Tytuł: Star Wars 036
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Salvador Larroca
Historia: Revenge of the Astromech

W niedawnym wywiadzie, w którym zdradzał kulisy swego rozstania z seria Star Wars, Jason Aaron zdradził, że każda z ostatnich, jednonumerowych historii, miała pierwotnie składać się z kilku części. I o ile większość z nich bardzo by na takim zabiegu mogła zyskać, tak komiks Star Wars 036 jest idealny w takiej formie, w jakiej go dostaliśmy.

Artoo in da house

Zdawać by się mogło, że komiksy, w których mowa głównego bohatera jest niezrozumiała dla czytelnika, będą mieć spore problemy z prowadzeniem narracji w wciągnięciem nas w akcje. Na tę przypadłość cierpiała przecież cała seria Chewbacca. Jednak R2-D2 po raz kolejny przekonuje nas, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Dzięki pomysłowej narracji w formie uproszczonej specyfikacji astromechów Jason Aaron prowadzi naszego beczułkowatego bohatera przez trzewia Imperialnego Niszczyciela. Oczywiście po jego przejściu trup, a przynajmniej nieprzytomny szturmowiec, ściele się gęsto.

„WUDDA DEEP DWEEP” – Artoo

„You’re going to do what? No, you will not kil Darth Vader! Do you hear me, I forbid it! You’re supposed to be rescuing me, have you forgotten that part?” – Threepio

Ale co tam szturmowcy. W końcu tych, to i pewnie 5-latek by pokonał. Nawet imperialni oficerowie nie są dla Artoo aż takim powodem do chwały. Ale co powiedzie na samego Dartha Vadera? Tak tak, nasz dzielny astromech stanął na przeciw samego Lorda Sithów w swym myśliwcu i walczył z nim, jak równy z równym!

Dwa gniewne droidy

A wszystko to, by ratować swego najlepszego, złotego przyjaciela. Tam, gdzie rzekomi „bohaterowie Rebelii” debatowali i się spierali, prawdziwy bohater i zbawca Sojuszu wziął sprawy w swoje ręce… chwytaki… wysięgniki… czy co tam akurat miał pod ręką.

„Where are the rest of the Rebels? Have they sent the entire fleet to rescue me? – Threepio

„BEEP BEEBO WHIRP” – Artoo

„Just you? Well, that’s ludicrous! Oh, I’m going to have to do this myself, aren’t I?” – Threepio

Przy okazji Artoo i Threepio wspięli się na wyżyny swoich komediowych możliwości dowodząc, że Triple Zero i BeeTee nie mają monopolu na droidzi humor. Co więcej, o ile „pupilki” Aphry stały się już mocno przewidywalne i nużące, o tyle słynna para była tak potrzebnym powiewem świeżości.

Wracamy do normy

Ale niestety nie ma co marzyć, że R2-D2 i C-3PO staną się głównymi aktorami i siłą napędową serii Star Wars. Dlatego też dziwić nie może powrót stałej obsady. Oznacza to także, że po kilku numerach, historia wraca na właściwe tory. A te, ku mojej uciesze, sprawiają, że rebelianckie szumowiny znów są na kursie kolizyjnym ze SCAR Squadronem. Także jest na co czekać 🙂

A oto nasze recenzje poprzednich trzech „jednostrzałów”:

Oraz galeria okładkowych wariantów: