23 sierpnia miałem okazję wybrać się na Octopus Film Festival w Gdańsku, aby obejrzeć premierowo film dokumentalny Wojna Gwiazd Radosława Salamończyka i Jakuba Turkiewicza, opowiadający o fenomenie miłośników Gwiezdnych wojen w Polsce na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Gwiezdne wojny w PRL

Wojna Gwiazd to nostalgiczna podróż opowiadająca o narodzinach naszego fandomu w realiach komunistycznej Polski. Film ogląda się bardzo przyjemnie. Dostajemy wiele ciekawych faktów, nie tylko o fanach Gwiezdnych wojen, ale o ogólnopolskim ruchu miłośników fantastyki. Usłyszymy historię Śląskiego Klubu Fantastyki, który jest najstarszą organizacją społeczno-kulturalną propagującą fantastykę, istniejącą nieprzerwanie od 1981 roku. Poznamy historię fanów, którzy już w czasach PRL-u chcieli zbierać jak najwięcej informacji na temat swojego ulubionego filmu, kolekcjonując i wklejając do zeszytów wycinki z gazet, takich jak kultowy Świat Młodych, który wydawany był w latach 1949-1993.

Film odpowie na nurtujące pytania: Jak było z książkami czy komiksami spod znaku Star Wars w komunistycznych realiach? Jak były dystrybuowane Gwiezdne wojny w Polsce, kto tworzył plakaty filmowe i jak one wyglądały, albo dlaczego Aleo zastąpił Aleca Guinnessa? Co się stało z oryginalnymi kopiami filmów, które trafiły do kin? Dowiemy się też ile osób obejrzało filmy w kinach, a nawet ile zagranicznych produkcji filmowych pojawiło się na polskich afiszach w tym czasie.

Kadr z filmu Wojna Gwiazd

Kadr ze zwiastuna filmu „Wojna Gwiazd”. źródło: youtube.com/Wojna Gwiazd

Podróbki i strona techniczna

Dostaniemy również sporą dawkę informacji o kultowych polskich figurkach, które były podróbkami oryginalnych figurek marki Kenner. Stanowią one w dzisiejszych czasach ogromną wartość kolekcjonerską, ale i sentymentalną, jak mówi jeden z bohaterów filmu. Sam miałem kiedyś parę takich zabawek w latach 90-tych, więc ciekawie było dowiedzieć się gdzie i jak były produkowane.

Film technicznie wyglądał dobrze. Obraz oglądało się przyjemnie. Jedyne zastrzeżenia mogę mieć do dźwięku, który był bardzo nierówny pod względem jakości i głośności, i momentami mnie drażnił. Filmu nie oglądaliśmy w kinie, ale w starej hali stoczniowej, przerobionej na klub muzyczny, więc mogło mieć to ogromne znaczenie przy odbiorze dźwięku, który w domowym zaciszu może już brzmieć inaczej.

Spotkanie z twórcami po seansie. Żródło: archiwum własne.

Podsumowanie

Cieszę się, że Radosław Salamończyk spotkał na swojej drodze Jakuba Turkiewicza i dzięki temu powstała ta poruszająca historia o początkach fandomu Gwiezdnych wojen w Polsce, którego wszyscy jesteśmy członkami. Jeśli będziecie mieli okazję zobaczyć ten film, to musicie to zrobić. Polecam go wszystkim. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w premierowym pokazie w Gdańsku. Po seansie powspominałem swoje początki z Gwiezdnymi wojnami i z chęcią obejrzałbym kontynuację, która opowiadałaby o fandomie w okresie specjalnej edycji oraz trylogii sequeli. Działo się wtedy równie dużo, jak w latach 1979-1989. Podczas dyskusji po seansie, twórcy filmu napomknęli, że myślą o realizacji dalszego ciągu, jeśli tylko pierwszy film się spodoba, a jestem pewien, że ma on dużą szansę spodobać się każdemu fanowi Gwiezdnych wojen.