… a dokładniej Lojalnego generała (Allegiant General) Pryde’a, bo tak brzmi jego pełny stopień. Niestety podobnie jak w przypadku Zorri Bliss, konkretów dostajemy bardzo niewiele.

Kim jest Lojalny generał Pryde – fakty

Odkąd tylko udział Richarda E. Granta w The Rise of Skywalker został potwierdzony, mieliśmy do czynienia z istnym festiwalem domysłów na temat jego roli. Fani podejrzewali, że może on wcielić się w kultową postać Wielkiego Admirała Thrawna (do której to roli pasowałby naprawdę dobrze), aczkolwiek od początku było to raczej myślenie życzeniowe. Nieco bardziej prawdopodobna teoria mówiła, iż brytyjskiego aktora zobaczyć będziemy mogli w scenach retrospekcji jako ojca generała Huxa – Brendola, który jak wiemy, zginął z ręki Phasmy podjudzonej przez młodszego z Huxów.

Ale i ta teoria okazała się chybiona, a my poznaliśmy postać Lojalnego generała Pryde’a. Jest to jego oficjalny stopień, choć na ten moment mówi nam on niewiele. Najbardziej interesuje nas oczywiście to, czy Lojalny generał (Pryde) znajduje się w hierarchii niżej, czy wyżej niż „zwykły” generał (Hux). A jeśli do czynienia mamy z tym drugim wariantem, jaki jest stosunek Huxa do swego dowódcy? Tego na razie się nie dowiemy, więc możemy tylko gdybać…

Kim jest Lojalny generał Pryde – domysły i spekulacje

Gdybyśmy mieli zgadywać, powiedzielibyśmy, że to Hux będzie podwładnym Pryde’a. Chociażby dlatego, że jak wiemy nowy Naczelny Wódź Najwyższego porządku – Kylo Ren nie przepadał za generałem Huxem i z pewnością nie odmówiłby sobie przyjemności upokarzania go stawiając nad nim Lojalnego generała. Zresztą ta nazwa stopnia też brzmi jak coś więcej, niż sam generał. Poza tym, na powyższym zdjęciu, widzimy, że to Pryde siedzi i jest na pierwszym planie, co dość jasno sugeruje jego zwierzchnictwo.

Oczywiście nie można też wykluczyć, że generałowie są ze sobą w zmowie i spisują by obalić Kylo Rena, choć na tym etapie ta wersja wydaje nam się dużo mniej prawdopodobna.

A wracając do Lojalnego generała, to po Zorri Bliss jest on kolejną postacią, której nazwisko dość jednoznacznie określać może jego cechy charakteru. „Pryde” to w końcu niemal „pride”, czyli duma, a kto jak kto, ale postać Richarda E. Granta wygląda tutaj na naprawdę dumną. Czy dumie tej towarzyszyć będzie tak typowe dla oficerów Najwyższego porządku (i Imperium przed nimi) poczucie wyższości i skłonność do lekceważenia przeciwników? Miejmy nadzieję, że nie, bo chętnie zobaczylibyśmy czarny charakter, który budziłby nie tylko szacunek, ale i zasłużoną grozę.

A Wy czego spodziewacie się po Lojalnym generale Prydzie?

WIĘCEJ O EPIZODZIE IX

A tutaj inne doniesienia na temat nadchodzącego filmu of Vanity Fair i nie tylko:

Źródło: odnośnik.