Jak wiecie już z naszej dzisiejszej kartki, dokładnie czterdzieści lat temu, 12 listopada 1976 roku, nakładem Ballantine Books została wydana powieść pod tytułem „Star Wars from the adventures of Luke Skywalker”. Jej autorem, był niejaki George Lucas, czyli reżyser takich filmów jak „American Graffiti”, czy „THX 1138”. Od dawna wiadomo, że faktycznym autorem tej powieści był Alan Dean Foster, który posłużył Lucasowi jako tzw. „murzyn” (ang. Ghostwriter). Tą powieścią, a także napisanym dwa lata później „Spotkaniem na Mimban” Foster zapoczątkował Expanded Universe w świecie Star Wars. W związku z tym EU, znane dzisiaj jako Legendy również obchodzą swoje 40 urodziny. STO LAT!!!

Jak większość adaptacji Sagi, „Star Wars (…)” zostało opublikowaną przed premierą filmu (wyjątkiem jest „Przebudzenie Mocy”, którego adaptacja – zresztą również napisana przez Fostera, została wydana w dniu oficjalnej premiery filmu, czyli 18 grudnia 2015 roku). Problemem mogło być to, że marka była zupełnie nowa i nikomu nie znana. Trzeba było, pisząc potocznie, „nakręcić hype”. Do tego w 1976 roku służyła właśnie nasza jubileuszowa powieść, jak i zwiastun filmu. W ramach ciekawostki napiszę, że w Polsce również takowy zwiastun istniał w 1978 roku, wypuszczony przez Telewizję Polską, gdzie film został zatytułowany: „Wojna Gwiazd”. Być może, gdyby powieść została wydana w Polsce mniej więcej w czasie swojej prapremiery, wyobrażam sobie, że jej nazwa brzmiałaby: „Wojna Gwiazd z przygód Łukasza Niebochodzika”.

Na okładce zilustrowanej przez Ralph McQuarrie postacią centralną jest Darth Vader. Hełm zawiera dodatkowe elementy, których w filmie nie ma. W prawym dolnym rogu mamy postać Luke’a Skywalkera z Chewbaccą, R2-D2 i C-3PO. Podobnie jak w przypadku Vadera, postacie te inaczej zostały przedstawione w filmie w 1977 roku.

Nowa Nadzieja adaptacja

Pierwsza edycji powieści „Star Wars” (po lewej) oraz pierwsza oficjalna edycja w j. polskim (po prawej)

Na tylnej okładce mamy krótki wstęp do historii, znacznie inny niż ten, do którego byliśmy przyzwyczajeni:

„Luke Skywalker zmierzył się ze szturmowcami z odległej galaktyki w śmiałej misji – gdzie Siła (Moc) Życia staje się Potęgą Śmierci.

Obowiązki na farmie mogą być żmudne, a Luke Skywalker nudził się ponad wszelką miarę. Marzył o przygodach pośród gwiazd – przygód, które zabrałaby go za najdalsze galaktyki do odległych, obcych światów

Lecz Luke dostał więcej, niż zapragnął, gdy otrzymał zaszyfrowaną wiadomość od pięknej księżniczki uwięzionej przez mrocznego i potężnego warlorda. Luke nie wiedział kim ona jest, ale wiedział, że musi ją uratować. I to szybko, ponieważ czas nagli.

Uzbrojony jedynie w swą odwagę oraz miecz świetlny, który należał do jego ojca, Luke został rzucony w centrum najbrutalniejszej wojny kosmicznej w dziejach… by w desperackiej probie stanąć na przeciw wrogiej stacji bojowej znanej jako Gwiazda Śmierci!

Wkrótce jako spektakularny film od Twentieth-Century Fox!”

Na pierwszej stronie, jeszcze przed tytułem mamy streszczenie sceny nadlatywania do Gwiazdy Śmierci ze słynną kwestią „To nie jest ksieżyc”. Kilka stron dalej mamy już konkretny wstęp, który stanowi fragment „Dziennika Whills”. Zamiast słynnego „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce” mamy „inna galaktyka, inne czasy”. Tekst dziennika stanowi wczesną wizję przemiany Republiki w Imperium Galaktyczne. W skrócie u szczyty swej potęgi, Republika jest deprawowana od wewnątrz. Senator Palpatine zostaje wybrany na Prezydenta Republiki mamiąc wyborców obietnicą zjednoczenia i odbudowy dawnej chwały. Po ustabilizowaniu pozycji, Palpatine mianuje się Imperatorem i odchodzi z życia publicznego otoczony przez swoich asystentów na wysokich stanowiskach, którzy rządzą w jego imieniu, nie informując go o niczym. Jedi, którzy strzegli pokoju w galaktyce, zostali podstępem eksterminowani. Wprawne oko zauważy od razu dwie nieścisłości z filmową Sagą oraz jedną ciekawostkę:

  • Najwyższym urzędem w Republice było stanowisko Najwyższego Kanclerza, a nie Prezydenta, jak to było opisane we wstępie.
  • Imperator jak najbardziej wiedział co w gwiazdach piszczy.
  • Zostało wymienione nazwisko Palpatine. W całej filmowej Oryginalnej Trylogii, nazwisko to nie padło ani razu. W Sadze nazwisko zadebiutowało dopiero w „Mrocznym Widmie” w 1999 roku, czyli ponad 20 lat później.

