W dzisiejszym zestawieniu chcielibyśmy się z Wami podzielić naszą mocno subiektywną topką najbardziej irytujących postaci pojawiających się w Gwiezdnych Wojnach. Póki co, postanowiliśmy zawęzić nasz krąg poszukiwań do kanonicznych postaci filmowych, ale nie wykluczamy, że podobne zestawienia poświęcimy też bohaterom książek, komiksów czy serii animowanych. Piszcie też, jakie postacie z gwiezdnej sagi są dla Was nie do zdzierżenia!

10. PORGI

Kiedy bliżej człowiek się przyjrzy ekspresji i zachowaniu tych stworzeń, jest w stanie zauważyć, że są one nieco, jak to się zwykło po amerykańsku mówić, creepy. Ma się nieodparte wrażenie, że w świecie Star Wars funkcjonują one tylko po to, by się potem sprzedawać. Bo wszelakich maskotek, figurek czy innych zabawek z nimi nie brakuje. Nie są one oczywiście największym problemem Ostatniego Jedi, ale sygnalizują, że w ostatnich latach bardziej niż o samą fabułę w Star Warsach rozchodzi się o sprzedawanie jak największej ilości gadżetów z franczyzą związanych.

9. EWOKI

Co do ewoków to zdania są dość mocno podzielone. Z jednej strony uważa się je za stworzenia urocze, słodziusie, takie misiaczki pluszowe. Z drugiej mają w sobie coś co w człowieku uruchamia angry mode. Owszem są sprytne, pomocne kiedy trzeba, a Wicket W. Warrick należy zdecydowanie do grona postaci dla fabuły zasłużonych. Jednak na dłuższą metę stworzenia te są po prostu męczące, mocno dające się we znaki. Znajdą się tacy, dla których ewoki to zło największe, ale nie jesteśmy się w stanie z tym zgodzić. Jak to mówił Bogusław Linda? „Są gorsi”.

8. BOSS NASS

Nie jest to postać, która miałaby w swoim dorobku jakieś zasługujące na wielkie potępienie występki, ale irytowała samym zachowaniem i sposobem wysławiania się (opluwanie otoczenia w pakiecie). Ba, Boss Nass w jakimś stopniu nawet zasługuje na słowa otuchy, bowiem nawet on nie wytrzymywał Jar Jar Binksa. Tak czy siak, postać ta swoim rubasznością sympatii nie wzbudza i kiedy pojawia się na ekranie delikatnie denerwuje, taki „urok” Gungan.

7. HUTT JABBA 

Jabba w tym zestawieniu poniekąd zastępuje „uwielbianego” przez wszystkich Zero. Jego pojawienie się tutaj warunkujemy obrzydliwym stylem bycia i egzystowania. Stylizowany na grubaśnego mafiozo jest po prostu stworem, od którego chce się odwracać wzrok. Do tego jest to postać mocno seksistowska, której zgonu oczekuje się już od pierwszych scen. To niesamowite do jakiej pozycji w galaktyce doszli Huttowie. Są jednak mafiozi, którzy budzą respekt, ale są też tacy, którzy budzą odrazę. Jabba zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

6. NUTE GUNRAY

Nie przepadamy za postaciami, których nadrzędnym celem jest ugrać jak najwięcej dla siebie. Za skorumpowanymi politykami, dwulicowymi graczami, którym wydaje się, że wypracowana pozycja daje im nietykalność. Nute Gunray’a spotkał los zdecydowanie zasłużony, co do tego raczej nikt nie ma wątpliwości.

5. SALACIOUS  B. CRUMB

Nie ma to jak postać zupełnie nic nie wnosząca do fabuły, która pojawia się tylko po to by się szyderczo pośmiać. Takie stworzenia są powoływane do życia tylko w tym jednym konkretnym celu. Właściwie nie wiadomo, co więcej o tym paskudniku napisać poza tym, że jest dodatkiem w pałacu Jabby, którego równie dobrze mogłoby nie być.

4. WATTO

Paskudny cwaniaczek, któremu zawdzięczamy smutny żywot Anakina. Wykorzystujący wszystkich dookoła, egoistyczny stwór, nie posiadający nawet zalążków jakiejkolwiek moralności. Jest to bardzo jednowymiarowa postać, przekupna, o nieczystych zamiarach, która gdyby była bardziej wpływowa z pewnością zaszłaby o wiele dalej. Nie przepadamy za takimi wybrykami natury i uważamy, że jest tylko dwóch gości jest bardziej irytujących od niego.

3. ANAKIN SKYWALKER 

Och tak, szczególnie ten grany przez Haydena Christensena. Wiemy, wiemy, ciężkie dzieciństwo i tak dalej. Mimo tego postać Anakina napisana jest w taki sposób, że człowiek aż czeka, kiedy w wyniku swojej porywczości, nadpobudliwości i często wychodzącego na wierzch egoizmu w końcu się, ehem, ehem, sparzy. A ludzie naprawdę narzekają na to, w jaki sposób jest przedstawiony Ben Solo, który wypada na tle swojej wielkiej inspiracji, jako postać bardziej złożona już za młodu. A może to jakieś uprzedzenie względem nieco drewnianego w swojej ekspresji Haydena? Ciężko stwierdzić jednoznacznie, ale jedno jest pewne, chłopak bywał mocno irytujący zanim przeszedł na Ciemną Stronę Mocy.

2. ROSE TICO

Długo można by dyskutować nad brakiem kultury jakim popisali się fani Gwiezdnych Wojen wobec nie tyle postaci Rose, co jej odtwórczyni Kelly Marie Tran. W tym przypadku zatarła się granica między nielubieniem samej postaci a personalnym ubliżaniem aktorce. Prawdą jest, że zwolenników postaci Rose można znaleźć niewielu, a nielubienie jej wynikać może z tego, że jest postacią bardzo zwyczajną, by nie rzec nijaką. Istota hejtowania Rose może wynikać z tego, że fani swego czasu swatali Finna i Rey, a pojawienie się Rose skutecznie uniemożliwia im dalsze wyobrażanie sobie tego związku. Uważa się też, że wątkowi Rose w Ostatnim Jedi poświęcono po prostu za dużo czasu. Jej przydatność w fabule ostatecznie i tak rozstrzygnie epizod IX, może więc uda się ją jeszcze jakoś „odczarować”?

1. JAR JAR BINKS 

Jar Jar Binks swego czasu był jedną z najbardziej memicznych postaci w uniwersum SW. Odkąd zobaczyliśmy go w Mrocznym widmie zastanawialiśmy się nad jego przydatnością w fabule. Owszem, w finale jego przynależność do Gungan właściwie uratowała tyłki wszystkim dookoła, ale nie oszukujmy się, że sceny z jego udziałem były wybitnie zabawne. Jar Jar w Mrocznym widmie to klaun, półgłówek lubiący pakować się w mniejsze lub większe tarapaty. Dlatego zdobywa zaszczytne pierwsze miejsce, szczególnie, że w Ataku klonów to znacznie bardziej stonowana, można by rzec dojrzała postać. Wiemy, że to dość oczywisty wybór, ale nic na to nie poradzimy, że przez tyle lat nasza opinia o filmowym Jar Jarze się nie zmieniła.

INNE TOP 10

A jeśli ciekawią was podobne zestawienia, oto inne nasze TOP 10: