Sporo się ostatnio dzieje w temacie nowych, kanonicznych książek. Oczywiście wielu z nas myśli już o nowym Thrawnie, czy też Resistance Reborn, w którym mamy szansę zobaczyć wielu starych znajomych. Ale wśród najbliższych premier jest też ciekawie się zapowiadająca się powieść dla nieco młodszych odbiorców pt. Force Collector autorstwa Kevina Shinicka.

Force Collector

Akcja powieści rozgrywa się przez Przebudzeniem Mocy, a bohaterem jest nastolatek Karr Nuq Sin, który podejrzewa, że może być wrażliwy na Moc. Wyrusza on więc w podróż, by poznać historię legendarnych Jedi, a także by dowiedzieć się więcej o rodzących się w nim zdolnościach, które przejawiają się intensywnymi bólami głowy oraz tajemniczymi wizjami, z których przynajmniej część powinna wydać się czytelnikom znajoma.

fragment powieści Force Collector

A oto co w rozmowie z Entertainment Weekly sam autor powiedział o swojej książce:

To samodzielna historia, zarówno dla osób, które o Gwiezdnych Wojnach wiedzą niemal wszystko, jak i tych, które nie wiedzą praktycznie nic, a to dlatego, że jest o odkrywaniu samego siebie. Karr dowiaduje się o Jedi i o sobie rzeczy, które chciał wiedzieć, ale także takich, których wolałby nie znać. Musi też przekonać się, jakie jest jego miejsce i rola w tym wszystkim. Dlatego też albo udamy się z nim w podróż, która będzie dla nas nowością, albo też będziemy go obserwować i dopingować, gdy zbliża się lub oddala od swego celu. Ale tak czy inaczej znajdziemy tam coś dla siebie, bo owa podróż ma na celu poznanie samego siebie, a to kiedyś czeka każdego z nas.

Dostaliśmy także pierwszy fragment powieści Kebina Shnicka, którym towarzyszymy Karrowi w jednej ze wspomnianych wizji, która z pewnością wyda wam się znajoma.

Oczywiście specjalnie dla was przetłumaczyliśmy cały fragment, ale prosimy o wyrozumiałość, bowiem przekład daleki jest pewnie od doskonałości.

Fragment powieści Force Collector

Kiedy otworzył oczy, Karr przekonał się, że nadal jest na statku. Czyżby wizja nie działała? Zwykle przenosiła go ona w czasie i przestrzeni, a tym razem wciąż znajdował się obok stołu do holoszachów.

Nagle, niebieski miecz świetlny przeciął powietrze ucinając wszelkie wątpliwości, co do jego zdolności. Czegokolwiek doświadczyła kula, doświadczyła tego na tym właśnie frachtowcu. Karr spróbował skupić się na twarzy osoby dzierżącej miecz świetlny, ale swego talentu nie opanował jeszcze w dostatecznym stopniu. Zastanawiał się, czy owa postać była Jedi.

„Kiedy już oswoiłeś się nieco z mieczem świetlnym, …” usłyszał czyjś głos, „…czas przejść do techniki.” Coś w tym głosie wydało się Karrowi znajome. Skądś go znał, ale nie był w stanie określić skąd. Karr podążył za głosem, aż dotarł do innej postaci. Tutaj też nie mógł dostrzec twarzy, ale mężczyzna nosił charakterystyczną szatę. I to, pomyślał Karr, już na pewno był Jedi.

„Ale chyba nie każesz mi ze sobą walczyć?” zapytał chłopak trzymający miecz świetlny.

Drugi mężczyzna zaśmiał się tylko. „Nie, ale musimy popracować nad twym połączeniem z Mocą.”

Znajdująca się nieopodal złota plama, być może droid, zapytała, „Czy mogę jakoś pomóc mistrzu Kenobi?”

Mistrz Kenobi? Karra nagle olśniło. Nic dziwnego, że głos wydawał się znajomy. To był ten sam Jedi, które widział w poprzedniej wizji.

Kenobi odpowiedział, ” Nie, Threepio. Młody Skywalker musi poradzić sobie z tym sam.”

A do tego jeszcze Skywalker! To nie mógł być zbieg okoliczności. Obaj musieli być bardzo ważnymi Jedi, skoro po raz drugi pojawili się w jego wizjach. I pomyśleć, że kiedyś stali dokładnie tu, gdzie stał teraz Karr. Aczkolwiek dużo wcześniej, skoro Kenobi najwyraźniej trenował tutaj Skywalkera i ten najwyraźniej nie został jeszcze Generałem Skywalkerem z jego wizji z czasów Wojen Klonów.

Karr obserwował, jak Kenobi poszedł po coś, co przykuło jego uwagę. Ze schowka wyciągnął on tę samą kulę, którą obecnie trzymał Karr. Przez moment czuł on, jakby dzielił coś z Mistrzem Jedi. Nie tylko wizję. Nie tylko naukę. Więź.

„Spróbuj obronić się przed tym,” zaproponował Kenobi.

„A co jeśli nie zdołam?”

