Na oficjalnej stronie starwars.com pojawił się kilka dni temu fragment nadchodzącej za niecałe dwa tygodnie powieści Alphabet Squadron.

Fragment powieści Alphabet Squadron

Oczywiście jak zawsze go dla was przetłumaczyliśmy, ale równie tradycyjnie prosimy o wyrozumiałość, bowiem tłumaczeniem zajmujemy się bardzo dorywczo.

Nath nie spał dłużej, niż 5 godzin. Ich ostatnia misja – nalot na imperialną placówkę przyłapaną na przekazywaniu wiadomości do Pandema Naia – poszła zbyt dobrze, by tego nie uczcić. Spędził więc „parę” godzinek w Jamie Kryta dyskutując o naprawach Y-Wingów z pilotami eskadry Hail. Co prawda za nimi nie przepadał, bo zbytnio obnosili się z faktem, że zdobyli miejsce na statku flagowym Syndulli, ale Nath uznał, że ta znajomość może mu się kiedyś przydać. Przyjęcie kilku pochwał oraz udawanie przyjacielskiego koniec końców mogło kiedyś zaprocentować.

Aczkolwiek nie spodziewał się, że tak wczesnej pobudki oraz tego, że Quell wezwie go do hangaru o tak barbarzyńskiej porze. Zresztą najwyraźniej nie on jeden. Oczy maszerującej korytarzem Chass były przekrwione i nawet Wyl nie wyglądał rześko. Tylko Kairos wydawała się niewzruszona.

Zresztą to coś pewnie nawet nie sypiało, pomyślał Nath z mieszaniną irytacji i podziwu.

„Nich sobie wygrają,” wymamrotała Chass. „Imperium może wygrać. Skrzydło Cienia może wygrać. Byle bym tylko nie musiała latać o tak wczesnej porze.”

„Rozsądny kompromis,” powiedział Nath wkraczając do hangaru.

Quell czekała na nich w swym kombinezonie. Oszczędnym skinieniem przywitała się z całą grupą, a potem wskazała na rząd myśliwców stojących za nią. „Chodzą słuchy, że jeden z admirałów ma zaszczycić nas swoją obecnością. Dokona pełnej inspekcji Lodestara i jego eskadr. Przeglądnijcie zatem statki i sprawdźcie kokpity, by nie przynieść mi wstydu. Zrozumiano?”

Innymi słowy, pomyślał Nath, ukryjcie wszystko, co się da i posprzątajcie swój bałagan.

Wyl wymamrotał „Tak jest”, aczkolwiek Nath podejrzewał, że chłopak powiedział to sarkastycznie. Chass milczała i wydawało się, że zaraz odwróci się i wyjdzie z hangaru, ale potem nagle ruszyła do przodu, jakby coś ją tam ciągnęło. Nath spojrzał na Quell, ta wzruszyła tylko ramionami, podczas gdy pozostali członkowie eskadry także ruszyli do przodu.

Zanim Nath zdążył za nimi podążyć usłyszał śmiech Wyla oraz przekleństwa Chass. Zaintrygowany minął X-Wingi eskadry Meteor, by rzucić okiem na własny statek. Jego Y-Wing stał tam, gdzie powinien, jak zawsze mocno porysowany, ale też wyszorowany i wypolerowany, jakby dopiero co wyszedł z fabryki.

Powoli okrążył myśliwiec. Jego źrenice się rozszerzyły. Zdawał sobie sprawę z tego, że musiał wyglądać absurdalnie, ale to był jego statek… jego statek. Ktoś dotykał jego statku i na lśniącym metalu wymalował wymalował klucz pięciu statków – A-Winga, B-Winga, X-Winga, Y-Winga i U-Winga. Nad kluczem znajdowała się wstęga, a na niej napis: Alfabetyczna Eskadra.

Popatrzył na swoich towarzyszy. Każdy z nich patrzył na swój myśliwiec, które został tak samo oznakowane. Chess przestała przeklinać i zaczęła się głośno śmiać, a Wyl odwrócił się, by spojrzeć na Quell. Kairos wpatrywała się w symbol niczym zahipnotyzowana. Wyciągnęła rękę i delikatnie dotknęła farby, jakby było to coś starożytnego, co lada moment może zmienić się w pył.

„Co ty zrobiłaś mojemu statkowi?” – Nath zawołał w kierunki Quell.

„Czy wyglądam na kogoś, kto umie malować?” – odpowiedziała Quell beznamiętnie.

„To nie rób tego więcej,” powiedział Nath, choć uśmiechał się mimowolnie.

„Wygląda fantastycznie,” stwierdził Wyl. „Dziękuję.

„Jest jeszcze coś,” oznajmiła Quell i ruszyła aleją prowadzą pomiędzy myśliwcami. Kairos niechętnie odeszła od swego U-Winga. „Pomyślałam, że od razu wam to pokażę.”

Kiedy cała widownia się zgromadziła, Quell podciągnęła rękaw swego kombinezonu. Na jej bicepsie został wytatuowany ten sam symbol, który zdobił teraz wszystkie myśliwce.

„To na wypadek, gdybym utknęła na planecie,” powiedziała Quell. „Będą wiedzieć, gdzie mnie wysłać.”

„Faktycznie, to pomoże,” odpowiedział Nath.

„Dziwna jesteś,” dodała Chass.

„Jestem też waszym dowódcą,” odparowała Quell. Chass wzruszyła tylko ramionami.

„Co nie zmienia faktu, że jesteś dziwna.”

Wszyscy się uśmiechali. Chass i Wyl wciąż droczyli się z Quell, a Nath narzekał na wczesną porę. Ale doskonale zdawał sobie sprawę, co osiągnęła ich przywódczyni i doceniał jej starania. Może nie była się w stanie zżyć ze swym oddziałem tak jak Nath był zżyty ze swoim, ale Quell udało się przynajmniej przekonać wszystkich do siebie.

A to już było coś. I nawet jeśli Nath wciąż miał do niej pewne zastrzeżenia, to miał nadzieję, że zdoła utrzymać ich wszystkich przy życiu.

„Czas na śniadanie,” powiedział Wyl. „Czy pani porucznik idzie z nami?”

„Nie tym razem'” odpowiedziała Quell. „Ale dziękuję za zaproszenie.”

Nath zaśmiał się i skinął do Wyla i Chass, by podążyli za nim. Yrico Quell, w głębi duszy wciąż jesteś imperialna, pomyślał, ale postanowił nie psuć tej chwili.

SZCZEGÓŁY WYDANIA

Powieść Alexandra Freeda ma mieć 320 stron, a jej premiera (oczywiście amerykańska) zapowiedziana została na 11 czerwca. Oczywiście o premierze Polskiej nic jeszcze nie wiadomo, ale mamy cichą nadzieję, że wydawnictwa Uroboros oraz Egmont nawiążą współpracę, by i u nas powieść Alphabet Squadron oraz komiksy powiązanej z nią mini serii TIE Fighter pojawiły się w podobnym czasie.

WIĘCEJ O ALPHABET SQUADRON

A tutaj inne artykuły na temat powieści:

Źródło: odnośnik.