Gry planszowe to moje wielkie hobby, na które wydaję większość pieniędzy. Jestem planszoholikiem i wcale się tego nie wstydzę. Dlatego cieszy mnie bardzo, że w ostatnim czasie wychodzi coraz więcej gier z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Na początku były to głównie gry figurkowe i bitewne jak Armada, czy X-Wing. Niedawno doczekaliśmy się kolekcjonerskiej gry karcianej Star Wars: Przeznaczenie (której recenzje autorstwa, naszego naczelnego, przeczytacie tutaj), ale też pojawiły się tytuły bardziej każualowe takie, jak Carcassonne: Star Wars Edition, czy Timeline: Star Wars. Dzisiaj powiemy sobie właśnie o tej ostatniej pozycji.


Kup Timeline: Star Wars w naszym sklepie

Z czym to się je?

Timeline to bardzo popularna seria gier towarzyskich autorstwa Frédérica Henry’ego, która w Polsce ukazała się za sprawą wydawnictwa Rebel.pl. O co chodzi zatem w Timeline? Trzeba dopasować na linii czasu daty różnych historycznych wydarzeń. Do tej pory w polskiej wersji językowej pojawiły się trzy gry z tej serii: Wynalazki, Nauka i Odkrycia oraz Polska. Niestety, jak widać Timeline: Star Wars nie zalicza się do tego grona. Myślę, że nie powinno nam to przeszkadzać, bo w grze nie występuje dużo tekstu, a głównie będziemy opierać się na kadrach z filmów, które znajdują się na kartach. Wiemy, o co chodzi w podstawowych wersjach Timeline, gdzie mamy historyczne daty, ale jak to jest w edycji Star Wars? Nie bójcie się, nie będziemy tutaj tworzyć chronologii dat z Gwiezdnych Wojen. W edycji z napisem „Star Wars” na okładce, musimy dopasować kadry z filmów zgodnie z ich kolejnością występowania na ekranie. Prawda, że proste?

Zasady

W grze każdy z graczy otrzymuje cztery karty, na których będzie widział tylko kadr z filmu i opis. Na środku znajduje się jedna karta, gdzie widzimy w jakiej pozycji linii czasu się znajduje. W swojej turze gracz wybiera jedną ze swoich kart, dopasowuje ją do kart leżących na środku, odwraca i sprawdza czy dobrze trafił. Jeśli mu się nie udało, kartę odrzuca, a sam dobiera kolejną. Kto pierwszy pozbędzie się swoich kart – wygrywa. Oczywiście, można sobie grę utrudnić i nie odrzucać źle zagranych kart, a dokłada je odpowiednio na linii czasu, zwiększając trudność. Możemy też zacząć z większą ilością kart na początku.

Wykonanie

Star Wars: Timeline zostało wydane w dwóch wersjach, w bardzo ładnych metalowych pudełkach (zresztą jak wszystkie gry z serii Timeline). Jedna biała dla tzw. starej trylogii, czyli części IV-VI. Druga czarna dla nowej trylogii, czyli I-III. W każdym z pudełek znajdziemy instrukcję, oraz fajną wypraskę ze 110-oma kartami. Wygląda to bardzo ładnie. Tylko jedna rzecz mi się nie podoba. Mianowicie w wersji białej, czyli epizodach IV-VI, w opisach przy każdej postaci znajdziemy „piękny” znaczek . Trochę nadgorliwi. 😉 Zdarzają się takie potworki jak Leia™s. W czarnym pudełku na szczęście się opamiętali. Pomimo tej małej estetycznej wady wydanie jest ładne i myślę, że gra powinna długo służyć, nawet jak będziemy grać jak opętani.

Podsumowanie

Grać możemy w każdą wersję osobno, można też je połączyć, by układać chronologię wydarzeń z całej sagi. Brzmi spoko, prawda? W praktyce działa to naprawdę świetnie, a jak do gry usiądą osoby, które sagę znają bardzo dobrze, to rozgrywka może potrwać trochę dłużej, niż deklarowane na pudełku 15 minut. A co jeśli zasiądą z nami niedzielni fani? Tak jak w przypadku podstawowych wersji Timeline, gdzie nie trzeba być alfą i omegą w historycznych datach, tak i w wersji Star Wars nie musimy znać filmów na pamięć. Grałem z osobami, które filmy widziały, ale wielkimi fanami nie są (wiem, wiem, herezja) i dawały sobie bardzo dobrze radę. Czasem pomógł układ kart na stole, czasem opis na karcie, gdzie znajdziemy informacje, że jest to pierwsze pojawienie się danej postaci, itp. Co prawda, gra z osobami, które sagi nie znają na pamięć, nie jest wyzwaniem dla nas – fanów, ale pewność siebie może być zgubna. Sam się o tym przekonałem, nie jeden raz. 😉

Jak widzicie, Timeline: Star Wars jest lekką, towarzyską, można powiedzieć imprezową grą. Idealną na przystawkę przed większym tytułem, np.: Star Wars: Rebeila, albo jako przerywnik między poważnym graniem. Polecam!