Jutro nastąpi oficjalnie otwarcie dla gości pierwszego z parków Galaxy’s Edge, ale już wczoraj odbyła się ceremonia jego poświęcenia.

Ceremonia poświęcenia Galaxy’s Edge

Z tej okazji w Disneylandzie w Anaheim (którego częścią jest pierwszy z parków Galaxy’s Edge) zjawiło się wielu znamienitych gości. Na scenie, poza szefem Disney’a, Bobem Igerem, pojawili się między innymi Harrison Ford, Mark Hamill oraz Billy Dee Williams.

Cała feta streamowana była na żywo, a obejrzeć można ją na poniższym filmie:

Opinie na temat Galaxy’s Edge

Poza tym w sieci pojawiły się już pierwsze opinie na temat parku od osób, które miały to szczęście, że odwiedziły go jeszcze przed jego otwarciem.

Najbardziej wyczerpującą relację przygotował chyba Jason Ward, redaktor naczelny portalu MakingStarWars.net. W całej serii artykułów opisał on wiele kluczowych elementów Galaxy’s Edge, także jeśli interesuje was tak obszerna lektura, odsyłamy was do powyższego linka. My natomiast pokrótce podsumujemy to, o czym pisał Jason.

Po pierwsze zachwyciło go samo „wykończenie” parku i dbałość o najdrobniejsze nawet szczegóły, która sprawia, że goście faktycznie poczuć się mogą, jakby przenieśli się do odległej galaktyki. Dobrym posunięciem jest też umieszczenie w parku postaci znanych filmów czy książek. W Galaxy’s Edge spotkać można zatem Kylo Rena, Rey, czy Chewiego, ale także znaną z książki Phasma, Vi Moradi, która będzie główną przedstawicielką Ruchu Oporu na Batuu (o czym opowiadać będzie powieść Black Spire). Niestety Jason zwrócił uwagę, że kostiumy niektórych postaci nie były zbyt udane, co bardzo dziwiło pamiętając, jak wiele pracy i zachodu zadali sobie twórcy parku, by wszystko było idealnie.

Na szczęście Sokół Millennium, będący jedną z największych atrakcji Galaxy’s Edge prezentuje się genialnie (ponoć nawet lepiej, niż te, których używano na planach kolejnych filmów). Oczywiście model modelem, ale nawet ważniejsza była atrakcja Smugglers Run, której Sokół jest głównym elementem. Tutaj uczucia były już mieszane. Po pierwsze, rozczarowujące było samo, około półtoragodzinne oczekiwanie w przestrzeni, gdzie niewiele się działo, a jeszcze mniej było do roboty. Aczkolwiek to może się zmienić, gdy zacznie działać specjalna aplikacja urozmaicająca i wzbogacająca wizytę w Galaxy’s Edge (podczas opisywanej wizyty nie była ona jeszcze dostępna). Inna sprawa, że czas oczekiwania w pełni obłożonym parku też może się wydłużyć.

Na szczęście po dotarciu do biura Hondo wszystko zaczyna wyglądać lepiej. Przede wszystkim animatroniczna postać byłego pirata, a obecnie „szanowanego biznesmena” sprawia ponoć rewelacyjne wrażenie. Dobrą robotę robią też jego kwestie przesycone typowym dla Hondo humorem. We wnętrzu Sokoła też każdego fana z pewnością przejdą miłe ciarki, wszystko zdaje się być tam bowiem idealne. Tam już oczekiwanie nie jest tak długie i niebawem zasiąść można w kokpicie słynnego statku. Mieści się tam sześć osób, a każdej z nich przydzielana jest konkretna rola (2 pilotów, 2 strzelców i 2 mechaników). Sądząc po opisie sterowanie Sokołem wydaje się być bardzo proste (żeby nie powiedzieć prymitywne), ale ponoć i tak potrafi zapewnić całkiem niezłą zabawę… Chyba, że wyląduje się w fotelu mechanika, który jest chyba najmniej interesującą funkcją). Redaktor portalu MakingStarWars.net porównał też wrażenia wizualne (akcja wyświetlana jest na szybach kokpitu) do znanej już wcześniej atrakcji Star Tours. Ponoć na ostatnia wypada pod względem doznań czysto wizualnych lepiej, choć pozbawiona jest tak dalece idącej imersji. Problemem Smugglers Run jest brak realizmu wyświetlanej akcji, przez co nie da się do końca w niej zatracić i poczuć, jakby faktycznie pilotowało się legendarny statek. Tym niemniej jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana.

Jason całkiem wysoko ocenił też jedną z restauracji znajdujących się na terenie parku. Jak wszędzie indziej, doskonale sprawdza się cała gwiezdnowojenna otoczka, a do tego jedzenie jest smaczne, a cena nie aż tak wysoka – w przeciwieństwie do straganu z niebieskim i zielonym mlekiem, za które zapłacić trzeba absurdalne kwoty.

Jednak naszemu „przewodnikowi” najbardziej do gustu przypadł sklep z antykami Doka-Ondara, który brzmi jak największa na świecie składnica easter eggów. Oto kilka z przedmiotów, które w środku udało się wypatrzyć:

  • popiersie znanej z Mrocznego Widma Yaddle (mistrzyni jedi tej samej rasy, co Yoda);
  • srebrny, mandaloriański hełm wyglądający identycznie jak ten, który zobaczymy w nadchodzącym serialu aktorskim;
  • nakrycie głowy Ewoka Logray’s;
  • czaszkę, która prawdopodobnie należała do generała Grievousa;
  • pomalowany hełm szturmowca zwiadowcy używany przez Ezrę Bridgera;
  • hełm łowcy nagród Boushha, pod którego podszywała się Leia w Powrocie Jedi;
  • oraz wiele, wiele innych.

Warto też obejrzeć filmik od c|net, na którym widzimy nie tylko wspomnianą już atrakcję Smugglers Run, ale także proces budowania własnego droida (bardzo prosty, ale i tak wygląda na świetną zabawę), czy miecza świetlnego.

Po zapoznaniu się z tymi materiałami jedno jest pewne – każdy fan Star Wars w Galaxy’s Edge poczuje się jak w niebie, tyle tylko, że wizyta tam zapowiada się na bardzo bardzo kosztowną, szczególnie jeśli będzie się chciało doświadczyć większości atrakcji.

Tym niemniej myślę, że wielu z nas wydałoby każde niemal pieniądze, by choć raz Galaxy’s Edge odwiedzić. Dlatego też życzymy, by i wam i nam się to udało!

WIĘCEJ O STAR WARS GALAXY’S EDGE

Więcej informacji na temat starwarsowych parków znajdziecie tutaj:

Źródło: odnośnik, odnośnik.