Ostatni Jedi zadebiutował już w kinach niemal na całym świecie, więc studio powoli zaczyna robić to, co tygrysy lubią najbardziej, a mianowicie liczyć przychody.

Weekend otwarcia

Pierwsze doniesienia na ten temat potwierdzają to, co analitycy przewidywali niemal od początku. Zapowiada się bowiem, że Ostatni Jedi będzie wielkim, kasowym hitem (było to oczywiste), ale nieznacznie przegra on starcie z Przebudzeniem Mocy i raczej nie pobije żadnego z jego rekordów.

Tym niemniej drugi najlepszy wynik w historii też brzmi dumnie, a tym The Last Jedi pochwalić się może już w dwóch kategoriach.

Po pierwsze film uzyskał drugi najlepszy wynik w historii w kategorii wpływów z pokazów przedpremierowych na rynku amerykańskim. Portal Box Office Mojo szacuje, że jeszcze przed oficjalną premierą do kas wpłynęło 45 milionów dolarów i tylko Przebudzenie Mocy jest w tej kategorii lepsze.

Film Riana Johnsona musiał też uznać wyższość Epizodu VII (ale tylko jego) w kategorii najwyższych dochodów w piątek. Tym niemniej 104,78 milionów dolarów, to wciąż wynik bardzo, ale to bardzo okazały. Wszystko to sprawia, że weekendowe przychody z samego rynku amerykańskiego znacznie przekroczą 200 milionów dolarów.

Poweekendowa aktualizacja

Pojawiły się poweekendowe szacunki, które potwierdziły tylko zauważony już trend. Ostatni Jedi został filmem z drugim najwyższym otwarciem weekendowym na rynku amerykańskim gromadząc zawrotną kwotę 220 milionów dolarów i ustępując tylko, jakże by inaczej, Przebudzeniu Mocy. Reszta świata przyniosła wpływy rzędu 230 milionów dolarów, co jest dziesiątym najwyższym wynikiem w historii. Łączna kwota 450 milionów dolarów stanowi piąte najwyższe otwarcie wszech czasów. Jednak jeśli w zestawieniu nie uwzględniać by rynku chińskiego, gdzie Ostatni Jedi zadebiutuje dopiero 5 stycznia, to okazuje się, że film ma trzeci najlepszy wynik za Przebudzeniem Mocy oraz filmem Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II.

A co dalej?

Tym niemniej z wielkim zainteresowaniem śledzić będziemy dalsze poczynania Ostatniego Jedi w światowym, ale i rodzimym box office, bowiem ciekawi jesteśmy, jak bardzo skrajne opinie fanów (krytycy są bardziej zgodni w swoich opiniach) wpłyną na przychody filmu.

Jedno jest już niemal pewne, rekordy żadne nie padną, ale Lucasfilm i Disney powodów do narzekań też chyba mieć nie będą.

Źródło: odnośnik.