mnie osobiście, jako wieloletniego gracza w Rycerzy Starej Republiki bardzo ucieszył. Tak się właśnie rozbudowuje uniwersum i nie mogę się doczekać wizyty na Tython.

Mateusz Wasilewski

Na trzynasty rozdział przygód Mandalorianina, zatytułowany The Jedi oczekiwaliśmy z niecierpliwością, jak na premierę kinowego filmu z uniwersum Gwiezdnych wojen. W piątym odcinku, w reżyserii Dave’a Filoniego po raz pierwszy pojawia się Ahsoka Tano w wersji aktorskiej i muszę przyznać, że ma fantastyczne wejście. Sposób, w jaki wykańcza kolejnych przeciwników na myśl przywodzi mi sceny z Samuraja Jacka i Wojen Klonów w reżyserii Tartakovsky’ego. Oglądało się to z wielką przyjemnością, a planeta Corvus została ukazana niezwykle klimatycznie i oddawała tę beznadziejność, w której znaleźli się jej mieszkańcy pod rządami Rozjemczyni. Ahsoka poszukuje dobrze znanego nam Chissańskiego Wielkiego Admirała Floty Imperialnej. Wiecie o kogo chodzi, prawda? Historia ukazana w tym odcinku utwierdza mnie w przekonaniu, że Disney ma zamiar stworzyć więcej serialowych opowieści, które co jakiś czas mogą się ze sobą przeplatać i bardzo cieszy mnie to rozwiązanie.

W odcinku The Jedi dowiedzieliśmy się również kim jest młody towarzysz Mandalorianina i jak się nazywa. Poznaliśmy trochę jego historii i ciekawi mnie, czy tytuł nawiązuje do przeszłości Grogu, bo tak w rzeczywistości nazywa się “baby Yoda”, czy może do Ahsoki, która porzuciła ścieżkę Jedi. A jak wypadła Rosario Dawson jako Ahsoka Tano? Moim zdaniem bardzo dobrze, aczkolwiek można mieć dwa zastrzeżenia do jej wyglądu. Pierwsze, że aktorska wersja bardziej nawiązuje do młodszej Ashoki z Wojen Klonów, niż do starszej z Rebeliantów. Chociażby długość lekku jest taka sama, jak w Clone Wars. Drugim zastrzeżeniem jest jakość wykonania wyżej wspomnianych lekku, które wyglądały, jakby były z pianki, która w bardzo brzydki sposób się pomarszczyła. Niemniej debiut aktorski Ahsoki w wykonaniu Rosario uważam za udany i czekam na aktorski serial o Ahsoce Tano.

Adrian Graboś

Nie mogłem sobie lepiej tego odcinka wyobrazić. Nie mogę się też nie zgodzić z naszą recenzją. Nie wyobrażam sobie, że zadane motywy i wątki możnaby zrobić jeszcze lepiej. Mamy nienachalny wątek, który jest dobrze zarysowany pierwszymi scenami i satysfakcjonująco zamknięty finałowymi starciami. Ekipie Mando udało się przekazać bardzo wiele, w ciągle klimatycznej konwencji pojedynczych przygód z Odległej Galaktyki. Ilość odniesień, które nie były jedynie podłym fan serwisem, a rozwijały wątki z Rebeliantów, Wojen Klonów, czy nowych książek jest trafiona. W pełni wykorzystany czas ekranowy. I tylko szkoda, że czas tak szybko leci przy tym serialu, chociaż już na tym etapie mogę w godzinach liczyć ilość nerdzenia o nim, po wszystkim.

I chociaż zwykle kończę na tekście, to niech recenzję podsumuje małe zdjęcie. Mój serwer RPG ma różne nazwy kanałów głosowych, które odnoszą się do systemów. Z dumą przedstawiam, że pokój do SW jako pierwszy ma swojego honorowego patrona:

Paweł Drożdż

Jak to mawiają na zachodzie: fabuła gęstnieje 😃 Bardzo mi się podobał ten odcinek! Nie wiem czy wiecie, „Siedmiu wspaniałych” (western) został nakręcony na podstawie filmu „Siedmiu samurajów” (kino samurajskie). W „The Jedi” mamy spotkanie tychże gatunków, podobnie jak spotkanie dwóch ważnych postaci. Mando jest przedstawicielem westernów (nawet mamy typowe dla westernu ujęcia kiedy Mando i Lang sięgają po broń), Ahsoka jako samuraj, nie tylko włada dwoma mieczami świetlnymi (jeden dłuższy, drugi krótszy – wzorowane na japońskiej tradycji daishō) ale także nosi szerokie spodnie przypominające hakamę (typowe dla wojowników z Kraju Kwitnącej Wiśni).

Bardzo podobała mi się choreografia walk Ahsoki, szczególnie akcja przecięcia drzewa razem z przeciwnikiem po drugiej jego stronie 😃 Aczkolwiek miejscami miałem wrażenie, że jest trochę za mało dynamiczna… Z drugiej strony, w Clone Wars ruchy postaci były zazwyczaj nienaturalnie dynamiczne…

Ten odcinek, poza walorami estetycznymi, przynosi nam jeszcze duże bomby fabularne: Grogu, Thrawn… no i sama Ahsoka. Chodzą słuchy, że poszukiwania Thrawna to może być początek fabuły osobnego serialu? Chętnie bym obejrzał 🙂

Jako niepoprawny optymista i stary fan Star Wars, oglądanie Mandalorianina po prostu sprawia mi przyjemność, nie inaczej jest z tym odcinkiem. Nie mogę się doczekać kolejnego 🙂

P.S. Co do „Siedmiu samurajów” i „Siedmiu wspaniałych” – to jeden z odcinków serialu „Clone Wars” pt. „Bounty hunters” jest również odwzorowaniem ich fabuły 🙂

Wojtek Wiśniewski vel red.nacz.

Cóż jeszcze mógłbym napisać, czego jeszcze nie napisałem w recenzji? Może to, że mam wielki żal do Dave’a Filoniego. Nie, nie za Ahsokę, ale za Thrawna i za to, jak przedstawił go w Rebeliantach i jak najwyraźniej dalej chce go przedstawiać. Jego Mitth’raw’nuruodo jest od typowego imperialnego oficera bez porównania inteligentniejszy, jednak charakterologicznie od nich bardzo nie odbiega. Jest mściwy, skłonny to niepotrzebnego okrucieństwa i małostkowy. Skoro coś łączy go z Morgan Elsbeth, obawiam się, że nawet pomimo upadku Imperium, słynny Chiss w wizji Filoniego, wciąż jest więc wszystkim tym, czym książkowy Thrawn Timothy’ego Zahna, czyli Thrawn o niebo lepszy, nie jest. Ale mam nadzieję, że to tylko jedno wielkie nieporozumienie i kolejne ekranowe występy Mitth’raw’nuruodo będą bliższe jego wersji książkowej.

W odcinku nie gra mi jeszcze jedna rzecz, a mianowicie Grogu… Nie podoba mi się to imię i owszem, jestem jednym z tych, którzy uważają, że nie jest dostatecznie słodkie.

Ale poza tym uważam, że ciężko byłoby sobie wymarzyć bardziej smakowitą ucztę dla fana Star Wars. A jeśli przy okazji jest on (lub ona) miłośnikiem kina z dalekiego wschodu, to już w ogóle będzie on/ona w siódmym niebie. Ja w każdym razie jestem.

A Wam jak podobał się najnowszy odcinek?

Reakcje i recenzje

Zachęcamy też do recenzje wszystkich odcinków i naszych reakcji na nie: