Tytuł: Poe Dameron 019
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Angel Unzueta
Historia: War Stories, part III

Zakończenie historii War Stories fabularnie nie przyniosło żadnych zaskoczeń, ale pojawiła się pewna nowość, która wniosła powiew świeżości do całej serii.

Black Two standing by

O ile wcześniej  akcent kładziony był na tytułowego bohatera i ewentualnie jego aktualnych adwersarzy, o tyle teraz do gry wchodzi także reszta eskadry Czarnych. Wcześniej mieliśmy nieśmiałe próby przedstawiania mam poszczególnych jej członków, ale były one dość niemrawe. Poza Snapem, którego poznaliśmy dzięki trylogii Koniec i Początek, pozostali Czarni (nie brzmi to zbyt poprawnie politycznie) wciąż byli, a raczej były postaciami dość anonimowymi.

Ten stan rzeczy nie ulega diametralnym zmianom, ale ktoś w końcu zdał sobie sprawę, że sam Poe serii nie uciągnie, więc poświęcenie większej ilości miejsca jego kompanom jest już chyba nieuniknione.

„You got a plan?” – Temmin „Snap” Wexley

„Stay alive?” – Poe Dameron

„Usual plan, then.” – Snap

Bardzo dobrze wypadła też (w końcu!) interakcja pomiędzy Poe, a Snapem. Ta dwójka to przecież przyjaciele i najlepsi kumple, a do tej pory zupełnie nie dawało się tego odczuć. Także miło, że i tutaj Poe Dameron 019 zanotował znaczącą poprawę.

I’ll be back

Z powyższą kwestią już na zawsze kojarzony będzie T-800 o twarzy Arniego, ale na szczęście jej on nie zmonopolizował. Rychły powrót (do pełni formy) szykuje także nasz ulubiony agent T-erex. Na razie powoli mu to idzie, ale uważam, że to akurat dobrze. Bynajmniej nie dlatego, że Commander Mallarus jest godną następczynią, ale status quo Terexa do stanu poprzedniego powracać za szybko nie powinno.

„How? How?!” – Commander Mallarus

„That’s Poe Dameron. It’s what he does.” – T-erex

Zresztą na to w sumie chyba większych szans nie ma… Albo inaczej, mam ogromną nadzieję, że tak się nie stanie. Nie chcę, by charyzmatyczny złoczyńca, niczym syn marnotrawny, wracał na łono Najwyższego Porządku. Oczywiście mam nadzieję, że pomysł tak głupi jak nawracanie go i zasilanie nim szeregów Ruchu Oporu także nikomu do głowy nie przyjdzie. Wszak Terex najlepiej spisywać się będzie w roli „wolnego elektronu”, wciąż do szpiku niegodziwego, ale może już nie tak zaślepionego ideologią.

Podsumowanie

Wszystko złożyło się na zaskakująco przyjemny w odbiorze numer, który po kilku „chudych” numerach, znów dał mi nadzieję, że powrócą jeszcze lata „tłuste”, a seria Poe Dameron powróci do wysokiego poziomu. W końcu kiedyś już tam była.

Na zakończenie tradycyjnie recenzje poprzednich części obecnej historii:

Jest jeden okładkowy wariant:

Źródło: odnośnik.