Kilka dni temu, na oficjalnej stronie starwars.com pojawił się pierwszy fragment nowej powieści Claudii Gray pt. Master & Apprentice, w którym Qui-Gon Jinn dostaje propozycję, zdawałoby się, nie o odrzucenia.

Jak zawsze przy takich okazjach zadaliśmy sobie trud, by fragment dla was przetłumaczyć.

Fragment powieści Master and Apprentice

Oto on:

Jak zawsze po misji, Rada Jedi wezwała Qui-Gona by zdał raport. Było już późno – dużo później, niż Rada z reguły się zbierała – a otaczającą ich ciemność rozświetlały światła z zawsze ruchliwego Coruscant. Mimo to, w komnacie Rady zawsze panował nastrój spokoju. Qui-Gona radował ten kontrast.

Mistrzyni Billaba pochyliła się nad swym datapadem marszcząc brwi. „Martwi mnie, że nie potrafisz porozumieć się ze swoim Padawanem. Tym bardziej, że nie jest to pierwszy raz, gdy wspominasz o takich trudnościach.”

Qui-Gon delikatnie skinął głową. „Mnie także to martwi. Moc jest silna w Obi-Wanie, a on sam bardzo gorliwie wykonuje swoje obowiązki. Wina musi zatem leżeć po mojej stronie. Obawiam się, że po prostu nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Mimo moich najszczerszych chęci nie byłem w stanie dopasować swych metod nauczania do jego potrzeb.”

Yoda przechylił głowę. „On także dopasować się musi. Współpracy indywidualnie nie da się nauczyć. Tylko działając razem, odnieść sukces zdołacie.”

Zgodzenie się z tym stwierdzeniem, jakkolwiek rozsądne się nie wydawało, oznaczałoby przerzucenie części winy na Obi-Wana, czego Qui-Gon wolał uniknąć. Dlatego też zdecydował się milczeć. Rada Jedi miała w zwyczaju zakładać, że milczenie oznacza zgodę, a Qui-Gon przekonał się, że ten zwyczaj może od czasu być przydatny.

Niemniej jednak oczekiwał, że wcześniej czy później Rada zapyta, czy chce, by Obi-Wanowi przydzielony został inny Mistrz. Przypuszczał, że stać się to może nawet tej nocy, aczkolwiek sam wciąż nie wiedział, co by odpowiedział. Oczekiwanie i niepewność okazały się gorsze, niż przypuszczał. Może dlatego, że nie wiedział, co chce odpowiedzieć…

… a może dlatego, że cisza w komnacie trwała już podejrzanie długo.

Qui-Gon na powrót skupił się na otaczających go Jedi. Ci wymieniali spojrzenia wyraźnie na coś czekając. Qui-Gon się wyprostował. „Czy macie dla nas nową misję?” Być może chcieli przetestować ich jeszcze jeden raz zanim zapadną jakiekolwiek decyzje.

„Zadanie nowe dla Ciebie mamy.” Uszy Yody opadły, co oznaczało najwyższe skupienie. „Ale zastanowić się nad nim głęboko musisz.”

Mace Windu się wyprostował i złożył dłonie w oficjalnym geście oznaczającym szacunek. „Być może nie słyszałeś, ale Mistrz Dapatian od przyszłego miesiąca planuje wycofać się z Rady.”

Qui-Gon spojrzał na Poliego Dapatiana, Mistrza poważanego tak bardzo… że Qui-Gon nie zauważył nawet jak bardzo postarzał się on w ostatnich latach. „Będzie to dla nas wielka strata.”

„Mamy nadzieję, że będzie to także szansa,” odpowiedział Mace. „Qui-Gonie Jinnie, pragniemy oficjalnie zaproponować Ci miejsce w Radzie Jedi.”

Czyżby się przesłyszał? Nie, na pewno nie. Qui-Gon rozejrzał się wkoło, przyglądając się wyrazom twarzy każdego z otaczających go członków Rady. Niektórzy wyglądali na rozbawionych, inni na zadowolonych. Kilkoro, w tym Yoda, wydawali się lekko zasmuceni. Ale najwyraźniej wszyscy traktowali sprawę w pełni poważnie.

„Przyznam, że mnie zaskoczyliście'” powiedział wreszcie Qui-Gon.

