Na portalu Gizmodo pojawił się pierwszy fragment nowej powieści Alexandra Freeda pt. Shadow Fall. My, jak to mamy w zwyczaju, przetłumaczyliśmy go dla was (mamy nadzieję, że przynajmniej nieźle). Dzięki niemu dowiedzieć się możemy nieco więcej o stanie, w jakim znajdowały się niedobitki imperialnej armii niedługo po bitwie o Endor.

Fragment powieści Shadow Fall

Soran Keize zszedł po drabinie w drodze na mostek, jednak zawahał się, zanim jego noga dotknęła pokładu. Przez moment rozważał, czy nie udać się w kierunku mesy oficerskiej, jednak ostatecznie odrzucił ten pomysł uznając go za tchórzostwo. Ruszył w pierwotnie obranym kierunku i wkrótce dotarł do skrzyżowania czterech korytarzy.

W centralnej części skrzyżowania stała humanoidalna postać odziana w czerwoną skórę i tkaninę. Zamiast twarzy miała kawałek czarnego szkła, a jej nienaturalna nieruchomość od razu zdradzała, że ma się do czynienia z posągiem lub maszyną. Soran wiedział, że raz na jakiś czas ta dziwna figura obracała się o 90 stopni, by skierować się w stronę wylotu kolejnego korytarza – jak antyczny czasomierz lub kompas wskazujący kierunek o szczególnym znaczeniu dla losów galaktyki.

Skrzyżowanie, które okupowała postać było udekorowane – namaszczone, jak określał to Soran – licznymi przedmiotami. Między rurami a ścianami korytarza upchnięto plakietki ze stopniami, oficerskie czapki i butelki kontrabandy. Z kabli zwisały medale i wstążki, które reagowały na ciche szumienie hipernapendu Aerie. Całe ściany pokryte były, wycinanymi nożami i laserowymi palnikami, nazwiskami poległych należących do dwieście czwartej, i nie tylko.

W równej mierze był to pomnik wystawiony Imperium i jego poległym żołnierzom, co kapliczka dedykowana tajemniczej postaci w jej centrum – odzianemu w czerwień Posłańcowi, który przybył do Skrzydła Cienia po śmierci Imperatora. Z tego, co Soran wiedział, posłaniec przemówił do tej pory tylko raz, nakazując rozpoczęcie operacji Popiół. Od tamtej pory pozostał z ich formacją podążając za Babką na Pandem Nai i uciekając, gdy ona nie zdołała.

Kiedy Soran przybył na Aerie, stał on już na tym samym skrzyżowaniu, na którym widział go teraz. Jego obecność niepokoiła Sorana,i nie chodziło tylko o fakt, iż maszyna wykorzystywała wizerunek i głos zmarłego Imperatora, który w równym stopniu dławił galaktykę, co ją pielęgnował, ale przede wszystkim o reakcje załogi Aerie. Kapliczka rozrastała się z każdym dniem. Piloci milkli i pochylali głowy, kiedy przechodzili. Soran rozważał przeniesienie wszystkiego do ładowni, ale obawiał się, że wywoła tym tylko zamęt i nieufność.

Spojrzał w pozbawione wyrazu oblicze maszyny, gdy przechodził. Nie odezwała się ona.

To, że Skrzydło Cienia potrzebowało celu było oczywiste. Mógł ocalić swoich ludzi, jeśli mu na to pozwolą – mógł nauczyć ich jak przeżyć na obrzeżach galaktyki, z dala od wojny, którą już przegrali – ale oni zdawali się żyć mrzonkami o zemście i patriotycznym obowiązku. Chcieli toczyć wojnę, więc on znajdzie im wojnę, w której będą mogli walczyć.

Ale nie był przekonany, że akurat ta była tą właściwą.

Zatrzymał się, gdy usłyszał szept, „Pomóż nam.”

Obracając się zobaczył mężczyznę klęczącego przed Posłańcem. Rozpoznał w nim Kandende, pilota, który zakłócił przyjęcie powitalne urządzone dla załogi Edyktu.

„Pomóż nam, Imperatorze Palpatine,” kontynuował Kandende. „Wskaż nam drogę do czegoś więcej.”

Soran obserwował jak Kandende wyciągnął z kieszeni brzytwę, otworzył ją i przycisnął ostrze do swej dłoni. Popłynęła krew w kolorze szaty Posłańca, a wtedy Kandende ujął jego dłoń w swoje i trzymał jej skórzaną rękawicę, aż krew pociekła po nadgarstku Kandende’a, aż czerwień zaczęła pokrywać pokład Aerie, aż na twarzy mężczyzny pojawił się grymas bólu. Dopiero wtedy wziął dłonie i owinął ranę rękawem swego munduru.

Droid nie zareagował ani wcześniej, ani teraz. Kandende odwrócił się i ruszył korytarzem.

Soran przypomniał sobie kiedy po raz pierwszy zobaczył Posłańca. Maszyna przybyła na pokład Pursuera promem – Soran wciąż nie wiedział, skąd ów prom pochodził – i ruszył na poszukiwanie pułkownik Nuress. Zbadał jej krew igłą, która wyłoniła się z jego dłoni.

Na myśl przyszły mu antropologiczne badania prymitywnych ludów wystawionych na kontakt z galaktyczną technologią – kulty, jakimi otaczano skraplacze wilgoci, wierząc, że dopiero otaczanie ich boską czcią jest w stanie aktywować urządzenia. Soran zastanowił się, czy Kandende był pierwszym pilotem, który podobnie traktował Posłańca i odprawiał takie rytuały.

Soran doszedł do wniosku, że nie ma już znaczenia, czy wojna z siłami generał Syndulli byłą tą właściwą dla Dwieście Czwartej. I tak była lepsza, niż alternatywa.

Shadow Fall

Przypomnijmy, że Shadow Fall jest kontynuacją bardzo dobrze przyjętej powieści Alphabet Squadron, która opowiadała o zmaganiach tytułowego „Abecadła” z elitarną imperialną 204 eskadrą myśliwców, zwaną Skrzydłem Cienia.

Premiera książki Alexandra Freeda zaplanowana jest na 23 czerwca. Oczywiście mowa tutaj o premierze amerykańskiej. W Polsce, o ile książka w ogóle się pojawi, z pewnością nie nastąpi to szybko, skoro na horyzoncie nie ma nawet jeszcze poprzedzającej go Alphabet Squadron.

Źródło: odnośnik.