Komiks: Vader: Dark Visions 001
Scenariusz: Dennis „Hopeless” Hallum
Rysunki: Paolo Villanelli
Historia: Vader: Dark Visions, part I

Z mini serią Vader: Dark Visions było sporo zamieszania. Po zakończeniu drugiego, vaderowego „ongoinga” zapowiedziano co prawda, dedykowaną Mrocznemu Lordowi mini serię, jednak miała ona nosić tytuł Shadow of Vader, a pisać miał ją niezbyt ceniony przez fanów Chuck Wendig. Ten jednak, w którymś momencie został zwolniony (za kontrowersyjne wpisy w social mediach), a dalsze losy mini serii stanęły pod znakiem zapytania. Ostatecznie Shadow of Vader zostało skasowane.

Ale ilość Vadera w komiksach zgadzać się musi, dlatego też wkrótce zapowiedziano inny projekt. I tak właśnie dochodzimy właśnie do mini serii Vader: Dark Visions, która od swojej pierwszej zapowiedzi wzbudziła we mnie emocje znacznie większe, niż to, co tworzyć miał Chuck Wendig.

Liczyłem na coś niezwykłego, oszałamiającego wizualnie i fabularnie, może trochę surrealistycznego, mrocznego, albo po prostu innego. Zważywszy na formę, możliwości były niemal nieograniczone. A co z tego wyszło?

Vader vs Godzilla

Niestety bardzo niewiele. Ot, Darth Vader stawić musi czoła największemu wyzwaniu w swojej karierze. Dosłownie największemu, bo potwór, którego przyjdzie mu zaszlachtować (nie jest to żaden spoiler, bo przecież wiadomo było, że tak się to skończy) rozmiarami przypomina Godzillę.

I owszem, jest to niezwykła, wizualna uczta, bo wszystko, począwszy od frapującej okładki, aż do cudownych całopanelowych rysunków wygląda pięknie, ale fabularnie nie ma tutaj nic niezwykłego. Komiks w żaden sposób nie rozwinął też kanonu, bo jakoś wątpię, że nowa planeta (Cianap) lub jej mieszkańcy kiedykolwiek się jeszcze pojawią. A i sam Vader nie pokazał nam nic, czego byśmy wcześniej nie widzieli.

I w tym miejscu recenzję tę kończę, bo naprawdę nie ma tutaj nic więcej. A szkoda, bo potencjał był naprawdę ogromny, a moje nadzieję niewiele mniejsze (wszak komiksowy Vader do tej pory w nowym kanonie radził sobie wyśmienicie).

Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne odsłony Mrocznych Wizji okażą się lepsze, choć ich opisy tego nie zwiastują.

Warianty okładki

Na pocieszenie mamy jeszcze warianty okładek, z których niektóre prezentują się naprawdę dobrze: