Teorii na jego temat jest niemal tyle, ilu jest fanów Gwiezdnych Wojen, ale mimo to Najwyższy Wódz Snoke wciąż pozostaje postacią bardzo enigmatyczną. Rąbka jego tajemnicy uchylił w rozmowie z Entertainment Weekly Andy Serkis, aktor wcielający się w przywódcę Najwyższego Porządku dzięki technologii motion capture.

/Poniższy tekst zawierać może SPOILERY, dlatego też dalej czytacie na własną odpowiedzialność./

Bolesne wspomnienia

Na niewyobrażalny ból ludzie reagują dwojako. Jedni po takim doświadczeniu zrobią wszystko, by nikt nigdy nie musiał już doświadczyć tego, co oni. Inni, wręcz przeciwnie, zrobią wszystko, by cały świat cierpiał nawet bardziej. Domyślacie się chyba, którym przypadkiem jest Najwyższy Wódz Snoke.

W Ostatnim Jedi poznamy go w końcu osobiście, a nie jak to było w Przebudzeniu Jedi, za pośrednictwem hologramu.

Aktor, który dzięki technologii performance capture powołał Snoke’a do życia opisuje go jako mierzącego niemal 3 metry humanoida (aczkolwiek jest to obcy, nie człowiek), który na każdym kroku poniża i umniejsza swych dwóch poruczników – Kylo Rena i Generała Huxa. To drapieżnik, który wyczuwa wszelkie objawy słabości i je wykorzystuje. Który kusi młode i obiecujące jednostki obietnicami potęgi i władzy, a gdy już je wykorzysta, bez mrugnięcie okiem pozbywa się swoich protegowanych.

Aktor dodaje jeszcze:

„Moc jest w nim bardzo silna. Oczywiście mowa o ciemnej jej stronie. I tak, jest on niesamowicie potężny, ale jest to także postać głęboko zraniona i posiadająca swoje słabości. Doświadczył on wielkiego cierpienia i dostał bardzo rozległych obrażeń. I to jest właśnie główne źródło jego wrogości. Jego nienawiść wobec Ruchu Oporu jest napędzana tym, co go spotkało.”

To, co stało się Snoke’owi i spowodowało jego obrażenia nie zostało oczywiście jeszcze ujawnione, aczkolwiek w nadchodzącym filmie dowiemy się więcej w tym temacie. Przynajmniej trochę więcej.

Zdeformowane ciało

W Epizodzie VII Snoke pojawiał się tylko jako hologram, a do tego praktycznie się nie ruszał, więc nie mieliśmy okazji przekonać się, jak bardzo zdeformowane i zniszczone jest jego ciało. W nadchodzącym filmie doświadczymy tego w pełnej krasie.

Andy Serkis powiedział wręcz:

„Jego ciało jest powykręcane jak korkociąg, jego ruchy są zatem siłą rzeczy ograniczone. Jego agresja i złość są siłą rzeczy ograniczane przez jego fizyczne deformacje.”

Oczywiście dla aktora specjalizującego się w performance capture, granie powykręcanych, czy poruszających się w specyficzny sposób postaci to nie pierwszyzna. Wystarczy przypomnieć tutaj postacie Golluma we Władcy Pierścieni, czy Caeasara z Planety Małp, jednak i Snoke okazał się w pewnych kwestiach wyzwaniem.

„Jego szczęka jest całkowicie zmiażdżona, a cała lewa strona twarzy zmasakrowana. Musiałem więc zaklejać sobie cała lewą stronę ust, by do minimum ograniczyć ich ruch po tej stronie.”

Kto bogatemu zabroni

I to właśnie przez cierpienia, których doświadczał i wciąż doświadcza, Snoke robi wszystko, by pławić się w bogactwie i wszelkich możliwych luksusach. Pomimo licznych analogii do Imperatora Palpatine’a, w tej jednej kwestii różnią się diametralnie.

Okazuje się bowiem, że żądza zemsty, to tylko jedna z rzeczy, które motywują Najwyższego Wodza. Chciwość jest drugą.

„Wygląd jego sali audiencyjnej jest bardzo totalitarny, ale i krzykliwy i ekstrawagancki. Wydaje mi się, że taka teatralność bardzo mu się podoba.”

Mówi na koniec o swoim bohaterze Andy Serkis.

Czy zatem jest szansa, że nie dostaniemy kalk Imperatora? Na szczęście wiele na to wskazuje, ale ostatecznie przekonamy się o tym w połowie grudnia.

INNE REWELACJE OD ENTERTAINMENT WEEKLY

A oto inne nowości, które miało dla nas EW:

Źródło: odnośnik.