W oczekiwaniu na nowe, kanoniczne powieści ze świata Star Wars (w szczególności Inferno Squad), wracamy myślami i pamięcią do książki autorstwa Beth Revis – Rebel Rising, która skupia się na postaci Jyn Erso, doskonale wypełniając lukę pomiędzy powieścią Katalizator a filmem Łotr 1. Pomimo tego, iż pozycja ta skierowana jest do nieco młodszych odbiorców (young adult, czyli od około 15 lat, do dwudziestu kilku), to zawierała kilka naprawdę mocnych scen. Poza wszystkim innym książka ta w sposób naprawdę dobry i ciekawy rozbudowała postać Jyn, dlatego też warto poświęcić jej nieco więcej miejsca.

/Z oczywistych przyczyn tekst zawiera DUŻE SPOILERY, także jeśli wolicie poczekać na polskie wydanie książki, sugerujemy zakończyć czytanie w tym miejscu./

Szkolenie i doświadczenie bojowe Jyn

Skoro powieść miała skupiać się na postaci Jyn oraz Sawa, nie mogło oczywiście zabraknąć motywu jej szkolenia. Zabrakło tam co prawda słynnych filadelfijskich schodów, a podczas czytania w głowie nie grał mi słynny kawałek z Rocky’ego, ale i tak cały proces ukazano w sposób dość wiarygodny. Co ważniejsze, stanowił on tylko tło dla tego, co działo się w głowach i sercach bohaterów oraz ich przemiany.

Z książki niemniej dowiedzieliśmy się na przykład, dlaczego Jyn jest tak dobrze wyszkolona we władaniu pałkami. Co ważniejsze, okazało się, że kobieta nie jest wcale zaprawioną w boju wojowniczką, jak kazano nam myśleć (a przynajmniej jak ja myślałem). Wcale nie była ona aktywnym członkiem grupy partyzantów Gerrery. Czując wobec niej coś na wzór ojcowskiej odpowiedzialności, Saw nie dopuszczał młodej Jyn do większości akcji, a jeśli już to raczej w charakterze fałszerki dokumentów czy ewentualnego wsparcia. Nie traktował jej jak jednego ze swoich żołnierzy, których można rzucić na szalę śmierci w walce przeciwko Imperium. Była ona zatem świetnie wyszkolona, ale posiadała znikome doświadczenie bojowe.

Partyzanci Sawa

Po książce Guardians of the Whills, Rebel Rising jest kolejną pozycją, która oferuje nam znacznie dokładniejsze spojrzenie na Sawa Gerrerę i jego bojowników. Jednak o ile Greg Rucki pokazuje na łamach swojej powieści partyzantów w ich schyłkowym okresie na Jedha, o tyle Beth Revis przedstawia nam znacznie wcześniejszy okres. Poznajemy nieco dokładniej zasady, według jakich funkcjonował Saw i jego partyzanckie komórki, gdzie jego towarzysze broni nie zawsze byli mu fanatycznie wręcz oddani, a co doprowadzało do ciągłego wzrostu jego paranoi.

Dostrzegamy też w końcu pełnię bezwzględności (a może to już zaczątki szaleństwa) i fanatyzmu Gerrery. Po raz kolejny zdajemy sobie sprawę, że nazywanie go terrorystą nie było tylko imperialną propagandą. W którymś momencie Saw przestał walczyć „o coś”, a zaczęła liczyć się tylko walka „przeciw czemuś”. Czyni to z niego postać bardzo smutną, żeby nie rzec tragiczną, ale powiem szczerze, że po lekturze Guardians of the Whills oraz Rebel Rising, trudno wykrzesać z siebie choćby odrobinę współczucia Sawa, o sympatii nie wspominając.

Rodzina Jyn

Bez odpowiedzi pozostaje wciąż pytanie, czy Saw „porzucił” Jyn, by ją chronić (jego ludzie zaczynali domyślać się, czyją ona może być córką), czy też dlatego, że było mu to po prostu na rękę. Tak czy inaczej, dla Jyn okazało się to zbawienne. Nie dość, że udało jej się uwolnić od bardzo kiepskiego przybranego ojca, jakim był Saw. Pozwoliło jej to także znaleźć nową rodzinę.

Tak przez około rok Jyn wiodła dość sielankowe życie na zaściankowej planecie Skuhl. Nie tylko odnalazła tam „przybraną matkę”, ale także swą pierwszą miłość w osobie Haddera Ponty. Wyjaśnia to przy okazji pochodzenie jednego z jej aliasów – Tanith Ponta.

Oczywiście historia pierwszej miłości młodej Erso nie skończyła się bajkowo. Z Hadderem nie żyli długo i szczęśliwie. W końcu przeszłość się o nią upomniała, a Imperium załomotało do jej drzwi (dosłownie i w przenośni). Jyn wraz ze swoją nową rodziną udało się, co prawda, opuścić planetę, ale w nadprzestrzeń zdołała skoczyć już tylko jej statek. Ten, którym lecieli Akshaya Ponta oraz jej syn Hadder został zniszczony. Dla Jyn był to cios, który ostatecznie ją złamał, a za który w równiej mierze obwiniała rebelię, co Imperium.

Życie kryminalistki i więźniarki

Załamana tragedią, która zrodziła w niej bardzo trudną traumę, nie mógł dziwić fakt, że Jyn zajęła się tym, co umiała najlepiej, czyli fałszerstwem. W tym okresie pracowała praktycznie dla wszystkich, począwszy od rebelianckich kontaktów, poprzez grube szychy półświatka, na Imperium i handlarzach niewolników skończywszy. Zdradzała każdego z nich po kolei. Nie mogło skończyć się to dobrze. I istotnie się nie skończyło.

Przy tej okazji dowiedzieliśmy się dokładnie, jak Jyn została schwytana, oraz dostaliśmy najbardziej wnikliwą i szczegółową z dotychczasowych „pocztówek” z Wobani. Przekonaliśmy się, jak funkcjonował obóz pracy (i co w nim produkowano), jakich technik używano, by łamać morale więźniów oraz dlaczego ich przewidywana długość życia była tak krótka.

Podsumowanie

Wszystko to składa się na książkę o tematyce nielicującej z niską kategorią wiekową. Rebel Rising jest lekturą poważną i wciągającą, ale momentami także bardzo przygnębiającą. Dzięki niej postać Jyn Erso nabiera większej głębi i charakteru, a to, czego się o niej dowiadujemy, każe nam podziwić ją jeszcze bardziej. Poza wszystkim innym Rebel Rising uznaję za powieść bardzo udaną i zdecydowanie jedno z najlepszych nawiązań do Rogue One.

Pozostaje zatem mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości doczeka się ona polskiego wydania.