Ech, no i nawet na L4 nie może sobie człowiek należycie odpocząć.

Najpierw trzeba było doglądać fachowca i przede wszystkim posprzątać po nim łazienkę. Potem było trochę pracy redaktorskiej. Niestety musiały być też zakupy, bo w domu zaczynało się kończyć kilka kluczowych elementów. Potem jeszcze pranie, porządkowanie, praca tym razem nad innym projektem, a i jeść w między czasie trzeba coś było.

Ale mam nadzieję, że w końcu jutrzejsze przedpołudnie upłynie pod znakiem błogiego lenistwa. Aczkolwiek jak to się skończy, to się dopiero okaże.