Obiecaliśmy więcej spoilerów z Way of the Force, dotrzymujemy więc słowa i pochylamy się nad kolejnymi nowymi kartami.

Fifth Brother, Intimidating Enforcer

Po rozczarowującym Wielkim Inkwizytorze i momentami aż za dobrą Siódmą Siostrą, doczekaliśmy się kolejnego przedstawiciela Inkwizycji (bynajmniej nie hiszpańskiej).

I cóż my tu mamy? Jest on na pewno bestią dość żywotną, a przy tym nie bardzo drogą. Niestety jego kostka nie zachwyca. Plusem jest, że nie ma płatnych ścianek, ale patrząc na takiego na przykład Bobę Fetta, to Piątek wygląda jak ubogi krewny. Jego Special tylko na papierze wygląda interesująco, bo już przeglądając Ulepszenia, z którymi może zadziałać, sprawa nie wygląda tak różowo.

Można się zastanawiać, czy zestawienie go z Siódemką i korzystanie ze Speciala na jej Droidy nie ma jakiejś racji bytu, ale i tutaj porównanie z młodszym z Fettów (starszym zresztą też) wypada dla Piątego Brata niekorzystnie. Ocena: 3-

Fifth Brother’s Lightsaber

Zdecydowanie najlepszą rzeczą odnośnie Piątki, jest jego mieczokopter (jeśli nie znacie tej postaci z Rebeliantów i nie widzieliście Inkwizytorów latających na swoich mieczach, jesteście szczęściarzami). Na Bracie miecz ten jest naprawdę dobry, nie dość, że rozpatrywać jego ścianki można tak, jak by były czarne, to jeszcze zadaje obrażenie. A ze Specialem Piątki, można z niego zadać nawet dwa dodatkowe obrażenia na turę. I wtedy powoli zaczyna się to robić gra warta świeczki i można pomyśleć, czy by takiego Piątego Brata nie postawić obok naszej nowej gwiazdy – Arihndy Pryce.

Ale nawet bez Brata miecz ma jakąś rację bytu. A to dzięki jego nieparzystemu kosztowi, który sprawia, że broń taka od razu staje się interesująca dla Mateczki Talzin i jej wiernych towarzyszy (Kylo, FN, nowi Grievous czy Dooku). Pytanie tylko, czy będzie on w stanie wygrać walkę z mieczami Maula czy dziedzicznymi? Niekoniecznie. Ocena: 4-

Stelthy

Nie jest wielką tajemnicą, że nie trawię milli. Na szczęście przez kilka pierwszych dodatków nie bywały one wielkim zagrożeniem i na najwyższych, turniejowych stołach pojawiały się sporadycznie. Niestety sytuacja ta zaczyna się zmieniać, a Way of the Force zmienić ją może jeszcze bardziej. Już nawet teraz Yoda z Partyzantami (czasami jednego z nich zastępuje też Jar Jar) potrafią namieszać, a ten sam zielony gremlin z Lando  potrafił prawie zawojować nowozelandzkie regio.

A teraz dostają jeszcze w swoje brudne, millowe łapska coś takiego, jak Stealthy, które z miejsca staje się chyba dla nich najlepszym Ulepszeniem. Niestety hasło „Mill is real” może w końcu mieć rację bytu, tym bardziej wobec kanalii takich jak Plo Koon czy Cassian, którzy w swoich millowych odsłonach też mogą okazać się przerażający.

Jedynym, co w moich oczach ratuję tę kartę, jest fakt, że ostatnio sam zacząłem flirtować z talią millową. Ale nie będzie to jakieś rozlazłe, męczące wynaturzenie, a turbo speed mill 🙂 Dlatego też dla Stealthy Ocena: 5+

Clandestine Operation

Cassian Andor wywołany został do tablicy, więc na tapetę można od razu wziąć dedykowane mu Wydarzenie. O ile on sam niekoniecznie musi być postrzegany jako postać stricte millowa, o tyle najwyraźniej twórcy gry projektowali go z myślą o takim stylu gry właśnie.