„Domyślam się”, powiedział Mace sucho. „Kilka lat temu bylibyśmy zdumieni, że w ogóle to rozważamy. Ale od tamtego czasu wszyscy się zmieniliśmy. Dorośliśmy. A to oznacza, że zmieniły się także nasze potrzeby.”

Qui-Gon potrzebował chwili, by się otrząsnąć. Bez żadnego ostrzeżenia, jego życie może zmienić się całkowicie. Wszystko co powie i zrobi w następnych kilku dniach może mieć bardzo poważne konsekwencje. „Często kwestionowaliście moje metody, a może raczej to ja kwestionowałem wasze.”

„Prawda to,” powiedział Yoda.

Depa Billaba posłała Yodzie spojrzenie, którego Qui-Gon nie potrafił zinterpretować. „Prawdą jest także to, że Rada Jedi potrzebuje bardziej różnorodnych poglądów.”

Ale czy Rada w ogóle jest potrzebna? Qui-Gon miał nadzieję, że nikt nie wyczuł jego myśli.

Mace skinął głową. „Tak Qui-Gonie, często się nie zgadzaliśmy. Czasami nawet bardzo żywiołowo. Ale zawsze szanowałeś i uznawałeś autorytet Rady, pozostając przy tym wierny swoim przekonaniom. A to oznaka wielkiego talentu do…”

„Dyplomacji?” zapytał Qui-Gon.

Mace odpowiedział, „Chciałem powiedzieć, do utrzymania równowagi.”

Była to bardzo delikatna kwestia, z którą Qui-Gon musiał się mierzyć przy wielu okazjach. Ale wraz z upływem lat, przypadki te zdarzały się coraz rzadziej. W końcu nauczył się, jak radzić sobie z Radą. Najwyraźniej teraz była w zamian gotowa go wysłuchać.

Qui-Gon nigdy nie przypuszczał, że będzie mu dane zasiąść w Radzie, a przynajmniej nie od czasu, gdy był młodzikiem. Na początku swego szkolenia Qui-Gon rozmawiał o tym z Dooku. „Potrafisz myśleć samodzielnie mój Padawanie. Rada nie zawsze dobrze na to reaguje.” Biorąc pod uwagę, jak często popadał w konflikt z Radą – począwszy od początków swej kariery jako rycerz Jedi, aż to sześciu tygodni temu – Qui-Gon zawsze zakładał, że droga na sam szczyt zakonnej hierarchii zawsze będzie dla niego zamknięta.

Ale teraz mogło się to zmienić. Może się zmienić. W końcu jego głos będzie mógł mieć realne znaczenie i być może uda mu się coś zmienić. To była szansa jego życia.

„Jestem zaszczycony,” powiedział Qui-Gon. „Proszę jednak o trochę czasu do namysłu i medytacji, zanim przyjmę tę propozycję.” Oczywiście, że przyjmie tę propozycję. Ale chciał zrobić to z pełną świadomością tego, jak zmieni to jego samego i jak istotne brzemię weźmie na swoje barki.

„Bardzo rozsądnie,” powiedziała Depa. „Większość osób, które otrzymały zaproszenie do Rady postąpiło tak samo, w tym i ja. Jeśli ktoś zgodziłby się bez zastanowienia, znaczyłoby by to, że być może nie wie, w co się pakuje.”

Wszędzie pojawiły się śmiechy, słychać go było także spod maski Poliego Dapatiana. Uśmiech Depy Billaby był zaraźliwy i Qui-Gon zorientował się, że także się uśmiecha. Pomimo, że Rada nigdy nie była wobec niego wroga, Qui-Gon po raz pierwszy poczuł się wśród nich dobrze, jak wśród równych sobie przyjaciół. I nagle zarówno Tethowie, jak i Huttowie wydali się problemami niezwykle odległymi. Przyszłość wydawała się tak świetlana, że przyćmiła teraźniejszość.

Spokojnie, powiedział sobie. Niech zaproszenie do Rady Jedi nie uderzy ci zbyt mocno do głowy.

„Rozważyć wszystko dokładnie musisz”, powiedział Yoda, jako jedyny wciąż śmiertelnie poważny. „Pospiesznej odpowiedzi udzielać nie powinieneś.”

