Odcinek 15: Szczyt
Odcinek 16: Plan 99

No i dobrnęliśmy do końca 2. sezonu. Długimi momentami nie było to łatwe, bo słabiutkich zapychaczy było niestety dużo więcej, niż odcinków solidnych i dobrych. No ale jak wspominałem, dobrnęliśmy do końca… tylko po to, by dostać rozbudowaną zapowiedź 3. sezonu. Ale po kolei…

Tylko dla parszywców

Jeszcze przed finałem wszystko wydawało się jasne. Zgraja dostała jasny cel i dwa odcinki na jego wykonanie. Mało kto się chyba spodziewał (albo to ja jestem taki mało przenikliwy i domyślny), że nawet dobrze się do realizacji tegoż celu nie zabierze. Zamiast tego dostajemy akcje rodem z klasyki kina wojennego, z tą tylko różnicą, że długimi momentami zdawała się ona pozbawiona dynamiki i należytych emocji. Wynagrodzić nam to miały gościnne występy, ale szczerze mówiąc, nie do końca wynagrodziły, bo jeden zdążył już spowszednieć, drugi ma wielce irytujący talen do pojawiania się wszędzie tam, gdzie może najwięcej bohaterom nabruździć, a trzeci powiedział chyba dokładnie trzy słowa. Także sami przyznacie, że nie wygląda to zbyt okazale, a po finałowych odcinkach spodziewałem się czegoś lepszego.

Parszywa już nie dwunastka

Wspominałem wcześniej o braku emocji i do pewnego momentu faktycznie tak było. No ale przecież pojawić się musiały, a jak już się pojawiły, to konkretne. Twórcy wykazali się odwagą znacznie większą, niż dotychczas i obeszli się z bohaterami bardzo surowo. Oczywiście można było przypuszczać, że tak się stanie, ale odwaga polegała też na tym, że za główny cel, nie obrali sobie ani bohatera najbardziej oczywistego, ani też tego najbardziej zbędnego.

Spotęgowało to przygnębiającą atmosferę, która towarzyszyła nam przez większość Planu 99 i trzeba przyznać, że ten aspekt finału udało się przeprowadzić bardzo dobrze. Aczkolwiek mówiąc szczerze, to momenty o podobnym ciężarze gatunkowym, z którymi mieliśmy do czynienia w Rebeliantach, budziły we mnie znacznie większe emocje. Ale narzekać nie zamierzam, bo jak na standardy Zgrai, to i tak było bardzo dobrze.

Finał dla zuchwałych?

Mieszane uczucia budzi natomiast fakt, że zamiast finałowych (w końcu to finał) rozstrzygnięć rozstrzygnięć w pewnych kwestiach, dostaliśmy zapowiedzić 3. sezonu, sezonu, którego nawet nie wiemy kiedy się spodziewać.

Dodatkowo miałem wrażenie, że w drugiej części odcinka 16 bohaterowie mocno się miotali i sami do końca nie wiedzieli, co ze sobą zrobić. Dodać do tego brak jednego z klonów, o którego aż się prosiło (powód nieobecności ani trochę mnie nie przekonał) oraz ujawnioną rewelacje, która nie była aż tak zaskakująca i finał, który jak dla mnie był słabszy od każdego z odcinków o Crosshairze, a i od mid-season finału też mi się bo chyba słabiej oglądało.

Aczkolwiek spełnił on chyba swój nadrzędny cel: sprawił, że chcę zobaczyć 3. sezon i to w tym momencie jest chyba najważniejsze.

Poprzednie recenzje

Oto recenzje poprzednich odcinków: