Konwergencja jest pierwszą książką „dla dorosłych” z II Fazy Wielkiej Republiki. Tak naprawdę jest to druga książka, chronologicznie, a zainteresowanych odsyłam do recenzji Ścieżki Zdrady. Akcja rozgrywa się 382 lata przed Nową Nadzieją, a zatem 150 lat przed I Fazą. Jest to też spore, niemal 500-stronne tomiszcze. Autorką jest Zoraida Córdova, która napisała wcześniej A Crash of Fate (obecnie u nas jeszcze niewydana) oraz opowieści z obu wydanych u nas antologii Z pewnego punktu widzenia.
Odwieczny konflikt w odległej galaktyce
Fabuła skupia się na wieloletnim konflikcie pomiędzy dwoma zwaśnionymi planetami, zwanymi Eiram (poniżej na grafice) oraz E’ronoh. Jedi przybywają z misją prowadzenia mediacji pokojowych wraz z jednym z kanclerzy Republiki. Tak, w tym okresie Republika miała dwoje kanclerzy! Mamy zdrady, sabotaże, potencjalny ślub następców tronu i oczywiście sporo potyczek. Czy uda się doprowadzić do pokoju? Jakie machinacje prowadzi Matka ze Ścieżki Otwartej Dłoni (patrz Ścieżka Zdrady)?

Ciężkie początki
Największą wadą dla mnie było z pewnością początkowe tempo. Bardzo powolne budowanie fundamentów historii jest w szczególności widoczne, jeśli przejdziecie do Konwergencji po ukończeniu 1 Fazy. Pojawi się bardzo dużo nowych postaci, cała sytuacja geopolityczna galaktyki itd. Pamiętacie początki Wielkiej Republiki ze Światłem Jedi, gdzie też wprowadzono multum nowych postaci? Przez te lata zdążyliśmy się z nimi zżyć, zapamiętać i naturalnie jesteśmy ciekawi kontynuacji. Tutaj tego nie ma. Jeżeli nie czytaliście Wielkiej Republiki lub mieliście sporą przerwę, to będzie to dobry punkt do wskoczenia z powrotem w ten okres. Jeżeli jesteście na świeżo, to może być to frustrujące doświadczenie.

Kanclerze Wielkiej Republiki, po lewej Kyong Greylark, po prawej Orlen Mollo
Całą przygodę zaczynamy od wielkiego starcia w kosmosie, a dla mnie ta część w powieściach Star Wars zawsze była nudna. Zwłaszcza z kilku punktów widzenia na raz. Na szczęście po wszelkich prologach i wprowadzeniu postaci historia nabiera tempa. Wraz z czasem, jaki spędzamy w rozdziałach z postaciami, zaczynamy naturalnie pałać do nich coraz większą sympatią.
Obsada gwiazd
Pomimo prawdziwej plejady nowych postaci, Konwergencja głównie skupia się na czwórce protagonistów. Jest książęca para — Xiri A’lbaran, księżniczka E’ronoh (grafika planety poniżej) oraz Phan-tu Zenn, następca tronu Eirama. Z pewnego punktu widzenia są swoimi przeciwieństwami, acz mają jednocześnie ze sobą wiele wspólnego. Łączy ich idea pokoju, która pozwala im się lepiej poznać. Ich relacja i jej rozwój wydała mi się dość przewidywalna, jednak satysfakcjonująca.

Ze strony Jedi mamy głównie okładkową rycerkę Gellę Nattai. Z początku niepewna swojej ścieżki Jedi, ale na łamach naszej powieści stopniowo ją odkrywa. Bardzo widoczny jest rozwój postaci, który mocno bazuje na relacji z pozostałymi z czworga bohaterów. Koniec końców jest to jednak… dość standardowa Jedi swoich czasów, wraz z wszelkimi cnotami i przywarami.

Po lewej Axel Greylark, na dole książęca para, a u góry Gella
Dodatkowym bohaterem, który wkracza na scenę odrobinę później, jest syn pani Kanclerz. Axel Greylark jest niezwykle nietuzinkową postacią. Nigdy nie wiadomo, po czyjej tak naprawdę stoi stronie i co się dzieje w jego głowie. Wprowadzenie do historii tak burzliwego czynnika naprawdę podniosło stawkę. Jest swoistym elementem chaosu, który co rusz potrafi zaskoczyć czytelnika. Zdecydowanie moja ulubiona postać.
Nawiązania i spójność
W związku z tym, że książka mocno nawiązuje do Ścieżki Otwartej Dłoni wprowadzonej w Ścieżce Zdrady, to najlepiej od niej zacząć przygodą z II Fazą. Konwergencja nie tylko zawiera wzmianki o tej organizacji, ale także odnosi się do wielu jej członków. Można sobie poradzić i bez tej lektury, ale polecam jednak się z nią zapoznać.
Ponadto mamy dużo nawiązań do fauny dobrze znanej fanom, jak np. bantha, ronto, nerf, czy rancor. Pojawiają się też oczywiście znane rasy, ale szczególnie ucieszył mnie Lasat, Nikto i Lurmen (przez słabość do animacji). Ogółem fani poczują się bardzo u siebie.

