Bitwa o Jedhę została napisana przez George’a Manna, który od 2019 aktywnie rozwija kanon. Napisał kilka zbiorów opowiadań, niestety niewydanych w Polsce, tj. Myths & Fables, Dark Legends, Life Day Treasury oraz wiele pojedynczych historii i komiksów (głównie z Wielkiej Republiki). Napisał również Wyprawę do Zaginionego Miasta oraz Oko Ciemności.
Jaka forma książki?
Bitwa o Jedhę jest scenariuszem słuchowiska, która na razie wyszło jedynie w języku angielskim. Z tego względu należy mieć na uwadze kilka rzeczy, zanim w ogóle zabierzemy się za lekturę. Pomimo dużego rozmiaru, historia jest relatywnie krótka i błyskawicznie przewracamy strony. To ze względu na to, że mamy jedynie krótkie opisy oraz multum dialogów. Dialogi prawie zawsze są krótkie, a rozmówcy często się zmieniają. To daje nam dużo pustych przestrzeni po i pomiędzy dialogami, które zwiększają objętość książki. Dla kogoś, kto nigdy nie czytał scenariuszy, najlepszym porównaniem formatu byłyby dzieła Szekspira. Ewentualnie Harry Potter i Przeklęte dziecko.
Efekty dźwiękowe w głowie czytelnika
Opisy składają się z tła dźwiękowego i efektów dźwiękowych. Jeżeli macie słabą wyobraźnię, to będziecie mocno rozczarowani suchymi opisami. Doświadczenie tych dźwięków i muzyki wkomponowanej w sceny w oryginale jest o lata świetlne lepsze niż ich czytanie. Nic nie jest w stanie oddać innego medium w takim stopniu. To trochę jak czytanie nowelizacji a obejrzenie sceny w filmie. Nie pomaga fakt, że kilka opisów było absolutnie bezużytecznych. Na ten przykład autor opisuje tło dźwiękowe jako „cicho i niesamowicie”. Jakie według autora dźwięki są „niesamowite”? Nie wiem, ale mnie to wybiło z historii.
Kluczowe wydarzenie II Fazy?
Tytułowa Bitwa o Jedhę wydaje się bardzo istotnym wydarzeniem II Fazy. Całość można streścić w kilku zdaniach, a jednak nie jest specjalnie treściwa. Pojawia się wiele scen, które wydają się zbędne. Są czymś, co mogłoby dziać się w tle lub wcale. W dialogach co jakiś czas pojawiają się banały pokroju „X cię nie docenił, ja nie popełnię tego błędu”. Sceny typu „jesteśmy wspólnikami, więc musisz mnie teraz zabrać ze sobą; ale na bank mnie nie zabijesz, żeby pozbyć się niewygodnego świadka, prawda?” są do bólu oklepane. Do tego dochodzi krótka scenka, w której Jedi tracą wszelką nadzieję z powodu… przewalonego posągu. Brzmi absurdalnie, zupełnie nie jak Jedi.

Walka ze sprzętem górniczym i zwykłymi żołnierzami były błahe i bez polotu. Okazjonalne starcia z Braćmi Dziewiątych Drzwi były krótkie i niezajmujące. Pomimo tego, sama idea nowego mrocznego religijnego kultu jest ciekawa. Autor nie boi się też uśmiercać postaci (w końcu to wielka bitwa!), aczkolwiek tylko tych nieistotnych. Ich strata w ogóle nie boli, a do niektórych nawet się nie zdążycie przywiązać.
Stare i nowe twarze
Wśród obsady główne skrzypce gra Silandra Sho, Jedi używająca tarczy, znana czytelnikom z Wyprawy do Zaginionego Miasta. Sporo do powiedzenia mają okładkowi Jedi: Creighton Sun i Aida Forte. Całe machinacje stojące za bitwą są oczywiście dziełem Ścieżki Otwartej Dłoni, należy się spodziewać wielu jej prominentnych członków na czele z Matką. Będą też oczywiście przedstawiciele Eirama i E’ronoh, ktoś w końcu musi ten pakt pokojowy podpisać i dać się zmanipulować.

Star Wars przeważnie ma rewelacyjne postacie droidów i tutaj ta reguła ma odzwierciedlenie. Wprowadzono bowiem postać P3-7A. Jest to droid składak, który ma wokalizer z odzysku po modelu świątynnym. Porozumiewa się tylko i wyłącznie cytatami ze świętego pisma. Reszta musi interpretować jego intencje, co z kolei daje czytelnikowi sporo frajdy. Jest też oczywiście jego właściciel Keth Cerepath, który robi za pośrednika między Kościołem Mocy a Mortonem San Tekką. Jednak nie jest nawet w połowie tak ciekawą postacią.
Nawiązania i spójność
Bitwa o Jedhę jest kontynuacją wątków rozpoczętych w Ścieżce Zdrady oraz Konwergencji. Nie warto sięgać po tę pozycję bez zapoznania się z poprzednimi. Miło powrócić na planetę wprowadzoną w Łotrze 1 i spotkać innych Strażników Whillsów. Z innych kultów Mocy warto wspomnieć Matukai oraz Kościół Mocy. Pojawiają się też znane nazwiska jak San Tekka (patrz Przebudzenie Mocy), Graf (rodzina odkrywców wprowadzona w serii Co kryje Dzika przestrzeń).
Częściowo bitwa jest pokazana z innej perspektywy w komiksach Równowaga Mocy oraz Bitwa o Moc. Jeżeli czytamy wszystko koło siebie, to bardzo ładnie się to wszystko uzupełnia. To jest akurat piękna strona całej Wielkiej Republiki i być może jej największa zaleta (lub wada).

