Jak się okazało, wszelkie przedpremierowe prognozy dotyczące wyników finansowych Hana Solo nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości. Choć początkowo przewidywano, iż drugi spin-off gwiezdnej sagi zaliczy otwarcie rzędu 150-170 milionów dolarów, ostateczne wyniki okazały się być dużo poniżej oczekiwań.

Bez rekordu

W poprzedni weekend obywatele Stanów Zjednoczonych celebrowali tzw. Memorial Day Weekend. Dotychczasowym rekordzistą tegoż okresu byli Piraci z Karaibów: Na krańcu świata (2007), na których konto w pierwsze dni wyświetlania trafiło 139 milionów dolarów. Przy prognozach rzędu 150-170 milionów dolarów, Han Solo miał ów rekord pobić bez najmniejszego problemu. Niestety, wyczyn ten się nie udał.

Pierwsze cztery dni na kinowych ekranach przyniosły najnowszej produkcji Lucasfilmu jedynie 103 miliony dolarów, co jest znacznie skromniejszym wynikiem od tych, których po ostatnich doniesieniach można się było spodziewać. Jeszcze większym rozczarowaniem okazało się być 65 milionów dolarów, które Han Solo zarobił poza granicami USA. 168 milionów dolarów zarobione na całym świecie to szalenie niski wynik, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, iż pierwszy z gwiezdnowojennych spin-offów miał na swym koncie po czterech dniach aż 320 milionów dolarów.

Przyczyny

Każda tego typu sytuacja rodzi pytanie, jak to możliwe, że coś takiego w ogóle miało miejsce?! Cóż, przyczyn jest znacznie więcej, niż można by początkowo przypuszczać.

Pierwszą z nich jest wspomniany wcześniej Memorial Day Weekend, w trakcie którego kina w Stanach Zjednoczonych nigdy nie pękały w szwach. Przysłowiowej oliwy do ognia dolewa również fakt, iż po święcących finansowe triumfy Avengers: Infinity War oraz drugiej części DeadpoolaHan Solo jest już trzecim blockbusterem, który zadebiutował na dużym ekranie w przeciągu ostatnich pięciu tygodni. Biorąc pod uwagę, że statystyczny widz chodzi do kina około trzy razy w roku, tak duże natężenie gigantycznych produkcji przyczyniło się do tego, iż wiele osób (m.in. ze względów finansowych) odpuściło sobie jedną, w tym przypadku ostatnią z nich.

Przy całej sympatii do filmu nie można być ślepym i nie dostrzec błędów stojących po stronie Disneya i Lucasfilmu. Bardzo późne rozpoczęcie kampanii promocyjnej filmu z pewnością sprawiło, iż mnóstwo ludzi na całym świecie zwyczajnie nie wiedziało o tym, że lada moment w kinach pojawią się nowe Gwiezdne Wojny. Jak się okazuje, złą taktyką było również zaplanowanie daty premiery na maj, kiedy od kilku lat w świadomości widzów to grudzień jest gwiezdnowojennym miesiącem.

Światełko w tunelu

Pomimo, iż niezliczone ilości serwisów zdążyły już ochrzcić Hana Solo mianem finansowej wpadki, film Rona Howarda wciąż ma szansę zakończyć swój „kinowy bieg” z całkiem niezłym rezultatem.

Jednym z czynników budzących nadzieję jest przypadek zeszłorocznego Jumanji: Przygoda w Dżungli, którego zarobki w weekend otwarcia w USA wyniosły 55 milionów dolarów. Film ten cieszył się jednak na tyle dobrą opinią pośród publiczności, że w przeciągu kolejnych tygodni zarabiał coraz to więcej i więcej, aby ostatecznie stać się czwartą najbardziej dochodową produkcją 2017 roku. Przypadek Hana Solo jest na początku jego dystrybucji niemal identyczny i miejmy nadzieję, że skończy on podobnie jak wspomniane powyżej Jumanji.

Pozytywną przesłanką może być również to, iż w swój pierwszy poniedziałek Han Solo zarobił 18 milionów dolarów, kiedy na konto poprzedniego spin-offu gwiezdnej sagi – Łotra 1 – w analogiczny dzień trafiło „jedynie” 17 milionów. Niewykluczone, że jest to znak, iż Amerykanie faktycznie powracają do domów po weekendowych podróżach i tym samym z wielką chęcią wybierają się na nowe Gwiezdne Wojny. Jeśli podobny trend utrzyma się w przeciągu kilku najbliższych dni, Han Solo wciąż może „zgarnąć” naprawdę solidną kwotę.

Reakcja Disneya i Lucasfilmu

Szef kinowej dystrybucji filmów Disneya, Dave Hollis, powiedział, że wraz z Lucasfilmem są świadomi problemu i spędzą długi czas analizując przyczyny finansowej wpadki Hana Solo. Informacja ta jest pozytywna, gdyż wskazuje ona, iż odpowiedzialni nie mają zamiaru uciekać przed szarą rzeczywistością, ale pogodzić się z zaistniałą sytuacją i dopilnować, aby już nigdy więcej się nie powtórzyła. Biorąc pod uwagę wszelkie fakty i przesłanki, można przypuszczać, iż więcej Gwiezdnych Wojen w majowych terminach już nie uświadczymy.

Chodź na Solo!

Wszystkim tym, którzy jeszcze tego nie uczynili, ze strony redakcji możemy jedynie serdecznie polecić, aby wybrać się na seans Hana Solo. Zachęcamy do zapoznania się z naszymi reakcjami oraz recenzją, a następnie do wyruszenia w tę wyśmienitą podróż, jaką zaserwował nam wszystkim Lucasfilm.

Źródło: odnośnik.