Świetne recenzje pierwszych dwóch odcinków serialu The Mandalorian sprawiły, że sporo zaczęło się mówić o przyszłości Jona Favreau w kontekście rozwoju marki Star Wars.

Jon Favreau a Gwiezdne Wojny

Źródła portalu The Hollywood Reporter dość lakonicznie stwierdziły, że najprawdopodobniej Jon Favreau będzie miał w przyszłości wiele do powiedzenia w kwestii rozwoju marki Star Wars i kierunku, w jakim ona podąży. Ale co może to oznaczać? Możliwości jest przynajmniej kilka.

Po pierwsze należy przypomnieć, że aktualny kontrakt prezydent Lucasfilm, Kathleen Kennedy, wygasa w 2021 roku (czyli na rok przed kolejnym po Skywalker. Odrodzenie, kinowym filmem, o którym za chwilę). Nie zdradziła ona jeszcze swoich planów po wygaśnięciu kontraktu, nie wiemy wiec, czy zostanie on przedłużony. A jeśli nie, to czy Jon Favreau może przejąć od niej pałeczkę? Zważywszy na długą i bardzo owocną współpracę z Disney’em, jego szefowie z pewnością bardzo poważnie rozważyliby taką decyzję.

Może też okazać się, że szykowany jest dla niego stołek reżysera wspomnianego filmu. Katnleen Kennedy powiedziała, że rola ta została już obsadzona, ale na ten moment nie mogła zdradzić jeszcze nazwiska. Czy może się zatem okazać, że będzie to właśnie Jon Favreau? To też jak najbardziej wydaje się prawdopodobne.

Nie wykluczamy też tego, że Jon, wspólnie z Davem Filonim zaczną sprawować nadzór i wytyczać kierunek dla każdej kolejnej historii opowiadanej w odległej galaktyce. Już teraz, o czym też niedawno wspomniała Kathleen Kennedy, twórca Wojen Klonów i Rebeliantów proszony był o konsultacje także przy wszystkich innych, gwiezdnowojennych projektach. Takie rozwiązanie też przyniosłoby Gwiezdnym Wojnom wiele korzyści.

Zresztą wobec obecnych zachwytów nad Mandalorianem fani ucieszą się z dalszego zaangażowanie Jona Favreau w nasze ukochane uniwersum, niezależnie od tego, jaką formę ono przyjmie.

A wy w jakiej roli zobaczylibyście go najchętniej?

Źródło: odnośnik.