Elektryczność dla nas jest już niczym aksjomat. Nie wyobrażany sobie bez niej życia, a co młodsze osoby nie pamiętają już nawet czasów, gdzie większe już mniejsze przerwy w dostawach prądu były na porządku dziennym. Ja pamiętam, ale jak przez mgłę, a przyznam szczerze, że nie pamiętam, kiedy po raz ostatni prądu zabrakło i trzeba było siedzieć przy świeczkach (czy macie w ogóle jeszcze w domu świeczki?).

Aczkolwiek samochód jest nieco inną parą kaloszy, bo owszem, co nowsze modele nie pozwalają rozładować akumulatora nawet tym zapominalskim, ale cóż, nie każdy nowszym modelem dysponuje, więc zdarza się, że o światełkach zapomnieć i wrócić do auta, któremu akumulator niestety się wyczerpał. A gdy nie udaje się go poratować kabelkami czy odpalić „na pych”, nie pozostaje nic innego, jak pozostawić maszynę tam, gdzie spała, a akumulator podłączyć do prostownika.

Ale taki już urok starszych (nie tylko samochodów), za ich klimat, doświadczenie i styl, płaci się innymi niedogodnościami. A swoją drogą, to czy wiedzieliście, że istnieją już power banki, których moc starcza nawet na odpalenie zdechłego samochodu? A jeśli dodatkowo ma on jeszcze formę miecza świetlnego, to już prawdziwy „must have” 🙂