Wielokrotnie na grupach dyskusyjnych oraz w komentarzach do tworzonych przez nas treści spotkaliśmy się z wieloma pytaniami, a na które to postanowiliśmy wreszcie odpowiedzieć. Z tych najczęściej pojawiających się w rozmowach wybraliśmy kilka najciekawszych i na te odpowiedzieli wybrani redaktorzy naszego gwiezdnowojennego portalu. Liczymy, że rozjaśnią one spojrzenie na kilka wywołujących gorące dyskusje kwestii, a także pokażą, jak różnorodne prezentujemy podejście oraz przekrój pomiędzy sympatykami oficjalnego kanonu i legendami. Na pierwszy blasterowy ogień idzie pytanie, na które każdy ma zapewne swoja własną odpowiedź.

W jaki sposób należy oglądać sagę Gwiezdnych Wojen? Od czego zaczynać, czym kończyć i gdzie w tym wszystkim są kanoniczne seriale?

Maciej Darth Szerszeń – Nie ma jednego sposobu na oglądanie Gwiezdnych Wojen. Najprościej będzie, jak zaczniemy od epizodu pierwszego, kończąc na ostatnim, dodając gałgana pomiędzy epizod trzeci lub czwarty. Aczkolwiek ja chyba ostatnio stworzyłem system falowy. Oglądam najlepszy epizod, następnie najgorszy, potem drugi najlepszy, i drugi najgorszy… dzięki temu nie czuję się znużony i wciąż muszę sobie wszystko układać. Nolan kombinuje z montażem, a ja umilam sobie maraton Star Wars.

Piotrek Błażejewski – Zazwyczaj zachęcałem znajomych do oglądania według chronologii powstawania serii, czyli zaczynając od Oryginalnej Trylogii, potem Prequele, a na koniec Sequele. Niemniej kolega z redakcji zaraził mnie inną kolejnością. Najpierw Nowa Nadzieja, potem Imperium Kontratakuje, po tym Trylogię Prequeli, a na koniec Powrót Jedi kontynuowany przez Sequele. Czemu tak? Ponieważ w Epizodzie V poznajemy jeden z największych „plot twistów” w historii galak… kinematografii. Prequele służące wtedy jako retrospekcja tłumaczą, jak do tego wszystkiego doszło, a Powrót Jedi pięknie zamyka historię Anakina Skywalkera, który jest głównym bohaterem Sagi. Od zeszłego roku do panteonu filmowych Gwiezdnych Wojen dołączył Łotr 1, który jest idealnym wprowadzeniem do Nowej Nadziei. Teraz osobom, które nie znają Uniwersum, polecałbym zacząć przygodę z filmami właśnie od Łotra. A potem w tej „dziwnej” kolejności, którą powyżej opisałem. Seriale są jedynie dodatkiem i warto je obejrzeć, jeśli ma się ochotę powiększyć wiedzę na temat Gwiezdnych Wojen. Wojny Klonów oczywiście trzeba zacząć filmem pełnometrażowym, a nie odcinkiem S01E01.

Paweł ‚Grzyb’ DrożdżZgodnie z chronologią powstawania. Tak my poznawaliśmy świat Gwiezdnych Wojen, Moc, bohaterów, pojawienie się miecza świetlnego, poznanie to, jaka jest relacja między Lukiem a Vaderem — to wszystko jest w dobrym tempie wprowadzone przez Oryginalną Trylogię. Myślę, że kiedy najnowsza trylogia będzie już kompletna — wtedy fajnie by było oglądać ją zaraz po oryginalnej, a prequele zostawić sobie jako dodatek. Aczkolwiek jeśli faktycznie ktoś by oglądał całość, to jeszcze bym wstawił Rogue One pomiędzy VI a VII epizod, żeby wziąć oddech. Uważam, że ten film jest świetny i warto go obejrzeć jak najszybciej, ale dopiero po IV, V, VI. Oryginalna Trylogia zawsze będzie moim zdaniem bazą, podstawą do wchodzenia w świat Star Wars. Seriale (Clone Wars i Rebels) myślę, że najlepiej zostawić sobie na koniec (Clone Wars wymaga prequeli, Rebels Oryginalnej Trylogii, ale myślę, że prequele warto też mieć już za sobą).

Daniel Unzeitig – Z doświadczenia wiem, że najlepiej jest robić to zgodnie z kolejnością powstawania. Choć sam lubię Epizod I — nie spodoba się on każdemu, o czym nieraz się przekonałem, próbując przeprowadzić kogoś przez SW chronologicznie. Seriale zawsze traktowałem dość marginalnie, polecam za to zagłębienie się w uniwersum poprzez książki.

Wojtek Wiśniewski – Na pierwszy raz na pewno zgodnie z kolejnością powstawania, każdy następny już chronologicznie. Seriale też warto znać, choć przyznam szczerze, że sam większości Clone Warsów nie byłem w stanie obejrzeć więcej, niż raz.

Mateusz Wasilewski – Uważam, że powinno się oglądać w kolejności powstania. Wszystkie tajemnice w starej trylogii są w moim odczuciu dużo ciekawsze niż w nowej. Co prawda, mogę być skażony tym, że ja już wiedziałem mniej więcej, co się będzie działo w nowych filmach. Co nie zmienia faktu, że oglądając najpierw części 1-3, psujemy sobie niezapomniany moment na Bespin, gdzie Vader wyznaje prawdę Lukowi. To powinno się przeżyć. Trudno wprawdzie uciec od tego spoileru w internecie, ale młody widz, który nie siedzi godzinami w sieci, powinien przeżyć szok w tym miejscu. Kolejnym argumentem za tym, aby obejrzeć najpierw starą trylogię, jest to, że nowa jest dynamiczna, kolorowa, z dużą ilością mieczy. Oglądając po niej starą trylogię, możemy przeżyć szok. I lepiej nie tworzyć kolejnych zwolenników nowej trylogii, uważających, że stara jest gorsza. A gdzie są seriale? Ja lubię, można zagłębić się w nie z czasem, ale do przeżywania wydarzeń z sagi nie są one niezbędne.

Kacper Tekiela – Sam oglądałem epizody według daty powstania. Jest to całkiem dobry sposób na zapoznanie się z sagą. Jednak na wielu znajomych przetestowałem układ 4, 5, 1, 2, 3, 6, 7. Było to przed premierą Łotra 1, a więc teraz trochę się sytuacja komplikuje.

Podsumowując… 

… większość redaktorów jest zgodna, że Gwiezdne Wojny najlepiej oglądać w kolejności chronologicznej zgodnie z datą ich powstania. Przynajmniej na początek. Seans możemy umilić sobie przerywnikiem na Łotra 1 oraz seriale animowane, a szczególną uwagę zwrócić należy na Rebeliantów, którzy wnoszą wiele do gwiezdnego uniwersum.

Odpowiedzi na kolejne pytanie na temat nowej trylogii, Kylo Rena i Porgów już w najbliższym tygodniu w ramach serii #zdaniemRedakcji!