Na oficjalnej stronie starwars.com pojawił się kolejny fragment powieści stanowiącej kontynuację Alphabet Squadron. Oczywiście o dla was przetłumaczyliśmy, które to tłumaczenie, mamy nadzieję, przypadnie wam do gustu.

Fragment książki Shadow Fall

– Bombowce na pozycji?

– Czekamy, aż zacznie się zabawa – powiedział Nath Tensent do swojego komunikatora, aczkolwiek kiedy to mówił zdał sobie sprawę, że od tygodni nie bawił się gorzej. Przesłał swoje koordynaty do Lodestara i rozsiadł się wygodniej czując znajome drgania Y-winga. – A co u Ciebie, Chass?

– Wiesz doskonale, że jestem na pozycji. Widzisz mnie na sterburcie – odpowiedziała. – Jestem pyłkiem, który nie radzi sobie najlepiej na wietrze.

Wyświetlacz Natha zamigotał i przeczytał on komentarz T5. Jego astromech miał pokręconą wyobraźnię. Mężczyzna uśmiechną się pod nosem i i dla dobra ich oficera kontroli lotu, powstrzymał się od przekazywania wiadomości dalej.

– Dajcie nam znać, kiedy będziecie mieć dla nas coś do zrobienia. – powiedział i przerwał transmisję na powierzchnię.

Do tego czasu Wyl i Quell powinni już mknąć w stronę stolicy, na tyle nisko, by prześlizgnąć się pod tarczą energetyczną i dostać się do generatorów. Ale do czasu, aż tarcza nie zostanie wyłączona, Nath, Chass i eskadra Hail nie mieli wiele do roboty. Ich statki nie były wystarczająco szybkie i zwrotne, by podążyć śladem A-winga i X-winga, a wróg nie był na tyle głupi, by wysyłać swoje siły poza tarczę.

Czekali więc

– Wybierasz sobie piosenki? – zapytał Nath.

– Myślisz, że jak dużo czasu na to potrzebuję? – usłyszał rozkapryszony głos Chass.

– Czyli nie jesteś zbyt zajęta? Mam tutaj talię kart…

– Serio?

– Jak najbardziej.

– Masz swoją tygodniówkę do przegrania?

– Jak najbardziej – powtórzył Nath.

Jego tygodniówka nie była taka sama, jak Chass, ale ona nie musiała tego wiedzieć. Caern Adan wciąż finansował Natha, jak to miało miejsce od początku istnienia ich grupy.

Początkowo Adan traktował Natha jako swego osobistego agenta, któremu regularnie przekazywał kredyty w zamian za okazjonalne roboty na boku. Teraz, kiedy Adan miał do dyspozycji zastępy ludzi, obaj bez słów rozumieli nowy układ – wpłaty od Adana miały zagwarantować milczenie Natha, a także jego pozostanie w eskadrze.

Nath dowiedział się o Yrice Quell rzeczy, które Adan wolał utrzymać w tajemnicy. Nathowi to nie przeszkadzała, tym bardziej, że dodatkowa gotówka zawsze się przydawała.

Nath wyciągnął talię spod siedzenia. Rozegrał z Chass powolne, dziwne rozdanie otwartego sabaka, przerywane niekiedy doniesieniami na temat postępów na powierzchni.

– Co powiesz na dodatkowy zakład? – zapytał. – Myślisz, że gubernator przygotował dla nas tam na dolę jakaś niespodziankę?

Chass zaśmiała się tak głośno, że głośniki w kokpicie zatrzeszczały.

– Oczywiście, że ma, także z zakładu nici.

Nath wzruszył ramionami i podrapał się pod zapięciem swojego hełmu. Chass nie była może najinteligentniejszą członkinią ich eskadry, ale nie była też idiotką.

– A jakie masz przewidywanie co do tej bitwy?

Przewiduję, że Wyla i Quell czeka tam piekło. Będzie bardzo ciężko, ale i tak uda im się zniszczyć generator, także kiedy my ruszymy do akcji będzie już z górki. Oczywiście dla sił naziemnych wciąż będzie to niczym maszynka do mięsa.

– Oczywiście – Nath lubił żołnierzy z Sześćdziesiątej pierwszej, ale jeszcze zanim wstąpił do armii nauczył się, że piechociarze nie przeżywali zbyt długo. Dlatego też wybrał flotę. – Czyli pewnie za kilka godzin planeta będzie nasza. Może wtedy Quell albo Adan zdradzą, co dla nas planują.

– Tia – wyczuł niepewność w jej milczeniu, które poprzedzało jej nieudolną odpowiedź.

Interesujące.

– Myślisz, że wciąż będą się wstrzymywać? – zapytał. Niezbyt zależało mu na odpowiedzi na to pytanie, miało ono raczej wysondować jego towarzyszkę.

– Pewnie tak – odparła Chass.

Nath przeanalizował ten fragment ich rozmowy i uśmiechnął się szeroko.

– Wolałabyś nie oglądać ponownie Skrzydlatego cienia, prawda?

Chass przeklęła. Nath wyciszył jej transmisję i odpowiedział na aktualizację statusu z powierzchni, po czym usłyszał jeszcze końcówkę jej sygnału

– … nie wiesz, o czym mówisz.

– Pewnie, że wiem – odpowiedział. – Nie przejmuj się. Zresztą wydaje mi się, że Wyl też niezbyt się pali, by spotkać ich ponownie.

– On Ci tak powiedział?

– Wyl to dobry dzieciak. Wyrośnie na całkiem przyzwoitego dowódce, jeśli pożyje odpowiednio długo. Ale nie jest trudno go rozszyfrować.

