No i po raz kolejny (już chyba trzeci) odkąd prowadzę bloga mamy piątek 13 🙂 Wiem wiem, data w kalendarzu teoretycznie na to nie wskazuje, ale jest piątek, a do premiery dni dokładnie 13, więc zdecydowanie jest to piątek trzynastego. Tym razem jednak jest to trzynastka bardzo szczęśliwa 🙂

Zresztą ja nigdy liczby tej nie postrzegałem jako pechowej, wręcz przeciwnie, zawsze ją lubiłem i nadal lubię. Stało się tak może dlatego, że moja mama przez całą swoją karierę koszykarską grała własnie z tym numerem. Zresztą przejąłem to od niej i też wybierałem go, kiedy się tylko dało.

W sumie innych pozytywnych, czy negatywnych konotacji z trzynastką nie mam, ale dziś jest to skojarzenie zdecydowanie pozytywne, choć stwierdzam, że im bliżej, tym trudniej wytrzymać te ostatnie dni 🙂