„Istotniejszym pytaniem jest, co jeśli zdołasz? Poza tym, to urządzenie treningowe. Jego strzały nie wyrządzą Ci krzywdy. Zgaduję, że nasz pilot posługuje się blasterem znacznie lepiej, niż przypuszczamy.”

„No chyba, że urządzenie należy do Wookieego,” zażartował Skywalker.

Kenobi się uśmiechnął, a następnie uruchomił urządzenie. „A teraz się skup.”

Skywalker staną na przeciw kuli, gdy ta zaczęła przemieszczać się po pomieszczeniu z charakterystycznym syczeniem. Przy każdym uniku czy cięciu, Karr nie mógł się powstrzymać przed kopiowaniem ruchów przyszłego Jedi, czekając niejako na swoją kolej.

Aż do momentu, gdy wydarzyło się coś, co powstrzymało ich obu.

Kenobi złapał się za pierś i ciężko usiadł. Skywalker wyłączył swój miecz świetlny.

„Wszystko w porządku? Co się stało?”

„Poczułem wielkie zakłócenia w Mocy. Jakby miliony głosów krzyczało w przerażeniu, a następnie zostały raptownie uciszone.”

I wtedy, podobnie jak wspomniane głosy, ucichła także wizja Karra.

Kiedy jego oczy zaczęły na powrót pracować normalnie, stwierdził, że najwyraźniej RZ-7 włączył nieco więcej świateł. W pomieszczeniu było jaśniej, a a rzędy malutkich światełek sygnalizacyjnych migały delikatnie w trybie czuwania. Pękała mu głowa, ale nie zwracała na to zupełnie uwagi. Uśmiechał się od ucha do ucha.

Maize stała nad nim. Uśmiechała się, a jedną rękę obierała na biodrze. „Wyglądasz na wyjątkowo zadowolonego, zważywszy, że dopiero co spadłeś i uderzyłeś się w głowę.”

„Uderzyłem się w głowę?”

„Na siedzenie,” powiedziała wskazując głową ławę.

Wstał. „Nie czułem tego. Na jak długo odpłynąłem?”

Jego droid pospieszył z odpowiedzią, ” Dziewięć koma zero dwie sekundy. W przybliżeniu.”

„Gorzej, niż na Sconto, ale zdecydowanie było warto,” powiedział Karr.

„Skoro tak mówisz,”‚ powiedział sceptycznie Maize. Usatysfakcjonowana, tym, że Karr nie umrze, czy coś w tym stylu, Maize opadła na ławę i wyłożyła nogi na okrągły stolik pomiędzy nimi. Był przytwierdzony do podłogi i pomimo tego, że jej obcasy mocno po nim skrobały, to stolik się nie chybotał.

„Kiedy zemdlałem po raz pierwszy, całe wieki trwało zanim się ocknąłem. Moi rodzice myśleli, że umarłem.

RZ-7 go poparł. „Jesteś na fali wznoszącej, sir. Ocknąłeś się pan z transu po dziewięciu sekundach i to z uśmiechem na ustach. To najbardziej udana z dotychczasowych wizji. Oczywiście zakładając, że pana głowa nie eksploduje w ciągu następnej godziny.’

„Nie wydaje mi się, by miała wybuchnąć. Tylko boli, jakby miała to zrobić.” Pomasował sobie skronie próbując nie jęknąć.

„Faktycznie było warto? Dowiedziałeś się czegoś nowego?”

Przysunął się do niej bliżej. „Totalnie było warto! Ponownie usłyszałem te nazwiska. Te same co poprzednio.”

„Skyhopper czy coś takiego?”

„Skywalker,” poprawił ją i przewrócił oczami. „I Kenobi. Ale tym razem wszystko działo się wcześniej.”

„Co masz na myśli?” zapytała.

„W tej wizjo Skywalker nie był żadnym generałem. I nie wiedział jeszcze zbyt dużo o Mocy. Wyglądało na to, że dopiero się… uczył. W pewnym sensie tak jak ja.  Tyle tylko, że on miał prawdziwego nauczyciela. Prawdziwego Jedi, by wskazać mu drogę.”

Maize dostrzegła, że zapał Karra znacząco zmalał. „Być może, powiedziała. „Ale wiesz, kogo on nie miał? Tak wspaniałej przyjaciółki pomagającej mu znaleźć to, czego potrzebuje wożąc o po całej galaktyce.”

Karr się uśmiechnął. „To fakt.”

„I ty także wszystkiego się nauczysz, potrzebujesz tylko czasu. W końcu jakby nie patrzyć, dopiero zaczynamy.”

Karr uzmysłowił sobie, że Maize miała rację. Skoro ten sam Skywalker, któremu początkowo szło jak po grudzie, został generałem potrafiącym potrafiącym ściągać Mocą statki z nieba, to może i dla Karra była nadzieja.

I jak się wam podoba powyższy fragment? Jesteście ciekawi, jakie jeszcze ważne momenty odwiedzi Karr w swoich wizjach?

Na koniec przypomnijmy, że wchodząca w skład cyklu Journey to Star War: The Rise of Skywalker powieść zadebiutuje w USA 19 listopada. Na ten moment nie wiemy kiedy, i czy w ogóle, Force Collector pojawi się w Polsce.

Źródło: odnośnik.