Powoli można zacząć się gubić w tym ile i jakie gwiezdnowojenne projekty są aktualnie w produkcji, a tutaj dostajemy informacje o kolejnym. Pod pewnymi względami ma być on czymś, czego odległa galaktyka jeszcze nie widziała.

J.D. Dillard i Matt Owens

The Hollywood Reporter donosi, że projekt powierzony został J.D. Dillardowi i Mattowi Owensowi. Ten pierwszy jak dotąd ma na koncie dość skromne produkcje (Sztuczka, Sweetheart), które jednak, debiutując na słynnym festiwalu filmów niezależnych w Sundance, zostały przyjęte bardzo pozytywnie. Co ciekawe, jego styl i umiejętności bywają niekiedy przyrównywane do tego, co w początkach swej kariery prezentował J.J. Abrams.

Matt Owens jak dotąd pracował tylko przy serialach. Był współscenarzystą licznych odcinków Luke’a Cage’a oraz Agentów T.A.R.C.Z.Y., jednak podobnie jak w przypadku J.D. Dillarda, nie jest on jeszcze postacią w Hollywood szeroko znaną.

Tym niemniej obu twórcom nie sposób odmówić talentu oraz tego, że obaj są na fali wznoszącej, czego angaż do stworzenia kolejnego filmu spod znaku Star Wars, jest doskonałym potwierdzeniem. Ale co czyni ich projekt tak wyjątkowym? Otóż jeśli film faktycznie powstanie, będą to pierwsze Gwiezdne Wojny, które wyjdą spor ręki nie białych twórców.

Nowy projekt

A co dowiedzieliśmy się o samym filmie? Praktycznie nic. Nie wiemy nawet, czy trafiłby on do kin, czy może byłby pierwszym filmowym projektem, który zadebiutowałby na platformie Disney+. Nie znamy też jego reżysera, aczkolwiek tutaj można się spodziewać, że za kamerą, podobnie jak przy swoich projektach, stanąłby J.D. Dillard.

Oczywiście kiedy tylko pojawią się nowe informacje o tym projekcie, możecie być pewni, że znajdziecie je u nas.

Źródło: odnośnik.