Tytuł: Star Wars 045
Scenariusz: Kieron Gillen
Rysunki: Salvador Larroca
Historia: Mutiny at Mon Cala, part II

O ile pierwsza część nowej historii zapowiadała naprawdę niezłą zabawę, o tyle jej kolejna odsłona spuściła nieco z tonu. Pójdę nawet krok dalej i powiem, że komiks Star Wars 045 najzwyczajniej w świecie mnie rozczarował. I to w stopniu największym od czasu niesławnej Cytadeli Grozy (Screaming Citadel), a to mówi naprawdę wiele.

Zawartość karpia w karpiu

Pierwszy problem, jaki mam z tym komiksem, to fakt, że wbrew tytułowi historii (Bunt na Mon Cala), ani na moment na rodzinną Kalamarian i Quarrenów nie trafiamy. Oczywiście nie twierdzę, że akcja powinna rozgrywać się tylko tam, ale nawet udział samego Ackbara, który przecież tematem wyzwolenia swego świata powinien być żywotnie zainteresowany, jest znikomy.

Zresztą cała fabuła też jest tutaj znikoma, bo Kieron Gillen skupić wolał się na innych rzeczach i, tym razem niestety dość kiepskich, interakcjach między bohaterami.

Fanserwis

Pierwszą z rzeczy, która dla autora była tutaj ważniejsza, od rozwoju fabuły, były wszechobecne ukłony w stronę fanów, czy tzw. fanserwisy.

Najpierw pojawiają się więc dobrze znane, zielone lekku, a niedługo później cała Hera Syndulla. Tym razem, wyjątkowo, w towarzystwie Zeba. Niestety oboje zostali narysowani naprawdę paskudnie.

Następnie na pierwszy plan wyszedł znany z Łotra 1 Generał Draven. Oczywiście przepadła gdzieś jego „bezwzględność” znana z filmu i został on po prostu kolejną, rebeliancką gadającą głową.

Na koniec dostaliśmy jeszcze Eskadrę Łotrów (Rogue Squadron), bowiem w odwiedziny do Luke’a przybyli poza Wedgem, także Zev Senesca oraz Derek ‚Hobbie’ Klivian. Dość powiedzieć, że i oni do historii wnieśli niewiele.

Mlekoholizm

Drugim tematem, który zdominował komiks Star Wars 045 było mleko, a dokładnie słabość Luke’a do tegoż napoju.

„Seriously, Han. I’d like a milk.” – Luke

„I was teasing you about the milk earlier. Have a drink. What’s the worst that can happen?” – Han

„Last time I went for a drink, I ended up fed to some kind of bloodsucking alien queen.” – Luke

Najwyraźniej Kieron Gillen otrzymał misję zbudowania rzeczywistości, w której nikogo nie będzie dziwić, ani bulwersować widok Luke’a, siorbiącego zielone mleko prosto z gwinta.

„If we’re celebrating, want to have a dring now?” – Han

„Sure! I’ll have the biggest milk they’ve got!” – Luke

Czy mu się to udało? Nie mnie to oceniać. Tym niemniej mam nadzieję, że następnym razem  motyw ten nie będzie już eksploatowany, jak bantha przez tuskena.

„Okay, I see we’ve reached the maudlin stage of milk drinking.” – Han

I tym niezbyt optymistycznym akcentem kończę już znęcanie się nad tym numerem w nadziei na znaczną poprawę przy następnej okazji.

POPRZEDNIE NUMERY I WARIANTY OKŁADKI

Na zakończenie zachęcamy do zapoznania się z recenzją poprzedniej części obecnej historii:

A także prezentujemy warianty okładek: