Komiks: Doctor Ahpra 014
Scenariusz: Kieron Gillen & Si Spurrier
Rysunki: Emilio Laiso
Historia: Remastered, part I

Poprzedni numer z powodzeniem mógł być naszym ostatnim spotkaniem z awanturniczą panią archeolog. Wszystkie wątki zostały pozamykane, nasza bohaterka doczekała się względnego happy endu, a jej kompanii poszli swoimi drogami. Ale koniec nie nastąpił, a ja w gruncie rzeczy bardzo się z tego cieszę, bo Chelli Aphrę zdążyłem bardzo polubić.

Nowe rozdanie, czyli drużyna A

Najwyraźniej tytułowa bohaterka uzależniona jest od adrenaliny. Zamiast poświęcić nieco więcej czasu na sączenie drinków na egzotycznej plaży, ona pakuje się w kolejną aferę. Do tego nie jest sama. Nie towarzyszą jej już co prawda krwiożercze droidy, czy zawsze wkurzony wookiee, ale jej nowa drużyna zdaje się nie mniej bojowa.

Bojowa i najwyraźniej pewna swego, bo bez zastanowienia i cienia wątpliwości atakują imperialną placówkę. Fakt, że pozbawioną większego znaczenia i zlokalizowaną chyba jeszcze dalej od centrum galaktyki, niż Tatooine, ale jednak. I oczywiście dla Aphry zatargi z Imperium to nie pierwszyzna, tym niemniej metody działania jej nowych towarzyszy, nie do końca pasują do jej dotychczasowego modus operandi.

Krajoznawcza wycieczka przyniosła jednak jeden pozytyw w postaci ponownego spotkania starej znajomej.

Tolvan

Już-nie-kapitan-a-tylko-porucznik-głównie-dzięki-Aphrze Tolvan mieliśmy okazję poznać na samym początku solowych przygód Chelli. To właśnie głównie dzięki niej wyszła na jaw orientacja seksualna naszej głównej bohaterki, a teraz najwyraźniej scenarzyści zdecydowali się na rozwinięcie tego wątku. Zresztą można powiedzieć, że to właśnie Porucznik Tolvan, a nie Chelli Aphra, jest główną bohaterką komiksu. Poznajemy kilka ciekawych szczegółów z jej przeszłości, jak chociażby tożsamość jej mentora, który także jest nam skądinąd znany.

„After that mess on Eadu, followed by that thing on Yavin with the treasure hunters… Lost a platoon, a shuttle and got abandoned on a planet by– if I rememeber– ‚A strangely over-talkative woman’! No wonder you were demoted.” – Captain Punfor, który najwyraźniej świetnie się bawi jako niespodziewany przełożony porucznik Tolvan

Jednak najlepiej wypada relacja Tolvan i Aphry oraz ich flirt. O ile flirtem nazwać można sytuację, w której jedna z osób trzyma drugą na muszce i grozi śmiercią. A mimo to działa to świetnie, a ta relacja i zapewne rodzące się uczucie mogą być ozdobą kilku następnych numerów. Mam też nadzieję, że Porucznik Tolvan zagości w komiksach na dłużej, bo jest to postać, która ma spory potencjał.

Remastered

Jednak to, co w komiksie Doctor Aphra 014 było najważniejsze, nadeszło na ostatnich stronach. Okazało się bowiem, że nasza pani archeolog, po krótkiej, acz intensywniej przygodzie z pracą na własny rachunek, znów stała podwładną bezwzględnej, mrocznej i dziwne znajomej postaci (a tytuł historii okazał się bardzo zgrabną grą słów).

„Ah, I understand. You’ve reconsidered my kind offer. You’d rather the alternative.” – nowy „Pan” Aphry

„No. It’s… okay. I was just angry. I’ll… It’s okay.” – Chelli Aphra

„So, sweet Chelli. Say it properly.” – Pan

„It’s okay, Master.” – Chelli Aphra

Fakt, że Chelli Aphra nigdy by się dobrowolnie na to nie zdecydowała świadczy o tym, że za jej obecną sytuacją kryje się ciekawa, a znając naszą bohaterkę, także nieźle pokręcona historia, którą z przyjemnością poznam.

A kończąc już recenzję, nie można nie pochwalić rysunków Emilio Laiso. Prace Keva Walkera nie były najgorsze, jednak jego wersja głównej bohaterki nigdy mnie do końca nie przekonała (o Krrsantanie nie wspominając). Teraz Chelli Aphra (i wszystko inne) wygląda a niebo lepiej.

Zachęcamy też do zapoznania się z recenzjami całej poprzedniej historii:

A na koniec wariant okładki komiksu Doctor Aphra 014: