Miało być dziś gotowanie, kucharzenie i ogólne kuchenne wariacje i rewolucje wszelakie. Miały być doznania kulinarne najwyższych lotów, zachwyty nad kunsztem twórcy i w ogóle. Ale jak przyszło co do czego, to stwierdziliśmy, że nam się nie chce , a zamawiana pizza w zupełności wystarczy. A że ja pizzę zawsze i wszędzie, to nie trzeba mi było dwa razy powtarzać 🙂

A z innych rzeczy, stwierdzam, że książka „Star Wars: Konstruktor Myśliwców”(wydana przez Egmont), choć teoretycznie dla najmłodszych adeptów Mocy, potrafi stanowić wyzwanie także dla tych nie co starszych. Powiem więcej, bez pomocy tych starszych, młodsi raczej by rady nie dali. Albo to, albo na książkę lepiej zareagowaliby mali chłopcy, niż małe dziewczynki 😉