„Oczywiście, że nie,” odpowiedział Qui-Gon. Zresztą przy przed chwilką sam tego nie powiedział.

Jednak zanim miał okazję pomyśleć coś więcej, Mace powiedział „W pewnym sensie to zaproszenie nie mogło pojawić się lepszym momencie. Ta zmiana może okazać się rozwiązaniem i innych problemów.”

Dopiero wtedy Qui-Gon zdał sobie sprawę, że jeśli przyjmie zaproszenie i stanie się członkiem Rady Jedi, Obi-Wan zostanie przydzielony do innego Mistrza.

Formalnie członkom Rady nie zakazywano posiadanie Padawanów, zresztą jeden z przyjaciół Qui-Gona z dzieciństwa został Padawanem Mistrza Dapatiana. Wyjątki zdarzały się też podczas kryzysów, kiedy każdy musiał przyjmować na swoje barki więcej obowiązków. Ale takie przypadki były bardzo rzadkie. Służba w Radzie wymagała ogromnie dużo czasu, skupienia i poświęcenia. Łączenie tych obowiązków z równie ważnym zadaniem trenowania Padawana, było niezwykle trudne, i to zarówno dla Mistrza, jak i ucznia. Na podobny krok decydowali się tylko Ci, którzy byli członkami Rady przez długi czas i przywykli do wymogów tej funkcji.

„Rozumiem, co masz na myśli,” odparł Qui-Gon. „Faktycznie mogłoby to być dobre rozwiązanie. Ale muszę to jeszcze przemyśleć.”

„Oczywiście,” odpowiedziała ciepło Depa. Yoda skinął głową ściskając mocniej swą laskę, ale nie mówiąc nic więcej.

Mace Windu wstał ze swego fotela i położył dłoń na ramieniu Qui-Gona. „Oczywiście zaproszenie pozostanie tajemnicą aż do czasu podjęcia przez Ciebie decyzji. Na tym etapie jedyną osobą spoza tej komnaty, która wie o wszystkim, jest pani kanclerz Kaj. Ale jeśli czujesz potrzebę przedyskutowania tego z Pawadanem Kenobim, czy kimś ze swoich przyjaciół, oczywiście możesz to zrobić, pod warunkiem, że zachowają oni należytą dyskrecję.”

„Zrozumiałem.”

Wychodząc z komnaty Rady umysł Qui-Gona znajdował się w dziwnym stanie. Nie mógł nazwać tego oszołomieniem, bo pod pewnymi względami jego stan był jego dokładnym przeciwieństwem. Dostrzegał teraz każdy szczegół swego otoczenia z wyjątkową ostrością, niezależnie czy był to kolorowy wzór marmurowej posadzki, czy też szkarłatna lamówka na szacie młodego rycerza Jedi. Zupełnie jakby zaproszenie do Rady otworzyło mu oczy i dało zupełnie nowe spojrzenie na świat. Spojrzenie, którego miał uczyć się przez resztę życia.

Rada, powiedział sam do siebie. Na Moc, Rada.

Inny Jedi być może popadłby w euforię, albo nawet uległ pokusie pychy, ale Qui-Gon stworzony był ze szlachetniejszego kruszcu. Poza tym nie mógł czuć się w pełni szczęśliwy z uwagi na kwestię Obi-Wana.

Oswoił się już z myślą, że nie są dla siebie stworzeni jako Mistrz i uczeń. Jedynym powodem dla którego nie poprosił i przeniesienie był fakt, że widział iż Obi-Wan będzie tym bardzo urażony i będzie się o to obwiniał. Zaproszenie do Rady sprawiło, że decyzja wydać się może kwestią czysto praktyczną, bezosobową. Wtedy Obi-Wan przydzielony zostałby do nauczyciela, który będzie dla niego odpowiedniejszy.

Tylko dlaczego sama myśl o tym zapełniała Qui-Gona tak dojmującym poczuciem straty?

MASTER & APPRENTICE

Premiera nowej książki Claudii Gray zaplanowana jest na 16 kwietnia. Oczywiście data polskiej premiery nie jest jeszcze znana, ale na pewno jest ona dosyć odległa. Niedawno poznaliśmy też oficjalny opis powieści.

Źródło: odnośnik.