Nie jest tajemnicą, że George Lucas miał własne pomysły na dalszą kontynuację oryginalnej trylogii, a co istotne niekoniecznie były one tożsame z historią przedstawioną w książkach starego kanonu. Jest to niejako potwierdzenie, że dla twórcy Gwiezdnych Wojen liczyła się przede wszystkim saga, a wszystko inne to był niekoniecznie oficjalny dodatek. Niemniej w 2012 roku Disney wykupił prawa do marki, a pomysły Lucasa zostały w większości odrzucone, kiedy to J.J. Abrams wszedł na pokład Przebudzenia Mocy. Jak się jednak okazuje, wizja George’a nie trafiła w całości do kosza i została wykorzystana w Ostatnim Jedi, a o czym dowiadujemy się dzięki coraz bardziej pożądanej przez nas książce „The Art of Star Wars: The Last Jedi”. Co konkretnie zostało wykorzystane?

Luke i nowe pokolenie Jedi

Jak donosi redakcja portalu Film, ze wspomnianej już książki dowiadujemy się, że pierwsze spotkanie poświęconej wizualizacji Przebudzenia Mocy odbyło się 16 stycznia 2013 roku na Ranczu Skywalkera i wziął w nim udział George Lucas. Podczas prac zaprezentowano grafiki koncepcyjne starszego Luke szkolącego swoją uczennicę Kirę, a którą to później przemianowano na Rey. Koncepcja Lucasa była taka, że 30 lat po upadku Imperium Galaktycznego Skywalker po wielu trudnych perypetiach ukrył się w dawnej świątyni Jedi na nieznanej planecie. Tam praktykował medytację, podczas której rozważał całe swoje życie. Brzmi znajomo?

Pierwsza oficjalna koncepcja Przebudzenia Mocy tyczyła się raczej samego mistrza Jedi niż jego przyszłej padawanki i byłego ucznia. Skywalker miał odzyskać pewność samego siebie, siłę i połączenie z mocą, a następnie powrócić do galaktyki opętanej nigdy niekończącą się wojną. Historia Luke’a i Rey, która była podporą Ostatniego Jedi, we wstępnych planach miała być początkiem trylogii, a nie jej środkiem. Dlaczego postąpiono inaczej? Zgodnie z dostępnymi informacjami grono decyzyjne pracujące nad filmem doszło do wniosku, że o wiele lepiej będzie zrobić z Skywalkera cel całej przygody, coś odległego, tajemniczego, a wręcz legendarnego. Rolę mentora Rey przejął wtedy Han, który jakby nie patrzeć okazał się bardzo dobrym wyborem. Wyobraźcie sobie, jak mogłoby wyglądać Przebudzenie Mocy nakręcone przez Lucasa!

Dawna Świątynia Jedi

W książce „The Art of Star Wars: The Last Jedi” zamieszczono wiele grafik koncepcyjnych związanych z wizją Lucasa. Niektóre z nich związane są z Lukiem i planetą, na której się ukrywa. Na jednym z obrazków widzimy świątynię Jedi w kształcie dzwona, która została zaakceptowana przez samego George’a, zanim jeszcze Abrams trafił na pokład Przebudzenia Mocy. Jak ujął to James Clyne, dyrektor ds. efektów specjalnych z ILM – Doug Chiang, który zaprezentował pierwsze koncepty ze świątynią Jedi, otrzymał od Lucasa pieczątkę „wspaniałe”. Podczas prac wzorowano się na twórczości Ralpha McQuarrie, a co definitywnie spotkało się z aprobatą twórcy Gwiezdnych Wojen. Pasują one idealnie do świata wykreowanego w trylogii prequeli, do której sam Lucas lubi powracać. Przekonajcie się sami — grafika poniżej.

Ponad ten obrazek znajdziemy w książce jeszcze wizualizację prawdopodobnej kuźni Sithów lub Jedi, znanej z okresu Starej Republiki oraz Luke’a przechadzającego się przy ruinach.

Więcej grafik i w o wiele lepszej rozdzielczości znaleźć będzie można w albumie „The Art of Star Wars: The Last Jedi”, a na którego publikację w Polsce liczymy bardzo!

Źródło: odnośnik.