Jest już kilka firm, które mi podpadły. Tutaj zrugałem już kuriera z DPD i mebelki z Ikei (obie firmy nadal gorąco odradzam), śmiertelnie obrażony jestem też na złodziei i naciągaczy z Orange, a dziś na tę niechlubną listę wędrują kolejni, ale po kolei.

Zaczęło się od tego, że mieszkam obecnie w ścisłym centrum Krakowa, lokalizacja ma jednak jeden feler – jest je w stanie obsłużyć tylko jeden internetowy provider w postaci Netii, ale nawet ta działa na bardzo ograniczonych prędkościach – do 4Mb/s zatem naprawdę prędkości przedpotopowe. Podczas jakiejś rutynowej rozmowy z biurem obsługi klienta okazało się jednak, że jest możliwość podniesienia szybkości do zawrotnych 10Mb/s. Poprzednia umowa i tak była przestarzała i niezbyt korzystna, zapadła więc szybka decyzja – przyspieszamy! A skoro przyspieszamy, to od razu w pakiecie wziąć można i telewizję internetową, nie dość, że wszystko razem będzie tańsze niż obecnie płacony rachunek, to dodatkowo zrezygnować będzie można z pakietu nc+ (o nic za chwilę).

 

Decyzje zostały podjęte, zamówienie złożone (telefonicznie) – niższy rachunek, 10Mb i telewizja – nowy router oraz dekoder nadano kurierem (GLS – to też nie jest bez znaczenia), ale zanim doszedł, przyszedł mail z dokładnymi warunkami, a tam, ku memu zdziwieniu znalazłem nie 10Mb, a 20 Mb, oczywiście za odpowiednio wyższą kwotę (pierwszy minus). Znalazłem to, bo złodziejskie nasienia z Orange’a nauczyły mnie już, że umowy zawieranie przez telefon trzeba niezwykle dokładnie sprawdzić przed podpisaniem. Nie obyło się oczywiście bez kolejnej rozmowy z obsługą klienta, a tam, ku memu zdziwieniu, okazało się, że trzeba wziąć 20Mb, bo tylko przy tej prędkości jest opcja z telewizją (o czym konsultant się oczywiście wcześniej nawet nie zająknął – drugi minus) i bez znaczenia pozostaje fakt, że w naszej lokalizacji prędkość internetu i tak wyżej dupy, czyli tych 10Mb, nie podskoczy. No ale ok, przeboleliśmy to, czekamy dalej.

Minęły dwa tygodnie, minęło jeszcze dodatkowe pół, a kuriera jak nie było, tak nie ma. Zadzwoniliśmy więc znów na BOK Netii, a tam ktoś poszperał w systemie i zakomunikował, że w sumie usługa jest już włączona, tylko jakoś ktoś zapomniał nadać kurierem sprzęt (ups – minus numer trzy). No to nic, czekamy dalej, mija kolejny tydzień i zadzwonił pan, z którym umowa byłą telefonicznie zawierana, bo sprawdza jak tam się mają jego klienci (miło z jego strony). Gdy dowiedział się o całej sprawie pogrzebał i on w systemie, ale najwyraźniej innym, bo powiedział mu on coś zupełnie innego. Otóż paczka nadana została, tylko jakoś kurier (dla porządku przypomnę – GLS) nie omieszkał dać znać telefonicznie jest był/jest/będzie, co więcej, nawet awiza nie raczył zostawić przekonanym najwyraźniej, że przesyłkę Duchowi Świętemu dostarcza, który wszystko będzie i tak wiedział (dla GLS minus jak stąd do Gdańska). Dlatego też przesyłka leżała sobie w jakiejś „przechowali”, a gdy dziś się po nią udaliśmy okazało się, że dopiero co poszła do zwrotu do adresata.

Po prostu bosko! Sprawa miła być załatwiona jeszcze przed świętami, a najpóźniej do końca miesiąca, ale najwyraźniej koniec miesiąca będzie oznaczał utratę kontaktu ze światem, bo jakoś wątpię, by Netii udało się przyspieszyć cały proces, a wypowiedzenia już poszły dawno temu.

No ale właśnie, wypowiedzenie jedno poszło do nc+ i od tamtej pory nękają oni nas telefonami dzień w dzień po kilka razy, choć parokrotnie zostało im zakomunikowane, że lepszą ofertą (którą nagle jakoś udało się jednak dla nas przygotować) nie jesteśmy już zainteresowani. A każdy kolejny telefon tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że i z tą firmą wolę nic wspólnego nie mieć.