Te powyższe elementy nie są jedynymi „kwiatkami” w tej powieści. Jak wspomnuiałem, Foster w adaptacji opierał się na wczesnym scenariuszu „Nowej Nadziei” i wiele elementów się pozmieniało. Oczywiście postaram się jak najwięcej dla Was wyłapać i zamieścić w tym tekście.

Fabularnie adaptacja pokrywa się z filmem, ale są i pewne różnice:

  1. Abordaż Tantive IV przebiegł trochę inaczej niż my znamy. Szturmowcy Imperium dostali się na pokład przez dach.
  2. Kapitan Antilles nie został wymieniony z imienia, ani w opisie jego śmierci, ani przez Threepio na Tatooine (za to ich poprzednim właścicielem był kapitan Colton).
  3. Wspomniany gadatliwy protokolarny ‚droid (apostrof ma wskazywać skrót od słowa android), nie był złota, lecz brązowy. Jak to miał w swoim zwyczaju wpadł w tarapaty i zaplątał się w kable, z których został wyzwolony przez Artoo mniej więcej w momencie, gdy Vader wkroczył na pokład Tantive IV.
  4. Nasz Mroczny Lord został od razu na początku powieści nazwany „Sithem” – gdzie w filmach nazwa ta dopiero padła podczas prezentacji Darth Maula w „Mrocznym Widmie”. Miał również „czerwone oczy”, co by się poniekąd zgadzało z filmem, gdyż soczewki hełmu Vadera w oryginalnej wersji z 1977 roku były ciemnoczerwone. Podobnie jak w „Rebeliantach”. I zajawce z „Łotr 1”.168d09fabeb2be0fdcb0636fa03b2460
  5. Księżniczka Leia zanim oberwała wiązką obezwładniającą, załatwiła dwóch z trzech szturmowców, w tym nie pozwoliła dokończyć zdania temu żołnierzowi, który kazał ustawić blastery na obezwładnienie. Później na odchodnym zdążyła jeszcze opluć lorda Vadera.
  6. Vader uznał brak wiary u generała Tagge za niepokojący. W filmie niedowiarkiem był admirał Motti.
  7. Bitwa odbywająca się na orbicie Tatooine została zauważona przez Luke’a Skywalkera. Gdy później opowiadał swoim znajomymi o tym, co widział, został wyśmiany. Dla znajomych Luke miał właściwe nazwisko – mianowicie cały czas miał głowę w chmurach. W tej samej scenie spotkał się z Biggs Darklighterem, najlepszym przyjacielem, którego stracił później w bitwie o Yavin. Biggs opowiedział Lukowi, że planuje uciec z imperialnej akademii do Sojuszu – podobnie jak Wedge zrobił to w 3. sezonie serialu „Rebelianci”. Scena ta została nawet nakręcona, ale nigdy nie dotarła do filmu.
    lukebiggs2-mosw
  8. Kultowe zdanie księżniczki Lei w hologramie zawierało jeden zbędny przymiotnik, który na szczęście w filmie zniknął. Zdanie w powieści brzmiało:

    „Help me Obi-Wan Kenobi, you’re my only remaining hope.”

