Nie znamy wciąż dokładnej daty premiery kolejnego dodatku do gry Star Wars: Przeznaczenie – Way of the Force – ale zważywszy na ilość spoilerów, jaka w ostatnim czasie się pojawiła, nowych kart możemy spodziewać się szybciej, niż można by przypuszczać. Jednak zanim pojawi się jakaś oficjalna informacja, przyglądamy się kartom, które ujrzały światło dzienne (te dotyczące wyścigów pomijam świadomie, bo mnie one nie urzekły ;)).

Ezra Bridger, Aspiring Jedi

Doczekaliśmy się kolejnego wcielenia „Złodziejaszka” i „Cygana”, czyli głównego bohatera serialu Rebelianci – Ezry Bridgera. Jak można się było spodziewać, zmienił on kolor, a także nieco zmężniał (jeden więcej HP). Dostał też potężną akcję. Nie będzie może ona kluczowa, tym niemniej może się przydać. Niestety wszystko to miało także swój brzemienny w skutkach koszt. Otóż Ezra stracił swoje dwie największe zalety. Po pierwsze swój wyjątkowo irytujący Special, po drugie swój bardzo niski koszt, który sprawiał, że Sabinę wspierać mógł aż dwoma kośćmi. Oczywiście uczeń Kanana wciąż jest postacią tanią, jednak według mnie teraz ani jego kostka, ani zasada specjalnie się nie wyróżniają.

Mimo to pewnie przynajmniej kilka osób da mu szanse i sparuje go z jakimiś „kafarami” pokroju Obi-Wana, czy też w kolejnej wariacji na temat talii 6-kostkowej. Tym niemniej ja wielkiej przyszłości mu nie wróżę. Ocena: 3+

Ezra Bridger’s Lightsaber

Oczywiście Ezra nie mógłby aspirować do miana jedi, gdyby nie posiadał własnego miecza świetlnego. I tak oto dostajemy kolejne już, unikalne ulepszenie, a tym samym kolejny argument, który przemawia za plotką Built to Last (przy niej i Padawance tego typu ulepszenia wystawiane są de facto za darmo.

Ale nawet bez takich cudów miecz Ezry nie jest zły – ma same czarne ścianki, z czego połowa z obrażeniami. Jest tani i ma Przepisanie. W gruncie rzeczy same plusy (ogromny minut, to natomiast grafika na karcie), pytanie tylko, czy jest w stanie wygrać konkurencję z mieczami Shoto, starożytnymi czy którymiś z droższych? Być może, ale chyba tylko w specyficznej talii. Innymi słowy, czas pokaże. Na ten moment – Ocena: 4

Honed skills

Skoro już o specyficznych taliach mowa, to karta Honed Skills powstała chyba właśnie z myślą o takowych.

Jeśli nie byłaby darmowa, od razu straciłaby w moich oczach jakiekolwiek szanse na bycie grywalną, no ale jest. Także teraz pytanie, w jakiej talii może się przydać jej zasada? Hmmmm… Czasami skorzystać mogłaby z niej Siódma Siostra, niekiedy Sabine. Problem w tym, że obie te talie są tak wyżyłowane, że trudno byłoby znaleźć miejsce na takie zabawki.

Może zatem znów coś, obracającego się wokół Built To Last? Tutaj powiem szczerze, że mam nawet pewien pomysł, aczkolwiek nie brakuje  i poważnych wątpliwości, czy okaże się on grywalny. Ale na ten moment jeszcze się z nim nie zdradzę, bo a nuż uda się na jakimś turnieju zrobić niespodziankę.

Tym niemniej karta mnie na razie kompletnie nie przekonuje. Ocena: 2

Loth-Wolf Bond

Zupełnie inaczej ma się sprawa z Loth-Wolf Bond. Dla tej karty zastosowań widzę mnóstwo. Do jej najbardziej oczywistych beneficjentów zaliczyć trzeba przede wszystkim Qui-Gona wraz z dowolnym kompanem (Yoda, Aayla, Rey, Kanan), Schody vel Reyla (Aayla i Rey) czy mnogie Padawanki.

Nawet bez dodatkowego wspomagania karta pozwalająca zaaktywować dwie postaci i obdarować dodatkowo każdą z nich osłoną jest mocna, ale jeśli kogoś poniesie fantazja i dodatkowo da tej karcie zasadzkę (używając Swiftness), to już w ogóle mogą się wydarzyć rzeczy magiczne!

Aczkolwiek jestem świadom, że tego typu karty są często pierwszymi, które tracą miejsce w taliach, gdy okazuje się, że zamiast przepisowych 30, mamy kart na przykład 35. Dlatego też ograniczając mój hura optymizm – Ocena: 4+

Arihnda Pryce

Jeśli obrzydł wam już widok małego, zielonego gremlina majstrującego przy Specialach, teraz możecie go zastąpić bladolicą, zimnokrwistą suczą z piekła rodem. No dobra, może Arihndę trochę demonizuję, tym niemniej nie da się ukryć, że jest ona Yodą dla złoczyńców, którzy w końcu dostali special chaining z prawdziwego zdarzenia.

Teoretycznie jej Speciale nie są aż tak mocne, jak Yody, bowiem mają tylko jedną funkcjonalność. Jednak kiedy ma się kontrolę nad polem bitwy, special Arihndy przemienia się w prawdziwą bestię zdolna nie tylko ustawić inną kość na dowolna ściankę, ale także od razu ją rozpatrzyć i to zwiększając wartość o 1. Czyni z niej to postać jeszcze bardziej uniwersalną od Mistrza Jedi, a także jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą kartę w dodatku (jak dobrze, że nie jest legendą, bo jej ceny byłyby horrendalne!).

Oczywiście bez trudu wskazać można przynajmniej kilka świetnych partii dla Gubernator Pryce. Najbardziej oczywiste, to te ze specialami, jak Boba, Phasma, Hondo (choć tutaj wersja bohaterska talii okaże się chyba dużo lepsza) czy mój ulubiony typ – emo Vader. Ewentualnie bardzo niepozorny Quinlan Vos. Ale Arihnda może też bardzo wspomóc na przykład Kylo, czy Thrawna.

Innymi słowy jest to postać wybitna. Ocena: 6

Planetary Bombardment

A’propos Arihny z Bobą, to wydaje wam się, że Siódma Siostra czy Phasma wciąż są lepszą parą dla najlepszego łowcy głów w galaktyce? Być może, ale mam wrażenie, że w to w towarzystwie pani Gubernator ma on największe szanse wystawić Planetarne bombardowanie i użyć swojego Speciala z siłą 7!

No dobrze, trochę mnie może fantazja poniosła, bo największe szanse na zagranie Bombardowania mają raczej talie na Thrawna czy Huxa, tym niemniej taka kostka przemawia do wyobraźni. Oczywiście AT-ST też miał swego czasu kostkę przepotężną, ale przy swoim koszcie, gry zbyt często nie oglądał.

Czy podobny los czeka Planetarne bombardowanie? Choć kartą jest od AT-ST znacznie lepszą, obawiam się, że tak. Ocena: 3-

 

Testing Procedure

A tutaj karta najbardziej chyba nijaka ze wszystkich tutaj omawianych.

Teoretycznie aktywowanie większej ilości Wsparć jest zawsze fajne, szczególnie, gdy daje to możliwość wygenerowania zasobów, ale… A nawet dwa ale. Po pierwsze talie na wsparciach z reguły na brak zasobów nie cierpią i potrafią je generować na inne, skuteczniejsze i bardziej hurtowe sposoby.

Po drugie, Testing Procedure ma naprawdę marne szanse, by odwrócić losy gry i trudno wymyślić sytuacje, w którym jej zagranie może być naprawdę opłacalne. Jest to zatem kolejna z kart, teoretycznie niegłupich, ale w praktyce niegrywalnych. Ocena: 2+

Art of War

Na koniec karta stworzona wręcz dla Thrawna, bo to właśnie on ma największe szanse usunąć dzięki niej spore ilości kostek. Co więcej, kartę tę zagrywa on „na pewniaka” wiedząc, co przeciwnik ma na ręce. Jest to o tyle ważne, że Sztuka wojny może, a nawet musi usuwać własne kostki, jeśli nie jest w stanie kostek przeciwnika.

Dlatego kartę tę zagrywać najlepiej albo kiedy widziało się rękę przeciwnika, albo gdy nie ma się własnych kostek w puli.

Nie jest to niestety najtańszy z „removali”, dlatego trafi raczej tylko do tych talii, które nie mają problemów z zasobami. Ale z pewnością się takie znajdą, bo Sztuka wojny potrafi naprawdę sporo namieszać. Ocena: 4-

Jeszcze więcej Way of the Force

Niebawem będzie też jeszcze więcej kart do omówienia, bo w między czasie pojawiło się kolejnych kilka przecieków. Może nie są już to karty aż tak mocne, jak Arihnda Pryce, ale z pewnością ciekawe i warte uwagi.

Źródło: odnośnik.