Oczywiście Clandestine Operation może się przydać nawet, jeśli Cassiana nie ma w grze. Dwóch Partyzantów (czy to z Yodą, czy to z Plo Koonem), zagrać to Wydarzenie mogą z co najmniej równie dobrym skutkiem. Tym niemniej wątpię, czy w taliach takich znajdzie się na to miejsce, bo owszem, Wydarzenie może oznaczać przemielenie paru dodatkowych kart, ale cy nie okaże się zbyt sytuacyjne, by był sens marnować na nie miejsce?

Ale może się mylę, wszak wciąż jestem millowym neofitą. Ocena: 3+

Luke’s Training

No i wracamy do kart niebieskich, które tym razem zdominowały spoilery. Wracamy z bardzo ciekawym Wydarzeniem pod umiejętności. Na pytanie, czy będzie ono grywalne odpowiada fakt, że bardzo podobną kartę dla Broni (Reaping The Crystal) w taliach wciąż się niekiedy widuje.

Tutaj mamy co prawda do czynienia z mniej popularnymi ostatnio Umiejętnościami, ale po pierwsze, nowy stary Luke może przywrócić je nieco do łask, a po drugie, Trening pod okiem Luke’a od Reaping The Crystal jest jednak znacznie lepszy. Nie dość, że nie ma ograniczeń, co do tego, jakie Umiejętności można z niego zagrać, to dodatkowo zagrywać je można z discardu.

Fakt, karta wymaga dwóch niebieskich postaci, albo przynajmniej Luke’a, ale nie powinno być to zbyt dużą przeszkodą, dlatego też myślę, że karta ma szansę być grana. Ocena: 4+

Force Jump

A tutaj od razu mamy jeden z najlepszych przykładów na wykorzystanie Treningu – darmowe wystawienie Skoku Mocy. Na pierwszy rzut oka nie jest to może nic nadzwyczajnego, ale mając na uwadze Yodę (oraz Arihndę, bo karta jest w końcu neutralna) i to, jak skutecznie może on dzięki Skokowi pozbawiać przeciwnika obrażeń, wydaje się to naprawdę ciekawa opcja.

O ile w standardzie może to jeszcze nie być, aż taki hit, o tyle w Trylogii myślę, że będzie to jedna z podstawowych, niebieskich kart. Oczywiście największym jej beneficjentem będzie, jak już wspominałem Yoda, ale Matka Talzin też z pewnością będzie wiedziała, co z tym zrobić, szczególnie jeśli zaraz obok będzie Tarkin. Ten, jak doskonale wiadomo, uwielbia tanie kostki. Ocena: 5

There Is No Try

Tutaj zacznę od kwestii z mechaniką czy grywalnością nie związanej… Destiny uważam za karciankę pod niemal każdym względem bardzo udaną. Aczkolwiek jest jedna rzecz, które powinna ulec poprawie. A mianowicie dystans twórców do własnej gry. Powinien być większy, a oni powinni czasami na większym luzie podchodzić czy to do wyglądu karty (grafika czy layout), czy też do jej „zawartości” (zasada, flavor tekst). Mam nadzieję, że karta There Is No Try, która koresponduje (i zasadą i flavorem) z Wydarzeniem Do, Or Do Not, jest pierwszą z wielu kart, które zaserwują nam podobne smaczki.

A co do samej karty, to jest całkiem niezła, ale mam wrażenie, że jest zbyt mało wyspecjalizowana, nie jest bowiem ani stricte aggro, ani millowa, nie ma też Speciala, ani zbyt wielu ścianek z Osłonami, więc Yoda i Qui-Gon też nie będą patrzyć na nią przychylnym okiem. Skończy się zatem tak, że co jest do wszystkiego, to jest do niczego. Ocena: 3+

Count Dooku, Darth Tyranus

I w ten oto sposób dochodzimy do spoilerów najświeższych. Na początek nowa, ulepszona wersja Hrabiego Dooku. W górę poszło wszystko – wartości na kostkach, HP, no ale też i koszt. Tym samym dawny uczeń Yody dołączył do elitarnego grona naprawdę pokaźnych kafarów i dowodzi, że stary człowiek też jeszcze może.

