Najwyraźniej fani Gwiezdnych Wojen nie mogą już żyć bez jakiejś „dramy” związanej z ich ukochanym uniwersum. Najpierw były niesławne dokrętki Łotra 1, potem skrajne opinie i burza wokół Ostatniego Jedi, no i oczywiście wszystkie zawirowania związane z Hanem Solo. Teraz na tapecie jest rzekome odejście Kathleen Kennedy z Lucasfilm i problemy wewnątrz samego studia.

Qui vadis Kathleen?

Początkowe plotki, o której pisaliśmy jakiś czas temu mówiły, że słynna producentka sama myśli o zakończeniu swojej kariery w Lucasfilm. Od tamtej pory pojawiło się jednak sporo spekulacji i doniesień sugerujących, że sytuacja może być nieco bardziej skomplikowana.

Mówiło się o wewnętrznym rozłamie wewnątrz studia, który miał bardzo komplikować prace nad każdym nowym projektem. Pojawiały się też głosy, że prezydent Disney’a, Bob Iger, jest bardzo niezadowolony z tego, co dzieje się wewnątrz oraz wokół Lucasfilm i coraz gorszej opinii, jaką to generuje. I to właśnie on ma jakoby dążyć do tego, by miejsce Kathleen Kennedy zajął ktoś inny. Oczywiście słabe wyniki finansowe Hana Solo też nie pomogły.

Doszło ponoć nawet do spotkania na szczycie, w którym uczestniczyli przedstawiciele Lucasfilm, Marvela i Pixara (wszystkie te studia należą do Disney’a), a które miało na celu znalezienie wyjścia z kłopotliwej sytuacji i wyprowadzenia Lucasfilm na prostą. Jako, że w spotkaniu tym uczestniczył między innymi twórca bezprecedensowych sukcesów filmowego uniwersum Marvela (MCU) – Kevin Feige, pojawiły się przy okazji plotki, że to właśnie on miałby zastąpić Kathleen Kennedy na stanowisku prezydenta Lucasfilm. Co więcej, plotki te pochodziły z kilku niezależnych, ale też całkiem wiarygodnych źródeł.

Odpowiedź Kevina Feige

Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że doniesienia te mogą okazać się prawdziwe był fakt, że obecny kontrakt Kevina Feige z Marvelem dobiega końca, a wobec jego bezapelacyjnych sukcesów, wyborem byłby on na pewno wyśmienitym.

Jednak zamiast brnąć w kolejne spekulacje, redaktor portalu SlashFilm.com, Peter Sciretta, zapytał Kevina wprost, czy w niedalekiej przyszłości będzie on zajmował się Gwiezdnymi Wojnami.

„Nie, co najwyżej w ogródku z wykorzystaniem moich figurek.” – Kevin Feige

Czy zatem oznacza to, że nic się w Lucasfilm nie zmieni, a wszystkie plotki wyssane były z palca?

Qui vadis Lucasfilm?

Niekoniecznie. Nawet najwierniejsi i sprzyjający Disney’owi fani muszą przyznać, że w Lucasfilm dzieje się coś niedobrego. Zapewne nigdy nie dowiemy się, jak głęboko sięgają konflikty, czy jak bardzo Disney faktycznie rozczarowany jest wynikiem Hana Solo, tym niemniej zła prasa z tym związana przynosić może coraz większe szkody marce Star Wars.

Dlatego też los Kathleen Kennedy wydaje się być przesądzony, a największą niewiadomą jest teraz to, kto będzie jej następcą.

Jakie są wasze typy?

Źródło: odnośnik.