Na fali popularności kolejnej odsłony Gwiezdnej Sagi, światło dzienne ujrzała kolejna ogromna porcja najprzeróżniejszych gadżetów, których producenci uznali, że powiązanie z marką Star Wars przynieść może wymierne efekty. Przy tej okazji słyszałem głosy, że to już przesada, że „dojenie” Gwiezdnych Wojen poszło już za daleko, a logo ukochanego filmu na coraz dziwniejszych sprzętach bardziej wszystkim zainteresowanym szkodzą, niż pomagają.

O gadżetach słów kilka

Ze mną jest inaczej. Ja jestem fanem wyjątkowo entuzjastycznym i każdy kolejny gadżet łykam jak młody pelikan. Może dlatego, że jestem w takim wieku, że świetnie pamiętam koszmarki, które w PRLu miały imitować postacie czy statki z Gwiezdnych Wojen, zatem obecna klęska urodzaju (i znacznie lepszego smaku) cieszy mnie raczej, niż irytuje. Nie bez znaczenia jest też fakt, że gdzieś głęboko wciąż jest we mnie dziecko, które wielce łase jest na każdą nową „zabawkę” z odpowiednim logo. Dlatego też jak owo dziecko cieszę się niezmiernie nie tylko z każdej nowej książki czy komiksu, ale także zimowej czapki z BB-8, deski do serów w kształcie hełmu szturmowca (o niej też niebawem będzie), czy naszej dzisiejszej bohaterki, czyli golarki Phillips z limitowanej, ostatniojediowej edycji.

Mam ją i testuję już od około miesiąca, ale dziś, w przededniu powrotu na antenę Rebeliantów i wielkiego „golenia” Kanana, w końcu miałem motywację, by o sprzęcie Phillipsa napisać. Przy okazji z tego miejsca firmie Philips dziękujemy za udostępnienie golarki do recenzji.

Szczerze, jak na spowiedzi

Na początku należy dobitnie zaakcentować dwie rzeczy. Po pierwsze nie znoszę się golić! Nie jestem typem hipsterskiego pseudodrwala, ale przez ową niechęć i ku przerażeniu i niezadowoleniu mojej żony, często zaczynam tak wyglądać. Przy tym wszystkim nie jestem też osobą nazbyt obowiązkową i wiem, że uskutecznianie co 2-3 dni golenia nie stanowiłoby wielkiego problemu. Niestety moja maszynka do golenia z reguły wykorzystywana była w znacznie rzadszych interwałach.

Drugą rzeczą, której wymaga ode mnie dziennikarska rzetelność, jest fakt, iż z elektrycznej maszynki do golenia nie korzystałem nigdy wcześniej, więc moje początki z golarką Phillipsa były okresem prób, ale i błędów. Dlatego też nie zamierzam porównywać jej do innych urządzeń tego typu, a podzielę się po prostu mymi wrażeniami. Ale jako fan, rozpocznę od tych wizualno-starwarsowych.

Gwiezdne Wojny a golenie

Trzeba sobie otwarcie przyznać, że pomysł promowania sprzętu do golenia wizerunkiem Luke’a Ostatniego Jedi Skywalkera, był karkołomny. Nawet młody Obi-Wan za swoich najlepszych lat nie był tak zarośnięty, jak zgorzkniały i zmęczony życiem Luke. Ale Moc silna jest w marce Star Wars i nic sobie ona nie robi z takich drobiazgów. I dobrze, bo czemu fani mieliby być pozbawienie golarki Star Wars tylko dlatego, że opiekunki z Ahch-To nie potrafiły Luke’owi należycie brzytwy naostrzyć.

No ale czas najwyższy przejść do rzeczy. Zatem w prostych żołnierskich słowach powiem, że golarka „wydana” jest bardzo porządnie i elegancko. Po zdjęciu obwoluty naszym oczom ukazuje się solidne, czarne pudełko ozdobione subtelnym emblematem Rebelii. Wewnątrz z kolei znajduje się piękna, biało-błękitna golarka oraz dwa mniejsze pudełeczka zawierające całą resztę osprzętu (ładowarka, trymer, etui i instrukcja). Samego sprzętu również nie obrandowano w sposób krzykliwy czy nachalny. Projekt „grafiki” ozdabiającej golarkę jest delikatny i ascetyczny, a jedynymi elementami nawiązującymi do Gwiezdnej Sagi są diody wyobrażające symbol zakonu jedi, Sokoła Millennium, czy wskaźnik naładowania przywodzący na myśl miecz świetlny.

Wszystko to połączono w bardzo wysmakowany sposób, dając golarkę, której absolutnie nie trzeba się wstydzić. Wręcz przeciwnie, można ją dumnie w łazience eksponować, bo swoim designem i jakością wykonania obroni się sama.

A teraz tylko golenie

Jak można się jednak domyślać golarka, kosztująca w gruncie rzeczy nie mało, winna jednak nie tylko wyglądać i cieszyć fana, ale przede wszystkim golić.

Moje początki z golarką Philips nie były idealne. Rzuciłem ją bowiem na wyjątkowo głęboką wodę ponad tygodniowego zarostu. Zanim to zrobiłem, chciałem sobie kulturalnie w instrukcji przeczytać, czy golarka ma szansę temu podołać. Niestety nie było mi to dane, bowiem całość została dopasowana do pokolenia IKEA i była wyłącznie obrazkowa.

Oczywiście dla kogoś, kto choć raz z golarki elektrycznej korzystał, pomysł używania jej na wielodniowym zaroście pewnie od razu będzie absurdalny, ja jednak tę wiedzę zdobyłem dopiero na własnej skórze. Także jeden ostatni raz musiałem skorzystać jeszcze z usług tradycyjnej maszynki do golenia, ale od tamtej pory ponownie po nią nie sięgnąłem.

Okazało się bowiem, że golarka Philips świetnie radzi sobie z 2-3 dniowym zarostem, a ja miałem w końcu motywację do nie tylko regularnego, ale i częstego golenia. Wspominałem już, co prawda, że tak krótki zarost i dla zwykłej maszynki nie stanowiłby problemu, ale tam gdzie dawnej potrzebowałbym na to przynajmniej 5-7 minut (a rano każda minuta jest na wagę złota) i przypłacił podrażnieniami, teraz nie kosztuje mnie to więcej, niż 30 sekund do minuty. Ale i tak najszczęśliwsza jest w tym wszystkim moja żona, która nie narzeka już, że ją drapię.

Na koniec dodam jeszcze, że choć jeszcze nie miałem okazji tego sprawdzić, wyobrażam sobie, że golarka elektryczna znacznie lepiej sprawdza się też w podróży. Tym bardzie, że raz naładowana bateria starcza na naprawdę długo (ja naładowałem ją na początku i po miesiącu wciąż nie dopomina się jeszcze o więcej).

Jedynym minusem golarki Philips jest jej trymer, który nieco mnie rozczarował. Dodany do zestawu jest chyba tylko dlatego, że tak wypada, gdyż ze swych obowiązków nie wywiązuje się zbyt dobrze.

Tym niemniej golarka Philips SW7700/67 to sprzęt naprawdę dobry, który całkowicie przekonał mnie do golenia elektrycznego, a świetne wykonanie i akcenty nawiązujące do Gwiezdnych Wojen są przy tym wszystkim bardzo miły dodatkiem, który z pewnością ucieszy wielu fanów.

 

 

Więcej ciekawych gadżetów

Jeśli i wy lubicie ciekawe, pomysłowe, czy najzwyczajniej fajne gadżety związane ze Star Wars, to mamy to, czego szukacie: