Nie jest tajemnicą, że jestem człowiekiem od wielu z Was starszym (choć znajdą się pewnie i tacy, od których jestem młodszy), pamiętam więc rzeczy, których pokolenia młodsze już nie znają i mogą nigdy nie poznać. Jedną z takich rzeczy są salony gier, do których chodziło się po szkole i w których zostawiało się ciężko wyłudzone od rodziców pieniądze.

To tam pierwszy raz poznałem Golden Axe’a (to prawdziwy staroć), Street Fightera, Metal Sluga, Mortal Combat czy nieco później Battle Arena Toshiden (w to byłem naprawdę niezły). Jednak poza automatami, w każdym szanującym się salonie znaleźć można było także jeden czy dwa flippery (pamiętam, że w dawnych czasach trafiało się na nie też czasami w jakieś barach i innych spelunkach). W tamtych czasach wolałem gry elektronicznie, ale im byłem starszy, z tym większą nostalgią wspominałem właśnie flipery.

 

Nie bez zasług są tutaj dwie rewelacyjne gry z czasów amigowych – Pinball Dreams i Pinball Fatasies, które były wyjątkowo udanymi symulatorami fliperów i w które toczyłem z kumplami naprawdę epickie boje! Gdy posiadłem w końcu „własne” mieszkanie myślałem nawet przez moment, czy by flipera sobie nie nabyć. Niestety cena okazała się zbyt duża, jak na moje możliwości.

Tym bardziej ucieszyło mnie, gdy gość, z którym chodziłem do liceum otworzył dosłownie parę dni temu, pierwsze Interaktywne Muzeum Fliperów, w którym po jednorazowej opłacie, grać można do woli na ponad trzydziestu maszynach. A gdy zobaczyłem, że jest tam także ta, ze zdjęcia, wiedziałem już, że niebawem muszę się tam udać, a że już w piątek nastąpi oficjalne otwarcie, będzie ku temu świetna okazja 🙂

Potem możecie się spodziewać dokładnej relacji, a może pokuszę się nawet o jakąś małą recenzję maszyny pełnej Mocy 🙂