A tak na poważnie, jego wysoki koszt (18 pkt za elitarną wersję) zdaje się go skreślać z gry na najwyższym poziomie. W końcu taki Maul kosztował dwa mniej, kostkę miał zbliżoną, zasadę niegłupią, a na salony nie udało mu się wejść. Poza tym nowy Kylo robi wszystko to, co Dooku, tylko lepiej… i jest tańszy. Prawda?

No niby prawda, ale ja tutaj muszę jednak w obronie Hrabiego stanąć. Po pierwsze, jego zasada, w mecie, w której większość topowych decków bazuje na obrażeniach wręcz, jest bardzo, ale to bardzo silna, tym bardziej, że sam ma gwarantowane co najmniej 2 lub 3 obrażenia. Dla mnie, który nigdy nie miał szczęścia do rzutów, jest to szczególnie ważne. Dlatego też ja szansę dam mu na pewno.

I tutaj dochodzimy do argumentu drugiego. Otóż znalezienie dla niego właściwego partnera (czy partnerki), może nie być aż tak trudne. Oczywiście pierwszą myślą jest niezawodna  takich sytuacjach Mateczka Talzin. I owszem, z pewnością sprawowałaby się wyśmienicie, ale ja wolę jednak coś innego, mniej mono. Zatem kto?

Powiedzmy sobie szczerze, że jedynym problemem Dooku, jest jego płatna ścianka, ale jeśli dostałby Elektropałkę, problem by zniknął. Zatem obok musi stać ktoś czerwony. Mogą to być, klimatycznie, dwa Droidy Bojowe, ale ja chętniej widziałbym tam Cienę Ree, która nie dość, że zapewni dostęp do czerwonych broni oraz Przywództwa, to także z dużą regularnością będzie ratować budżet Separatytów. A jeśli nie ona, to może być to też na przykład FN, czy też moja ulubiona (szybko na to miano zasłużyła) Arihnda. Podsumowując, mi się Dooku podoba i widzę w nim pewien potencjał. Ocena: 5-

Count Dooku’s Solar Sailer

O ile u Hrabiego Dooku podoba mi się bardzo wiele (zapomniałem wspomnieć o jego bardzo udanej grafice), o tyle z jego statkiem jest wręcz odwrotnie i nie przekonuje mnie on praktycznie niczym.

Po pierwsze jest on za drogi. Rozumiem, że gdyby taka kostka była tańsza, mogłaby się okazać przegięciem w drugą stronę, tym niemniej trudno mi znaleźć zastosowanie dla tego Wsparcia. W talii na pojazdy raczej nie, bo tam od pojazdów droższych wymaga się już konkretnej siły ofensywnej, a tej Jacht Dooku nie ma wcale. W millu też nie do końca, bo brakuje najbardziej potrzebnych tam ścianek (choć każda jedna z osobna, poza blankiem, jest naprawdę dobra i przydatna). Natomiast jako wsparcie dla talii ofensywnych lepiej sprawdzi się raczej tańszy i bardziej zaczepny Myśliwiec Kylo.

Nie wykluczam jednak, że mój daleko posunięty sceptycyzm wobec tej karty wynika z ogólnej niechęci wobec pojazdów, aczkolwiek nikt mi nie wmówi, iż brak jakiejkolwiek dodatkowej korzyści dla samego Dooku, jest w porządku! Ocena: 2+

I na ten moment to tyle, ale jeśli pojawią się nowe spoilery, to z pewnością je przedstawimy i omówimy. A tymczasem wracamy do niecierpliwego oczekiwania na nowy dodatek, który pojawić może się nawet już pod koniec czerwca lub na początku lipca.

 

Więcej spoilerów Way of the Force

A tutaj więcej kart z omówieniem z nadchodzącego dodatku:

Źródło: odnośnik.