Chass prychnęła, ale tego nie skomentowała. Nath rozważał, czy nie przyznać, że Wyl faktycznie mu tak powiedział, ale postanowił, że dochowa tajemnicy chłopaka. Kiedyś spędzili cały wieczór lawirując wokół tego tematu. Wyl wyrażał lekką frustrację z powodu operacji na Troithe, aż stało się jasne, że martwi go, że może ich czekać kolejna katastrofa taka, jak ta na Pandem Nai. Że martwi go cena, jaką może przyjść zapłacić za kolejne zwycięstwo.

Ale Nath założył, że zwykły strach też miał wpływ na brak entuzjazmu u Wyla. Nie był on tchórzem, ale był tylko człowiekiem. Jeśli nie chciał znów stawać na przeciw Skrzydlatego cienia, to było logicznym, że będzie to usprawiedliwiał wątpliwościami co do planu.

Teraz Nath zastanawiał się, czy uda mu się sprawić, że i Chass wyzna, co naprawdę czuje. Była ona ostatnią, którą podejrzewał o chęć uniknięcia walki. Nawet jeśli nie marzyła już o chwalebnej śmierci, to Skrzydlaty cień mocno zaszedł jej za skórę i pragnęła wyrównania rachunków.

– A Ty? – zapytała Chass, zanim Nath mógł coś powiedzieć.

Zastanowił się chwilę zanim odpowiedział.

– Zemścić się zemściłem, a te dranie już dwukrotnie prawie mnie zabiły, więc i mi nie spieszno do kolejnego spotkania.

Pominął fragmenty, o których nie musiała wiedzieć. Że dla niego zabawą było inkasowanie sterty kredytów za jego bardzo niewielki wkład w kolejne zwycięstwa Nowej Republiki. Że przyjemnie było zgrywać powietrzne wsparcie dla żołnierzy, którzy skandowali jego imię, pili z nim i robili wielkie halo, gdy lądował. Zdobywanie stolicy było ryzykowne. Schwytanie Skrzydlatego cienia będzie pracą.

– Cóż – zaczęła Chass – może spapramy tę misję i nie będziemy musieli się tym martwić.

Nath już miał coś odpowiedzieć, ale nadeszła kolejna transmisja.

Poniżej umierali ludzie. Bitwa się zaczęła.

– Bombowce! Do boju!

Głos generał Syndulli zabrzmiał w komunikatorze tak nagle, że przestraszył Chass. Wyprostowała się, sprawdziła położenie i odpaliła silniki jeszcze zanim odezwał się Nath.

– Gotowa?

– Jasne – odpowiedziała Chass – dopóki nikt nie będzie do mnie strzelał, będzie dobrze.

– Jak radzi sobie reszta eskadry? – zapytał Nath.

B-wingiem wstrząsnęło, gdy Chass dopasowywała jego żyroskopową kabinę – otrzymywała ją w pionie na czas oczekiwania, ale podczas lotu wolała ustawienie horyzontalne – i zaczęła spiralnie opadać poprzez warstwę chmur w stronę stolicy. Nath i Y-wingi eskadry Hail pozostały w tyle, ale jeśli będą trzymać się planu, wyprzedzą ją kiedy opadną poniżej poziomu tarczy.

Zaczynała się już zastanawiać, czy coś poszło nie tak, gdy usłyszała głos Quell.

– Lark i ja jesteśmy cali i lecimy, by was eskortować. Kairos daje wsparcie zespołom naziemnym.

– Świetnie – powiedziała Chass – postaramy się jej nie rozwalić.

Kiedy przebiła się w końcu przez warstwę chmur, a jej oczom ukazało się miasto, Chass nacisnęła guzik. Szybki niemal bełkot loletiańskiego politifolkowego wokalisty wypełnił kokpit. Y-wingi były tuż za nią, a ona bujała się w rytmie wiatru i muzyki. Wtedy pierwsze torpedy protonowe i naprowadzane laserowo bomby poleciały w stronę obranych zawczasu celów niczym opadające z nieba gwiazdy Ceberona.

Niebawem Chass będzie na tyle blisko, by zobaczyć skalę zniszczeń. Niebawem będzie wybierać kolejne cele i unikać ognia starając się jednocześnie nie pozabijać swoich własnych oddziałów naziemnych. Mogła zapomnieć o rozmowie z Nathem i jego drwiącego Wolałabyś nie oglądać ponownie Skrzydlatego cienia, prawda? , bo był w błędzie. Skrzydlaty cień nie przerażał jej tak bardzo, jak to, co będzie, gdy pokonają już wroga.

B-wing podskoczył, gdy Chass odpaliła torpedy.

Na razie mogła zając się tym, co robiła najlepiej. Jedyne, do czego została stworzona.

Shadow Fall

Przypomnijmy, że Shadow Fall jest kontynuacją bardzo dobrze przyjętej powieści Alphabet Squadron, która opowiadała o zmaganiach tytułowego „Abecadła” z elitarną imperialną 204 eskadrą myśliwców, zwaną Skrzydlatym cieniem.

Premiera książki Alexandra Freeda zaplanowana jest na 23 czerwca. Oczywiście mowa tutaj o premierze amerykańskiej. W Polsce, o ile książka w ogóle się pojawi, z pewnością nie nastąpi to szybko, skoro na horyzoncie nie ma nawet jeszcze poprzedzającej go Alphabet Squadron.

Więcej o książce

Jeśli lubicie Abecadło, albo chcielibyście dowiedzieć się o nim więcej, oto inne artykuły w tym temacie.

Źródło: odnośnik.