Było juz nie raz o mashupach, ale nigdy nie było w sumie wprost napisane, czym one są (choć pewnie dla niemal wszystkich jest to oczywiste). Otóż mashupy w swym popkulturowym znaczeniu są bardzo zgrabnym (no dobrze, nie zawsze wychodzi to zgrabnie) połączeniem motywów czy charakterystycznych elementów z dwóch różnych filmowych, ksiażkowych, serialowych, czy dowolnych innych, szeroko rozpoznawanych światów, które daje bardzo interesującą całość.

Oczywiście Star Wars, będące chyba największym popkulturowym fenomenem, i to na skale absolutnie globalna, jest elementem wykorzystywanym w największej chyba ilości mashupów. Zresztą nie raz i nie dwa już je tutaj wykorzystywałem. Ale dziś wrzucam coś, co jest jednym z najlepszych i najnaturalniejszych połączeń SW z innymi światami. I mówię to ja, który z Harrym Potterem wspólnego właściwie nic nie maiłem i nim wręcz gardzę. Tym niemniej, obrazkowi nie sposób odmówić uroku i gracji.