  9. Poszukując Artoo, Luke oraz Threepio używali śmigacza, który miał dach. Później Luke rozpoznał ryk, jaki wydobył z siebie Ben przepędzając Tuskenów. Słusznie zauważył, że to ryk smoka Krayt. Obi-Wan Kenobi podczas swego wygnania żył w jaskini. Opowieść Bena o rycerzach Jedi, była trochę inna, niż znana nam z filmu. Vader w opisie Obi-Wana był „chłopcem, którego uczyłem”. Trzeba pamiętać, że na tym etapie powstawania Sagi, Vader i Anakin Skywalker to były dwie osobne osoby.
  10. Moc była pisana z małej litery.
  11. Podczas przesłuchań księżniczki Lei, poza Vaderem, obecny jest Wielki Moff Tarkin. Mam wrażenie, że tu jest błąd ze względu na to, że rozmowa Tarkina z Leią przed zniszczeniem Alderaanu przebiegła identycznie jak w filmie, jakby nigdy wcześniej się nie spotkali.
  12. Szturmowcy używali banth Tuskenów, a nie dewbacków. Dodatkowo dewbacki w filmie zostały dodane dopiero w 1997 roku.
  13. Chewbacca miał żółte oczy.
  14. Słynną trasę na Kessel Han Solo przebył w mniej, niż dwanaście „imperial timeparts” (odcinki czasowe). Tworzy to inny wydźwięk osiągnięcia, gdyż w filmie „parsek” jest odległością.
  15. Greedo używał translatora, aby Solo mógł go zrozumieć.
  16. Identycznie jak w wersji z 1977 r., Han strzelił pierwszy.
  17. Jabba the Hut (nie Hutt) był człowiekiem wprawionym w bojach. Ślimakowatym obcym został dopiero przy tworzeniu „Powrotu Jedi” Scena w hangarze z nim przebiegła identycznie jak w Edycji Specjalnej „Nowej Nadziei” w 1997 r. Do wersji z 1977 była przygotowana scena z Jabbą-człowiekiem, ale w końcu nie została uwzględniona.
    fordandmulholland
  18. Czytelnik nie jest świadkiem zniszczenia planety Alderaan. Tarkin po rozmowie z księżniczką każe ją odprowadzić do miejsca, gdzie bez przeszkód sama zobaczy widowisko.
  19. Threepio nie mówi swojej kwestii „let the Wookiee win”.
  20. Ben Kenobi nie wyczuł zniszczenia Alderaan.
  21. Vader stojąc przy „Sokole” nie powiedział na głos, że wyczuł czegoś znajomego. Dopiero w rozmowie z Tarkinem wyszło na jaw, że wyczuł swego byłego mistrza.
  22. Jeden ze szturmowców za którego przebrali się Han i Luke miał oznaczenie THX 1138. Jest to nawiązanie do pierwszego filmu Lucasa. W 1977 roku szturmowiec ten otrzymał numer TK-421. Mimo tego, liczba 1138 wielokrotnie przewinęła się przez całą Sagę, jak i przez Legendy.
  23. Ben doskonale znał się na imperialnych komputerach i obsługiwał je z łatwością.
  24.  Chewbacca jako więzień miał zostać przetransferowany do bloku TS-138, a nie 1138.
  25. Luke strzelił w panel celi 2187, by otworzyć drzwi. W samym progu celi od razu skomplementował księżniczkę, jaka to ona jest piękna.
  26. Vader śledził Kenobiego, gdy ten skradał się korytarzami Gwiazdy Śmierci.
  27. Nie było szturmowców rozmawiających o BT-16, które później służyło jako Easter Egg w grze „Jedi Knight II: Jedi Outcast” i w filmie „Przebudzeniu Mocy”
  28. W pojedynku Vader vs Obi-Wan, mistrz jasno wyjawia, że to jest walka na śmierć i życie. Poza filmowym „if you strike me down…” mówi, że ma również szansę wygrać. Finał walki przebiegł trochę inaczej, bo Vader przeciął Kenobiego w połowie i po chwili nastąpił błysk i stary generał zniknął. Mroczny Lord szturchnął puste szaty mieczem, a nie nogą. Dodatkowo w opisie zabrakło koloru miecza Vadera (miecz Luke’a i Bena były opisane jako biało-niebieskie).
  29. W bitwie o Yavin nie było Złotej Eskadry. Kolorami eskadr były niebieski, czerwony, zielony i żółty. Luke Skywalker leciał jako Niebieski-Pięć, Wedge był Niebieskim-Dwa, Biggs Niebieski-Trzy a Porkins Niebieski-Cztery. Dutch był przywódcą Czerwonych, a nie Złotych.
  30.  Podczas ostatniej bitwy nie wiemy co działo się na Gwieździe Śmierci. Nie było również komunikatu ile czasu zostało do zniszczenia bazy Rebelii.
  31. Kilka X-wingów i Y-wingów przetrwało bitwę, w tym oczywiście Luke i Wedge.
  32. Chewbacca otrzymał swój medal.

Powieść w oryginale czyta się lekko i przyjemnie. Oczywiście język jest trochę przestarzały, ale nie przeszkadza tow czerpaniu z lektury przyjemności. Co do zmian między oryginalnym scenariuszem, a ostatecznym, to niektóre były na plus, a w niektórych na minus. Adaptację „Nowej Nadziei” można śmiało podzielić na dwie połowy (i to o dziwo, równe). W pierwszych stu stronach, akcja była powolna i zakończyła się ucieczką bohaterów na pokładzie „Sokoła” z Mos Eisley. Druga połowa była znacznie lepsza i bardziej dynamiczna w oryginale. Można pogratulować Fosterowi za jakość opisów niektórych miejsc i ras. Bardzo przypadł mi do gustu opis Yavina i jego księżyców.

Podsumowując nie jest to jakość „Zemsty Sithów” Stovera. Mimo tego jest to pozycja godna polecenia dla fanów żądnych jak największej wiedzy na temat świata Star Wars. Teraz to już bardziej Legend. Dla mniej entuzjastycznych film w zupełności wystarcza. Jest jeszcze adaptacja komiksowa od  Marvela z 1977 roku. Mimo, że na okładce jest napisane „na podstawie filmu”, to przedstawiała wersję z powieści. W związku z tym mamy trzy wiekowe źródła tej wspaniałej historii. Jedno z nich ma dzisiaj urodziny, więc jeszcze raz: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

mswc1cover