Tytuł: Rescue on Ryloth

Nie było wielkiej filozofii w rozszyfrowaniu, o czym będzie najnowszy odcinek Zgrai, co nie przeszkodziło twórcom uczynić go naprawdę ciekawym. I za to należą im się wielkie brawa.

Wielka ucieczka

Akcja odbicia rodziców Hery nie była może nadzwyczaj spektakularna, czy wyszukana, ale jako wielki fan Rebeliantów (poza większością ich 1. sezonu) muszę przyznać, że miło było znów zobaczyć Herę i Choppera w akcji. Obecność Omegi i Zgrai (oraz Crosshaira po przeciwnej stronie barykady), dodała, co prawda, całej akcji nieco smaczków i podtekstów (oraz dość niespodziewany punkt zwrotny), ale to na pewno nie ona decydowała i całkiem pozytywnych notach dla odcinka.

Klon klonowi klonem

W tej materii palma pierwszeństwa zdecydowanie należy się klonom, a w szczególności kapitanowi Howzerowi, który w końcu pokazał, że zachipowane klony nie muszą od razy zmieniać się w szturmowców i mają nie tylko własny mózg, ale też własne wartości i całkiem nieźle zorientowany kompas moralny.

Niezwykle interesującą kwestią wydają się też dywagacje, czy przypadek Howzera okaże się odosobniony, czy też oddziaływanie chipów z czasem słabnie? Albo może się one „wyciszają”, gdy w pobliżu nie ma żadnych Jedi do odstrzału? No i co z Crosshairem, który najwyraźniej żołnierzem nie jest już aż tak dobrych, skoro potrafi nie wykonać rozkazu?

Wszystko te pytanie sprawiają, że z coraz większym zainteresowaniem czekam na kolejne odcinki, bo mam nadzieję, że na przynajmniej część z nich poznamy odpowiedzi. Po cichu liczę też na kolejne gościnne występy i pojawienie się na przykład „brata” Omegi.

Poprzednie recenzje

A oto recenzje poprzednich odcinków: