Ta sytuacja mogłaby uciąć domysły co do tego, czy Luke Skywalker przejdzie na ciemną stronę Mocy.

Mark Hamill wcielił się w postać Luke’a Skywalkera, by spotkać się ze śmiertelnie chorym chłopcem, który pragnął spotkać się osobiście ze słynnym Jedi. Całe zdarzenie opisał Ed Solomon, reżyser m.in. Facetów w Czerni. Chłopiec jest synem jego przyjaciela. Przeczytajcie całe zdarzenie z jego Twittera (poniżej tłumaczenie).

„Kiedy syn moje przyjaciela (który umierał na nieuleczalną chorobę) wypowiedział życzenie: aby spotkać się z Lukiem Skywalkerem, to mnie przypadło zadanie aby zadzwonić w odpowiednie miejsce. Jestem jedyną osobą pracującą w przemyśle filmowym spośród znajomych taty chłopca. Ponieważ nie znałem Marka osobiście, zadzwoniłem do jego agenta i wyjaśniłem, że ten cudowny chłopiec ogląda Gwiezdne Wojny każdego dnia i chciał spotkać się NIE z Markiem Hamillem, ale raczej z faktyczną POSTACIĄ, którą grał. Stan umysłowy chłopca pogorszył się już tak bardzo, że nie pojmował tego, że Luke jest fikcyjny. Agent bez większego entuzjazmu powiedział, że skontaktuje się z Markiem, ale żeby nie robić sobie zbyt dużych nadziei. 90 sekund później dzwoni do mnie Mark Hamill, który natychmiast się zgadza i dał mi swój domowy adres. Nie tylko spotkał się z chłopcem, ale godzinami odpowiadał na niekończące się pytania (czasami w kółko te same), JAKO „Luke”. Nawet gdy teraz to piszę łzy napływają mi do oczu. Był współczujący, miły i cierpliwy. I dosłownie spełnił marzenie tego chłopca i jego rodziny.”

Cieszymy się, że najpopularniejszy Jedi tak bardzo trzyma się jasnej strony Mocy.

Premiera Ostatniego Jedi już w przyszłym tygodniu! Nie możemy się doczekać, żeby znowu zobaczyć Luke’a Skywalkera na wielkim ekranie!

Źródło: odnośnik.