Nowozelandzki reżyser Taika Waititi jest ostatnimi czasy jednym z najgorętszych nazwisk Hollywood. Po rewelacyjnym Thorze: Ragnarok przyszedł Jojo Rabbit, który kilka dni temu zdobył aż 6 nominacji do Oskara (w tym za najlepszy film). A jakby tego było mało, Nowozelandczyk wyreżyserował także rewelacyjnie oceniany, finałowy odcinek Mandalorianina, serwując nam przy tym scenę, która już teraz stała się kultowa.

Nic więc dziwnego, że, jak donosi The Hollywood Reporter, Lucasfilm chciałby, by Taika Waititi został reżyserem jednego z nadchodzących filmów.

Taika Waititi reżyserem Gwiezdnych Wojen?

Fani z pewnością także by tego chcieli. Co więcej, chciałby tego sam zainteresowany, co przyznał już wcześniej w wywiadzie dla Vanity Fair. Jednak nawet to niczego jeszcze nie przesądza. Decydujące znaczenie może mieć tutaj dość napięty grafik słynnego reżysera.

Obecnie kończy on prace nad niskobudżetowym obrazem Next Goal Wins, po którym zabierze się za kolejną odsłonę przygód Thora (Thor: Love and Thunder). Jego premiera zaplanowana jest na 5 listopada 2021 i dopiero po tym terminie Taika Waititi mógłby zapewne zająć się Gwiezdnymi Wojnami (o ile nie przeszkodzą mu w tym prace nad ekranizacją słynnego anime – Akira – w które też jest ponoć zaangażowany).

Nie wiadomo też, czy Nowozelandczyk pracować by miał przy projekcie, w który zaangażowany jest Kevin Feige, czy byłoby to coś zupełnie innego. Podobnie jak nie wiemy, czy miałby to być jeden z filmów opowiadających o czasach Wielkiej Republiki (High Republic).

Jedno jest wszak pewne, Taika Waititi pozostaje sobą i do powyższych wieści ustosunkował się w swoim stylu:

Na tym etapie nie będziemy nawet pytać, czy chcielibyście, by Taika Waititi wyreżyserował film w świecie Star Wars, zapytamy natomiast, jak bardzo tego chcecie?

Źródło: odnośnik.