Wczoraj był wpis społecznie zaangażowany, a dziś znów coś w podobnym tonie. Nie nie, bynajmniej nie jestem jakimś wojującym społecznikiem, ale pewne rzeczy rażą nawet mnie.

Weźmy na przykład droidy, ich status i sytuację społeczną. Nie mówię tutaj o battle droidach, te rozpatrywać by trzeba raczej w kategoriach złomu, czy surowca wtórnego. Ale większość innych? Przecież były to istoty myślące, czujące (paradoksalnie nawet ból) i samoświadome. Powinny być zatem traktowane na równi z innymi gatunkami zamieszkującymi galaktykę, a jednak najczęściej traktowane były jak rzeczy, z którymi można było robić, co się tylko chciało, ze złomowaniem włącznie. Swiętojebliwa Rebelia może z tego tak często nie korzystała, ale przed kasowaniem pamięci myślącym bądź co bądź istotom, nie miała już żadnych oporów. Ech, przydał by się mały bunt maszyn i naprawdę dziwię się, że tego typu motywy nie były nigdy eksplorowane. No ale nigdy nie mów nigdy – zobaczymy co przyniesie starwarsowa przyszłość 🙂