Byłem dziś na wspominanej na FB imprezie LEGO Star Wars w krakowskiej Galerii Kazimierz i naszło mnie teraz na przemyślenia, ale że pora już późna (tak, tak, starość tak się objawia), to zebrane mogą być one w dość chaotycznej formie.

Zatem po pierwsze, stwierdzam, że czy to przez wspomnianą starość, czy też ogólne predyspozycje, dopada mnie zdziecinnienie (o ile kiedykolwiek mnie opuściło) i dziś najchętniej sam zabrałbym się za składanie statków (co, jak tutaj wspominałem, w młodości bardzo lubiłem). Cały czas też korci mnie, by nabyć sobie jakiś nowy zestaw LEGO Star Wars, choć to już nie X-wing Poe mi sięmarzy (choć jest bardzo fajny), a Slave 1. Zestaw ten jest niestety bardzo rzadki, trudno dostępny, a przed to i drogi. Ale mam nadzieję, że wraz z Rogue One, do sklepów trafi mowy zestaw ze słynnym statkiem nie mniej słynnego Łowcy.

A wracając do konkursu i w ogóle rywalizacji, to niestety dopuszczony do niej nie zostałem, bo była to impreza li tylko dla dzieci. Co jednak nie przeszkadzało niektórym nadgorliwym rodzicom w procesie twórczym bardzo aktywnie uczestniczyć. Mnie bardzo to irytowało, bo jestem legalistą i przestrzeganie zasad to dla mnie rzecz niemal święta. Poza tym chodzi też o jakąś elementarną uczciwość. Ja, choć miałem w konkursie swoją zawodniczkę, nie budowałem za nią, nie wygrzebywałem co ciekawszych klocków, czy nie rozpychałem innych dzieci, by zrobić jej miejsce. Niestety nie wszyscy zachowali podobną powściągliwość.

Inna refleksja jest taka, iż bardzo żałuję, że za moich czasów nie było takich imprez, a samo LEGO, choćby najmniejsze, było rarytasem. Trudno mi jest sobie nawet wyobrazić reakcję mojego 7-8 letniego ja, na widok wielkich pojemników, w jakich co jakiś czas donoszono klocki dla dzieciaków. Na pocieszenie może jutro złoże sobie z powrotem Sokoła 🙂

W dniu dzisiejszy zaskoczyła mnie jeszcze jedna rzecz, a mianowicie mnogość uczestników. Było to pozytywne bardzo, bo daj nadzieję, że fenomen Star Wars ma się dobrze, a po nas kolejne pokolenia przejmą pałeczkę i przed narodem nieść będą Mocy kaganek. A do tego takie spędy dzieci okazały się świetną okazją, by spotkać dawnych znajomych i powspominać stare, dobre czasy. Także mimo tego, że nic nie wygraliśmy (poza plakatem), to dzień i tak był całkiem udany.