Komiks: Doctor Ahpra 026
Scenariusz: Si Spurrier
Rysunki: Emilio Laiso
Historia: Worst Among Equals, part I

Trochę trwało zanim zdecydowałem się na napoczęcie nowego story arcu Doctor Aphry. Patrząc z perspektywy dochodzę do wniosku, że musiałem po prostu od tego tytułu odpocząć. Bynajmniej nie dlatego, że uważam go za słaby. Wręcz przeciwnie! Nie myślałem, że to powiem, ale odkąd serię przeją Si Spurrier, podoba mi się ona chyba jeszcze bardziej, niż za czasów Kierona Gillena. Ale że Chelli Aphrę darzę sympatią (też chyba coraz większą), czasami trudno mi patrzyć na jej kolejne życiowe porażki.

No ale odpocząłem, zregenerowałem się i gotów jestem na kolejny emocjonalny rollercoaster, którym z pewnością okaże się historia Najgorsza wśród równych.

Wyszło szydło z worka

A raczej znany nam skądinąd doktor Cornelius Evazan spod zmiennokształtnej maski. O jego zaangażowaniu w historię Chelli Aphry dowiedzieliśmy się już w ostatnim numerze, ale dopiero teraz tłumaczy on motywy swego postępowania i losu, jaki zgotował naszej bohaterce i jej ulubionemu (czyt. żarliwie pragnącemu jej śmierci) psycho droidowi.

„Well, as you know, I am the galaxy’s foremost guerilla scientist… challenging ethicality in all its forms. I’ve likewise been called an artist: plumbing the depths of performative sadism and abomination! Either of these things would justify today’s experiment. And yet, if I boil it right down, I confess I have a more profound motive for forcing this pair together. I thought it would be funny.” – Doktor Cornelius Evazan

Oczywiście znany z krótkiego występu w Nowej Nadziei (i jeszcze krótszego w Łotrze 1) zbir nie jest jakimś obłąkanym geniuszem zła, który rozmawia sam ze sobą. Swoje motywy wyłuszcza on swemu nieodłącznemu i nie mniej znanemu towarzyszowi – Pondzie Babie. I choć ten ostatni jest niczym więcej, niż oczkiem puszczonym w stronę fanów, to bardzo cieszy mnie, że scenarzysta nie boi się sięgać po klasyczne postaci i czynić z nich (przynajmniej z niektórych) kół napędowych swoich historii. Tym bardziej, że wszystko to trzyma się kupy i nie sprawia wrażenia wymuszonego.

Partnerstwo dla niepokoju

W przeciwieństwie do współpracy Aphry i Triple Zero. Pomimo tego, że para zna się nie od dziś i w ten czy inny sposób do tej pory zawsze ze sobą współpracowali, to chyba nigdy jeszcze nie było im ze sobą tak nie po drodze. Szybko będą musieli znaleźć sposób, na owocną współpracę, bowiem wszczepione im ładunki wybuchowe nie są ich jedynym problemem.

Ich szans nie zwiększa również fakt, że znaleźli się na modelowej planecie Imperium, na której prawo i porządek egzekwowane są z pełną stanowczością i bezwzględnością, którą zapewnić może tylko naprawdę duża siła ognia.

Właśnie ta wymuszona współpraca może okazać się jedną z mocniejszych stron obecnej historii. I to nie tylko ze względu na elementy czarnego humoru, w które z pewnością będzie obfitować.

„But… but… You nearly blew us up! If we’d taken the other speeder you wouldn’t have had to kill anyone! – Chelli Aphra

„But… This one has a red stripe.” – 0-0-0

Ale to nie wszystko. Wygląda bowiem na to, że poza zwyczajowym przekomarzaniem, spędzony wspólnie czas może wywołać kolejne zmiany w psychice nie tylko samej Aphry, ale także Triple Zero.

„‚Enlightened attitude.’ You mean… not feeling bad about causing pain or death.” – Chelli Aphra

„You say Palpateen, I say Palpatyne. And really Doctor, which is worse: inflicting terrible things upon those you care nothing for? Or upon those you love? How is inspector Tolvan?” – 0-0-0

Dokąd zatem zmierza Chelli Aphra i czy pisana jej jest powolna i niezwykle bolesna śmierć z rąk jej towarzysza niedoli? Na pewno nie, ale i tak z przyjemnością przekonywał się będę, jak wyplącze się z kolejnych, spektakularnych tarapatów i kogo oszuka, zdradzi czy skrzywdzi, by tego dokonać.

POPRZEDNIE NUMERY I WARIANTY OKŁADKI

A oto recenzje całej poprzedniej historii:

Oraz wariant okładki komiksu Doctor Aphra 026: